Rolowanie blanta

Nawet nie wyobrażacie sobie jak mnie zelektryzowała wiadomość, że oto Natasza Urbańska śpiewa piosenkę o rolowaniu blanta liżąc przy tym umywalkę. Ilość i poziom komentarzy pełnych hejtu skłonił mnie do zobaczenia mieszanego z błotem arcydzieła. Poza tym nie lubię za specjalnie Nataszy Urbańskiej z przyczyn osobistych lęków i doświadczeń z dzieciństwa (reaguję alergicznie na kobiety wchodzące w związek z żonatym mężczyzną). Jakaż by to była gratka gdybym sobie mogła po niej pojechać, zarówno oceniając poziom żenującego utworu, jak i odnosząc się do promowania palenia marihuany.

I co? Obejrzałam „reklamowany” we wszystkich mediach klip. Jeśli ktoś ma ochotę sprawdzić o czym piszę to utwór poniżej (ale na własne ryzyko).

 

Doszłam do wniosku, że właściwie nie ma o czym mówić. Jak dla mnie w oczy bije, że jest to groteska, pastisz i kpina z modnego w w pewnych kręgach stylu imprezowania. Ani przez chwilę nie wydawało mi się, że to co widzę jest na poważnie. jakbym widziała transparent „zobaczcie jak się bawią młodzi imprezowicze i elity showbiznesu”. Nie widzę powodu aby mieszać z błotem panią Nataszę. I ciekawi mnie skąd bierze się informacja (podawana we wszystkich portalach internetowych), że pani Urbańska liże tę umywalkę. Ja tego nie zobaczyłam. Drugie dno tego arcydzieła to zwrócenie uwagi na teksty piosenek. To, że piosenka jest anglojęzyczna nie znaczy, że ma jakąkolwiek treść. Kiedyś pisałam tekst o tekstach piosenek. Kawałki typu „Jestem dziwny maleńka, ale muszę mieć pewność, że twoja brzoskwinka czuje się brzoskwinką, maleńka…” już chyba nikogo nie dziwią (ten poetycki tekst pochodzi z piosenki Marca Anthony’ego z Pitbull’em „Rain over me”). Nie wspomnę już o dziesiątkach utworów o imrezowaniu np. taki „Poniedziałek, wtorek, środa i czwartek, piątek, sobota, od soboty do niedzieli, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź z nami, wiesz o czym mówimy, impreza każdego dnia, iiiiiimpreza każdego dnia…” z piosenki „I gotta feeleng” grupy Black Eyed Peas. Obecnie piosenki o czymś zdarzają się niezwykle rzadko (w przeciwieństwie do piosenek o niczym). W tym miejscu nie mogę się powstrzymać aby nie zareklamować utworu traktującego własnie o tekstach piosenek grupy Afromental. Jeśli komuś się nie chce słuchać całego utworu to polecam scenkę na początku tak do 1,30 minuty 🙂

Ostatnio bardzo rzadko odnajduję piosenkę z tym czymś, z poezją w słowa zaklętą. Ale czasem się trafiają np. „Euphoria” Loreen.

Wracając do Nataszy Urbańskiej. Dzięki „rolowaniu blanta” można zaobserwować jak media i ludność „cywilna” lubują się w czystej nienawiści. A w sumie to proste: nie podoba mi się utwór – więcej go nie oglądam. Mam problem z lękami na temat niewierności mężczyzn – pracuję nad sobą zamiast pastwić się nad kimś innym.

Chyba, że macie inne zdanie…

Dzieci milicjantów

W rocznicę ogłoszenia Stanu Wojennego mam dwie refleksje. A może to jedna refleksja tylko z innymi przykładami. O tym jak bardzo potrafimy nienawidzić lub niecierpieć drugiego człowieka. Po internecie rozlewa się fala najgorszych życzeń dla generała Wojciecha Jaruzelskiego. Dużo internautów cieszy się, że go krew zalała, inni uważają, że przekupił szpital i ukrył się przed słusznym gniewem zdrowego trzony polskiego społeczeństwa. Mnie generała po ludzku żal – jak każdego chorego, zmęczonego i udręczonego przez swoje wybory człowieka. Nie byłam przy tym wszystkim, nie wiem na pewno jak było, nie mam dowodów, ani świadectwa własnych oczu. Były te czołgi na granicy? Nie było? Nie wiem. 

