List do posłów RP

Dawno, dawno temu jeszcze w poprzedniej odsłonie bloga wysłałam do wszystkich posłów, którzy podawali adres email list otwarty, opublikowany również na blogu w dniu 23 listopada 2011 roku. Jest to jeden z nielicznych tekstów, które zostały mi po tamtym blogowym życiu. Poniżej prezentuję go dla tych, którzy mnie wtedy jeszcze nie czytali.

„Szanowna Pani Poseł, Szanowny Panie Pośle

 

Zwracam się do Szanownej Pani, Szanownego Pana jako jeden z 15.050.027 pracodawców. Bardzo proszę o szanowanie moich pieniędzy i zaufania społecznego. Jako surowy pracodawca nie zgadzam się w szczególności na:

a)       Zachowania obraźliwe, okazujące brak szacunku zarówno dla koleżanek posłanek i kolegów posłów jak i wyborców, którzy tych posłów poparli. Nie chcę więcej oglądać i słuchać podczas transmisji obrad sejmu:

– rozmawiania na sali sejmowej przez telefon;

– spóźnianie się na obrady sejmu (bez rzeczywistego i ważnego powodu)

– głośnego wyśmiewania się z osoby przemawiającej z mównicy sejmowej;

– głośnego pokrzykiwania, gdy głos ma ktoś inny;

– buczenia na przeciwnika politycznego;

– ostentacyjnego wychodzenia z sali;

– czytania prasy podczas obrad sejmu;

– chodzenia po sali;

– spania podczas obrad sejmu;

– ostentacyjnego ziewania;

– malowania się;

– zachowań wskazujących na stan po spożyciu alkoholu i innych środków psychoaktywnych;

– dłubania w nosie (sic!)

b)      Absencję wynikającą z przyczyn innych niż zwolnienie lekarskie i ważne wypadki losowe. Została Pani, został Pan wybrany na posła, aby stanowić prawo. Głównym zadaniem, za które płacę jest praca podczas obrad sejmu i praca w komisjach. Nie podoba mi się spędzanie przez Panią, Pana czasu w studio telewizyjnym podczas trwania prac sejmu. W szczególności mój słuszny gniew budzi obserwowanie pustej Sali sejmowej podczas czytania ważnych ustaw. Ważnych dla mnie i innych Pani, Pana pracodawców.

Jako surowy pracodawca oczekuję:

c)      współpracy w kwestiach ważnych dla kraju z przeciwnikami politycznymi;

d)      kultury osobistej;

e)      poszanowania prawa, z naciskiem na poszanowanie Konstytucji RP;

f)       stosowania odpowiednich tytułów, używania pełnego imienia i nazwiska oponenta politycznego (niedopuszczalne są dla mnie formy np.: „Tusk”, „Komorowski”, „Kaczyński” itp.);

g)      zrzekania  się immunitetu poselskiego w przypadku naruszenia prawa;

h)      traktowania wyborców – pracodawców z należnym szacunkiem;

i)        traktowania konfliktu jako materiału do budowy nowych rozwiązań, a nie eskalowania go w imię własnych interesów politycznych

Żeby wszystko było transparentne moje oczekiwania w stosunku do Pani, Pana ukażą się także na moim blogu.

 

Z wyrazami szacunku: 

Missjonash”

Musze przyznać, że trochę się w Sejmie chyba zmieniło, bo nie docierają do mnie echa aż takich skandalicznych zachowań jak w tamtym listopadzie, kiedy to posłowie wykrzykiwali do siebie obelgi, przerywali sobie wzajemnie, buczeli na siebie, i wyśmiewali wypowiedzi posła na mównicy… 

Ciekawa była reakcja posłów. Poseł PiS przez asystenta pięknie podziękował i zobowiązał się do stosowania :)) Poseł lewicy odpowiedział, że się ze mną zgadza :)) Posłanka PO uznała mój list za żart i była zniesmaczona. Potwierdzenie dostarczenia otrzymałam od 50 posłów. Otrzymałam także 4 automatyczne odpowiedzi, wspomniane odpowiedzi nie automatyczne oraz dwie informacje (po roku i po dwóch latach), że wiadomości nie przeczytano… 

 

P.S – a ówczesny poseł (a obecny wicepremier)  Janusz Piechocińskie wciągnął mnie na listę emailową i od tamtego czasu otrzymuję od niego newslettery a ostatnio także  sprawozdania z jego pracy jako ministra gospodarki :))

 

Był jeszcze i drugi list, ale o nim napiszę innym razem..

