HIV / AIDS teraz

Dużo wody upłynęło w Olzie (Wiśle / Warcie / Odrze) od kiedy pierwszy raz w Polsce zaczęto mówić o śmiertelnie niebezpiecznej zarazie. Z tego co pamiętam, pierwszy raz usłyszałam o tej chorobie w 1985 r. Wtedy to była „zaraza pedałów i ćpunów”. A jak jest teraz? I czy zmieniła się świadomość społeczna? Co wie przeciętny Polak o wirusie HIV, drogach zakażenia i rozwoju AIDS?

Zacznijmy od podstawowych danych na temat epidemiologii HIV i AIDS zaczerpniętych ze strony Krajowego Centrum ds. AIDS

HIV i AIDS w Polsce – dane od początku epidemii (1985 r.)
do 30 listopada 2013 roku


17 389 zakażonych ogółem

co najmniej 6 014zakażonych w związku z używaniem narkotyków
3 022 zachorowań na AIDS
1 237chorych zmarło
Na koniec 2013 r. leczeniem ARV objętych było około 7110 pacjentów, w tym 113 dzieci. Leczenie jest prowadzone  i finansowane w ramach programu zdrowotnego Ministerstwa Zdrowia „Leczenie antyretrowirusowe osób żyjących z HIV w Polsce na lata 2012 – 2016”.
Dwadzieścia lat temu człowiek zakażony wirusem HIV chorował najczęściej po kilku latach od zakażenia, po kolejnych kilku umierał. Obecne leki antyretrowirusowe opóźniają wystąpienie choroby nawet o 20 – 30 lat. W niektórych przypadkach AIDS nie wystąpi aż do naturalnej śmierci człowieka. Wszystko to jednak pod warunkiem stałego przyjmowania leków i dbania o siebie. Czasem słyszę, że problem HIV / AIDS jest już za nami. To nie prawda. Każdego roku 500 osób dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa HIV. 
Zmieniło się wiele. Na początku zdecydowana większość zakażeń była wśród osób używających narkotyków dożylnie oraz wśród osób homoseksualnych. Teraz nowe zakażenia pojawiają się głównie wśród heteroseksualnej klasy średniej. Ludzie tak jakby znowu przestali się obawiać.. A przecież przed zakażeniem najskuteczniej chroni wierność jednemu partnerowi seksualnemu (sprawdzonemu!) lub porządne zabezpieczanie się prezerwatywą. Choć i tu może pojawić się problem, gdy prezerwatywa pęknie. Zmieniła się także świadomość społeczna i poziom lęku przed nosicielami i chorymi na AIDS.
***
Pamiętam krucjaty przeciw ośrodkom dla nosicieli pod koniec lat 80 – tych i na początku 90 – tych XX w. i jak na początku XXI w. reagowałam na pierwszego chorego na AIDS klienta (byłam pracownikiem socjalnym). Mimo wiedzy na temat wrót zakażenia byłam lekko spięta, a potem długo myłam ręce i długopis :)). Z każdym następnym kontaktem oswajałam się z problemem i później niczego już nie myłam. Teraz społeczeństwo posiada, jak mi się wydaje, dość rzetelną wiedzę na ten temat, a już z pewnością ma dużo niższy poziom lęku. Jednak, jak już zasugerowałam wcześniej, ten zmniejszony poziom lęku oraz świadomość istnienia skutecznych leków antyretrowirusowych powoduje, że część osób przestaje być ostrożna. A to źle. Te leki nie są magiczną ochroną przed chorobą i śmiercią. Mają bardzo wiele efektów ubocznych, trzeba je brać bez przerw i pozostawać pod kontrolą medyczną. I nie eliminują wirusa z organizmu. Trzeba więc już stale pilnować aby nie zarazić innych osób w kontaktach seksualnych.
***
Lepiej jednak zawsze uważać. Nie sposób stwierdzić ile osób w Polsce funkcjonuje nie wiedząc, że jest nosicielem wirusa HIV.  Ale pewnie takich osób jest sporo.  Poczytałam sobie różne szacunki. niektórzy piszą, że może być dodatkowo jeszcze 30 – 35 tysięcy zakażonych Polaków, inni, ze nawet 70 tysięcy.  Z tym uważaniem wiążą się dwa problemy. Cena dobrej jakościowo prezerwatywy jest  w Polsce bardzo wysoka. I po drugie  – Polacy nadal zapominają o ostrożności po użyciu alkoholu. Wnioski każdy może wsnuć sam. Zapraszam do podzielenia się tymi wnioskami :))
P.S. Znowu zapomniałam o Konkursie. No to dopisuję. Zostało już  niewiele czasu do 6 lutego do 12.00 (do tego czasu można głosować na blogi w konkursie Blog Roku). W chwili obecnej „Okiem obserwatora” znajduje się na 14 pozycji w swojej kategorii (sms o treści E00010 na numer 7122), „W malinach” na 22 (sms o treści F00003 na numer 7122), a blog siostry Małgorzaty Chmielewskiej na 6 (sms o treści B00095 na numer 7122).