Bracia Rosjanie

Opadły już emocje po wydarzeniach z 11 listopada „jak po wielkiej bitwie kurz”. Dziś przyszło mi do głowy jedno. Może nietrafnie, może bez sensu… Jeśli są ludzie w Rosji, którzy odpowiedzieli atakiem na polską ambasadę w Moskwie to muszą być i ludzie, którzy jak ja czują bezsilną złość na działania chuliganów (i niektórych polityków), którzy stale próbują wbić klin między nasze narody. Wiele wycierpieliśmy od naszych wschodnich sąsiadów. To prawda niezaprzeczalna. Ale też wiele nas łączy. Słowiańska rogata dusza, myślę, że umiłowanie wolności, lata życia pod jarzmem realnego socjalizmu. Ci Rosjanie, których znam nie są złymi ludźmi, nie nienawidzą nas. Niektórzy za mało o nas wiedzą, ale nie ze złej woli.

Polska od 24 lat jest wolna. Może niedoskonała, może nie za bogata, ale prawdziwie wolna. Każdy z nas i na tym blogu, i na ulicy może wyrażać swoje polityczne poglądy. Nie trafi za to do więzienia czy szpitala psychiatrycznego. Rosjanie nie mają tyle szczęścia. Oni nie żyją w prawdziwie wolnym kraju, nie mogą swobodnie wyrażać myśli i poglądów. Szkoda mi ich.

Rosja uwodzi mnie głównie muzyką. Nawet podkład muzyczny z „Wilka i Zająca” robi na mnie olbrzymie wrażenie. A ci Rosjanie, których poznałam to otwarci i życzliwi ludzie.

Na koniec mam pytanie: dlaczego spot Jarosława Kaczyńskiego z dnia 9 maja 2010r. nie został potraktowany przez skrajnych narodowców poważnie. Dla jednych ten spot to tylko polityczne zagranie – głównie dla przeciwników politycznych Prawa i Sprawiedliwości. I to rozumiem. Ale nie rozumiem czemu dla ludzi szanujących Jarosława Kaczyńskiego jego słowa nie są wyznacznikiem naszych kontaktów z Rosjanami. Wielu ludzi nie chce nawet patrzeć na prezesa PiS, ale jeśli wsłuchać się w ten przekaz – to nie jest głupi. Nie ważne z jakich powodów powstał ten spot. Ważne, że możemy się przyjaźnić (choćby szorstko) ze zwykłymi Rosjanami.

Moja babcia przeżyła II Wojnę Światową i na przymusowych robotach i częściowo na teranie Polski. Różne miała przeżycia. Ale najdziwniejsze były dwa: gdy wysoko postawiony oficer SS uratował jej życie podczas łapanki, mówiąc, że „ta pani jest ze mną” (i nic za to nie chciał) i gdy młody Rosjanin uratował ją przed gwałtem a być może i zabójstwem (niekoniecznie w tej kolejności). Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Za wschodnią granicą też żyją dobrze ludzie…