Emerytura dla posła

Jak donosi „Fakt” poseł z SLD niejaki Romuald Ajchler chce aby posłowie dostawali specjalną emeryturę. Załóżmy na potrzeby tej notki, że tak faktycznie jest: pan poseł wystąpił z takim wnioskiem podczas prac Komisji regulaminowej i spraw poselskich. Choć tak po prawdzie to przeszukałam stronę sejmu i nie znalazłam takiej propozycji czy wystąpienia pana posła (może skierował to na piśmie i jeszcze nie było rozpatrywane albo jeszcze nie ma zapisu z posiedzenia komisji albo ja nie umiem szukać).

Pan poseł kończy 19 stycznia 65 lat. Po zakończeniu kadencji sejmu dostawałby dwie emerytury: wypracowaną własną pracą z KRUS i drugą specjalną dla posłów. Czy to jest dobry pomysł? Czy posłowi lewicy wypada wygłaszać takie propozycje? Czy w sytuacji gdy reszta rodaków ma pracować coraz dłużej, likwidowane są (z oporem i trudem) a przynajmniej powinny zostać zlikwidowane przywileje emerytalne różnych grup, należy płacić coraz to nowe podatki – taki pomysł brzmi dobrze?

Interesuje mnie jeszcze kilka rzeczy Czy każdy poseł po zakończonej kadencji od razu dostawałby tę emeryturę, czy dopiero w wieku emerytalnym jako drugą? Czy wliczanie czasu pracy, pardon, służby dla narodu  w sejmie do emerytury tej „normalnej” nie kłóci się z drugą emeryturą dodawaną tylko za bycie posłem? Czy pan poseł Ajchler będzie kandydował jeszcze raz z ramienia SLD czy jakiegokolwiek innego?

Muszę przyznać, ze lekko się zgorszyłam tym pomysłem posła lewicy. Pozostaje mieć nadzieję, że po pierwsze Fakt coś wymyśla (państwo redaktorstwo się przegrzało), a po drugie, że nie będziemy mieli niedługo w Polsce 25-letnich emerytów (minimalny wiek zostania posłem + 4 lata kadencji sejmu). No i że agent Tomek nie będzie miał w wieku około 40-tki dwóch wcześniejszych i bardzo wysokich emerytur…

Nadal zero czyli nic

Ponad miesiąc temu wysłałam do wszystkich posłów z Komisji Zdrowia (z wyjątkiem dwóch, którzy nie udostępniają adresu poczty elektronicznej) zapytanie o powód traktowania inaczej alkoholu i nikotyny niż inne substancje odurzające. Jedna z komentatorek zwróciła mi uwagę, że nie potrzebnie się gorączkuję, bo posłowie mają 30 dni na reakcję (obowiązuje ich Kodeks Postępowania Administracyjnego). Odczekałam miesiąc i tydzień i nadal nic. Nie dostałam ani jednej odpowiedzi od posłów indywidualnie, ani od Komisji jako takiej. I już jej nie dostanę.

Nauka z tego taka, że jeden z posłów z Cieszyna jest u mnie skreślony z potencjalnej listy kandydatów, na których mogłabym zagłosować w przyszłych wyborach. I teraz właśnie wpadłam na pomysł, że chyba się do niego umówię na rozmowę. Niech mi to wyjaśni twarzą w twarz. Kolejna nauka jest taka: niektórzy posłowie nie czytają korespondencji, a inni mają ją w nosie.

