Egoizm szkodzi…

Wczoraj dyskutowałam internetowo z pewną bardzo mądrą osobą i w tej rozmowie padło coś na temat tego, że jak będzie ciepło to ludzie będą narzekać, że jest ciepło. Przypomniały mi się moje przemyślenia na temat deszczu i egoizmu. No i jak to jak wypłynęłam dalej na szerokie wody psychologiczno – filozoficzne.  Kilka tygodni temu zdałam sobie sprawę, że wielu ludzi oczekuje, że nie będzie padało ze względu na własną wygodę i przyjemność. Trzeba nosić parasol, moknie się, co niektórym (jak mnie) włosy się defasonują itp. itd. I byłabym skłonna przyłączyć się do ludzi wyrażających głośno radość z tego, że dawno nie padało i nadzieję, że nie będzie padać nadal, gdyby nie jeden haczyk. Do niedawna na naszym terenie była straszna susza. Jesień przyniosła bardzo mało deszczowych dni, zima – tylko kilka śnieżnych, w czasie przedwiośnia nie padało wcale… Dla własnej wygody powinnam się cieszyć, że mogę hasać po łąkach i lasach bez ograniczeń. Ale na dłuższą metę patrzenie tylko na własnych interes może się źle skończyć. A gdyby tego deszczu nie było dalej?

(Zdjęcie poniżej jest z 20 stycznia – do tej pory pamiętam ten deszcz bo od bardzo długiego czasu był pierwszym).


Jeśli patrzy się tylko przez pryzmat własnej wygody, a nie patrzy się na potrzeby większej zbiorowości można się w końcu nieźle przejechać. W przypadku deszczu (oczywiście to tylko dywagacje teoretyczne, bo przecież nikt na deszcz nie ma wpływu) można się cieszyć suchymi ubraniami i elegancką fryzurą, ale później można doświadczyć wysokich cen na owoce i warzywa lub nawet głodu.

Patrzenie jedynie na własny czubek nosa docelowo powoduje osłabienie ciepłych uczuć z innymi ludźmi i skutkuje kiepskimi relacjami z nimi. Wiem, że są tacy, którzy się tym w ogóle nie przejmują, ale prędzej czy później to wypłaca. Np. nauczenie dzieci patrzenia tylko przez pryzmat własnych potrzeb często prowadzi do tego, że później dzieci wyniesioną naukę praktykują na rodzicach i innych członkach rodziny. Według mnie to się nie opłaca.