Pokusa

W życiu każdego człowieka pojawiają się pokusy żeby zrobić coś na skróty, coś niezgodnie z normami, coś tylko dla własnej przyjemności. Generalnie człowiek dorosły i dojrzały potrafi już odkładać gratyfikację lub wybierać taką, która będzie działała na dłużej i nie będzie wiązała się z dodatkowymi przykrościami. Szczególnie jeśli człowiek jest wewnątrzsterowny i potrafi opierać swoją samoocenę o wewnętrzne przekonanie, że jest OK. No i ma przyswojone normy etyczne oraz społeczne przynajmniej w średnim stopniu.

A jeśli nie jest? Jeśli opiera swoje samopoczucie o opinie innych i komplementy, bo sam nie widzi w sobie niczego dobrego? Albo bardzo zależy mu na dobrach różnego typu, ale nie przyswoił do końca, że pewnych rzeczy się nie robi, bo to łamie normy lub po prostu rani innego człowieka… Pojawia się pokusa: łapówka, hipotetyczny romans, możliwość wygryzienia kogoś ze stanowiska lub wiele, wiele innych. 

Pewnym zagrożeniom można przeciwdziałać np. dbając o jakoś związku, w którym się jest. Podatność na inne w dużej mierze zależy od wychowania i przyswojonych norm oraz od poczucia własnej wartości. Jeśli ktoś faktycznie wierzy w zasadność normy „nie kradnij” – znaleziony portfel odniesie na policję, jeśli ktoś głęboko wierzy w to, że bliźnich się nie krzywdzi będzie swoje postępowanie dostosowywał do tej wiary, a jeśli uważa, że partnera się nie zdradza to nawet najpiękniejsze komplementy i wyznania nie doprowadzą do romansu.

Ale nie łudźmy się, prawie nie ma ludzi, którzy zawsze odsuwają pokusy. Każdy (jak sądzę) ma swój słaby punkt. Są gorsze chwile w życiu człowieka, różne sytuacje życiowe, które osłabiają korpus moralny, są wreszcie i niezwykle utalentowani ludzie, którzy potrafią umiejętnie kusić. 

No i pamiętajmy, że jest rzesza ludzi, którzy sobie ograniczeń nie nakładają i uważają, że np. kodeks moralny to bzdury.

Skąd mi się wzięły te dywagacje? Ano stanęłam wobec pokusy i nawet się nie zorientowałam. Ale na szczęście są wokół mnie mądrzejsi ludzie, którzy potrafią mi otworzyć oczy. No i na drugie szczęście to nie była właściwa pokusa. Nie moja.