Zero czyli nic

Ponieważ kilka osób pyta o losy listu do posłów zdecydowałam się ogłosić jak w tytule: zero czyli nic. Ani jednej odpowiedzi mimo, iż wysłałam 38 listów (dwóch członków komisjii nie udostępnia adresu emailowego). Postanowiłam spróbować jeszcze raz i wysłałam list do Komisji w całości na formularzu Kancelarii Sejmu. Dostałam nawet ładne potwierdzenie wyglądające tak: 

 

Warszawa, 2013-03-19              

            K A N C E L A R I A    S E J M U
     BIURO KORESPONDENCJI I INFORMACJI
                   ul. Wiejska 4/6/8
                   00-902 Warszawa


XXXXXX XXXXXXX
ul. XXXXXXXXXXXXXXXX
xxxxxxxxx@xxxxxxxxx.fm
(dane wprowadzone przez korespondenta,
automatycznie przeniesione z formularza)


     Biuro Korespondencji i Informacji potwierdza odbiór listu przesłanego z formularza umieszczonego na internetowych stronach komisji sejmowych. 
     Jeżeli list jest związany z działalnością komisji i zawiera dane identyfikujące nadawcę, zależnie od jego treści, udzielimy odpowiedzi lub przekażemy go do komisji. Podkreślamy jednak, że komisje sejmowe nie mogą podejmować działań wykraczających poza zakres ich zadań i kompetencji. 
     Jeżeli list zawiera uwagi lub opinie o projekcie ustawy rozpatrywanym przez komisję, po przeanalizowaniu, zostanie on do niej przekazany lub wykorzystany przez Biuro Korespondencji i Informacji w materiale informacyjnym dla komisji.

Dziękujemy

 

***

Ciekawa jestem bardzo czy dostanę jakąś odpowiedź. Możliwe, że jestem zbyt niecierpliwa. Chciałabym jednak aby ani mój wykładowca z UW, ani mój Starosta, ani mój ulubiony poseł opozycyjny nie zlekceważyli mojego pytania., bo wydaje mi się ważne choć może naiwne.

Pytanie do posłów

Szanowna Pani Poseł, Szanowny Panie Pośle!

 

Zwracam się z pytaniem o faktyczne powody nieumieszczenia na liście środków psychotropowych i odurzających alkoholu i wyrobów tytoniowych w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii z dnia 29 lipca 2005.

Po przeanalizowaniu ustawy oraz wielu materiałów prawnych, nie jestem w  stanie znaleźć odpowiedzi na pytanie czemu substancje oddziałujące silnie na ośrodkowy układ nerwowy, toksyczne, mogące zostać śmiertelnie przedawkowane, silnie uzależniające nie zostały uznane za środki odurzające i prawnie zabronione. Jedyną różnicą jest kontekst społeczno – kulturowy. Pytanie tylko czy taki kontekst jest wystarczający do tego aby prawo było niesprawiedliwe. Chyba, że ja nie mam wiedzy o innych istotnych przesłankach, które odróżniają wymienione przeze mnie substancje od innych środków odurzających.

A może po prostu chodzi o wpływy do budżetu Państwa z akcyzy? Ale czy formalnie tak można wytłumaczyć inny sposób traktowania śmiertelnie groźnego alkoholu etylowego, który z pewnością jest środkiem odurzającym w świetle Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii? Bardzo proszę o odpowiedź w tym zakresie.

 

Czemu o to pytam? Nie jestem pieniaczką, której się nudzi. Jestem natomiast psychoterapeutą uzależnień, który codziennie ma kontakt z osobami uzależnionymi od różnych substancji psychoaktywnych. Potrzebuję faktów, aby móc skutecznie pracować z osobami uzależnionymi od marihuany. Młodzi ludzie potrafią godzinami dyskutować o konieczności legalizacji marihuany i niesprawiedliwości Państwa Polskiego. „Przecież alkohol jest groźniejszy…”, „Przecież alkohol wywołuje agresję…” mówią moi pacjenci. Chcę wiedzieć co mam mówić o nielegalności LSD i grzybów halucynogennych, które nie uzależniają i są zdecydowanie mniej szkodliwe niż alkohol. I jak mam uzasadniać nielegalność marihuany versus legalność alkoholu i tytoniu.

Państwo stanowicie prawo, działacie w Komisji Zdrowia i będziecie mi w stanie udzielić informacji.

 

Z wyrazami szacunku:

XXX XXX – Certyfikowany Psychoterapeuta Uzależnień*

 

*Do posłów wysłałam jako ja i z błędem ortograficznym 😦 Ciekawe czy ktoś mi odpowie…