Szczęście jest proste

Miałam napisać ten tekst wczoraj. Ale zgodnie z postanowieniem, że nie działam pod wpływem emocji poczekałam kilkanaście godzin. Emocje nie opadły jeszcze do końca, ale nie będę już używać wulgaryzmów, które wczoraj pchały mi się pod palce… Wczoraj ten tytuł miał brzmieć „Szczęście jest, ku..wa, proste”…

Wczoraj spotkałam się z młodym mężczyzną, który kiedyś był moim pacjentem, a którego ponownie przywlekła do mnie rodzina. Niby siłą, ale  przecież mógł się postawić. Jednak chciał przyjść. Posłuchałam, obejrzałam, wściekłam się… Sama nie wiem na co, na kogo. To z bezradności i bezsilności. Tak trudno jest obserwować stopniową destrukcję młodego człowieka, który mógłby tak wiele, a stopniowo traci wszystko. Tak trudno zachować spokój gdy słucha się tych wszystkich rozbudowanych iluzji, wykrętów, usprawiedliwień. A najtrudniej łyknąć tekst „biorę bo lubię”, gdy obserwuje się straszną destrukcję. 

Luzie dążą, od urodzenia aż po grób, do pozytywnego bilansu emocjonalnego… To zrozumiałe nie chcemy cierpieć, smucić się, rozpaczać, czuć bezradności, wstydu… Ale są dwie drogi aby ten bilans przeważyć na stronę przyjemności:

1. Zalać się w trupa, najarać trawą, wziąć leki itp. – jednym słowem uciec, zapomnieć, znieczulić się. To działa. Na nieszczęście dość długo działa pozornie bez strat, ale kiedyś wypłaca. Problemy, straty, krzywdy nie dadzą się zalewać w nieskończoność, nie da się stale zapominać o obowiązkach i rzeczywistości. Rzeczywistość kiedyś upomni się o uwagę. Nierozwiązane problemy i konflikty są teraz olbrzymie…

2. Rozwiązać problem, dogadać się z drugą stroną konfliktu, zmierzyć się ze stratą – to działanie długofalowe. Z początku to trudna droga. Trudna bo nieprzyjemna. Ale na dłuższą metę mamy święty spokój, rozwiązane problemy i dobre relacje z ludźmi…

Tylu ludzi już to powiedziało: szczęście jest z nas. Nie zależy od okoliczności, ale od równowagi wewnętrznej, zgody na siebie, bliskich relacji i doceniania tego co się ma. A te akurat punkty każdy może zrealizować, bo zależą prawie wyłącznie od nas.

Szczęścia nie znajdziemy w chemii, bo go tam nie ma. W butelce, tabletce, papierosie, skręcie siedzi bomba zegarowa z mocno opóźnionym zapłonem. Z początku tylko przybiera kuszącą postać dobrej wróżki. To na pewno nie jest dobra wróżka… to diabeł z piekła rodem…

Najgorsze, ze z początku nie słucha się innych, którzy ostrzegają. Wróżka oczarowuje i zaślepia… Zrzuca maskę gdy jest już późno. Czasem za późno…

A szczęście jest takie proste…