Druga refleksja to taka: co mają zrobić ze sobą moi rówieśnicy i osoby starsze, którym los przyniósł w darze ojca lub matkę milicjanta / tkę? Czy powinni popełnić zbiorowe samobójstwo i nie kalać naszego świętego społeczeństwa swoją obecnością? Kilka dni temu moja przyjaciółka opowiadając mi o kimś powiedziała: „a czego się po niej spodziewasz – to córka milicjanta”. Zatrzęsło mnie. Przypomniało mi się, że takich opinii od różnych ludzi słyszałam już znacznie więcej. Czy dziecko milicjanta ma jakieś określone potworne cechy? Czy to tylko dziecięca zazdrość, że kilkadziesiąt lat temu dzieci milicjantów (w jakimś aspekcie rzeczywistości) miały się lepiej? Pamiętajmy, że w innych aspektach  miały się gorzej. Rówieśnicy, rodzice rówieśników, a także nauczyciele potrafili subtelnie obrzydzić życie takiemu pomiotowi MO. Przypomniało mi się także, że w polityce od czasu do czasu też słyszę określenie „córka milicjanta” jako obelgę. Pamiętam, że Danutę Hübner, właśnie z powodu ojca odsądzano od czci i wiary. A zdaje mi się, że i innym się dostawało za ojca…

To tak to ma być?  Dzieci mają odpowiadać za winy (lub tylko samo miejsce pracy) ojca czy matki? Kiedyś z taką samą dziwaczną i gorącą nienawiścią spotykały się dzieci panieńskie. Czyli to już musi tak być. Zawsze znajdzie się ktoś kto gorszy swoją obecnością niepomiernie „zdrowych i prawych ludzi” i zasługuje na ostracyzm i wszelkie nienawistne uczucia. I ja nic nie mogę… Mogę napisać sobie post, który i tak nic nie wniesie, nikomu oczu nie otworzy.

Nienawiść

Od dłuższego czasu obserwuję (właściwie czytam) komentarze do artykułów w internecie i niezmiennie mam jedna konkluzję: albo te komentarze pisze jedna osoba, albo mamy niedowartościowane społeczeństwo (przynajmniej w te z dostępem do sieci). Gdy czyta się jakiś tekst o aktorach, modelkach, reżyserach i innych celebrytach, w komentarzach pod artykułem aż roi się od jadowitych komentarzy, od słów ociekających nienawiścią i agresywnych. Notoryczne jest pisanie o dowolnej kobiecie „gruba”, „pasztet ociekający tłuszczem” albo „wampir”, „Kościotrup” itp. 

O! żeby daleko nie szukać to może coś o Kamili Łapickiej:

„CO ZA SZKARADA!!!PASKUDNE BABSKO NICZYM CHODZĄCY ANTYGWAŁTEK”

„c0 to za potwor, wyszla za maz za łapickiego tylko dla kaSY A ZRESZTO KTO BY CHCIAL TAKA OHYDĘ”

„Nosferato wampir”

„No piękna to ona anie jest a nawet trudno coś wyszukac z ładnej ….. cienka jak wczorajsza lewatywa…”

„nic dziwnego że chciał ją tylko ten staruszek”

„dziadek widać że już ślepy był skoro ją chciał”

Przy okazji wyrazy współczucia dla pani Kamili z powodu śmierci męża i życia wśród ludzi chorych z nienawiści…

 

Nie chce mi się podawać kolejnych przykładów. Podobnie jest z artykułami o politykach. Jad leje się pod każdym artykułem o Bronisławie Komorowskim, nie wspominając już o jego żonie, o Donaldzie Tusku, Jarosławie Kaczyńskim itd. Mogłabym tak wymieniać latami, ale nie o to chodzi. Czy ocenianie i mieszanie ludzi z błotem za ich wygląd, sposób wysławiania się to jakaś nowa moda, czy też (jak już wcześniej wspomniałam) pisze to jedna chora z nienawiści osoba? Mnie to napełnia odrazą.

Pamiętam, że pełne agresji i nienawiści komentarze w sieci spowodowały rezygnacje z kariery naszej złotej siatkarki. Słowami też można narobić wiele krzywdy i chyba o to komentującym chodzi…