Cudze chwalicie

Od jakiegoś czasu moją uwagę przykuło znane do dawna zjawisko, które można podsumować stwierdzeniem: „cudze chwalicie, swego nie znacie”.

I od razu mała dygresja. Nie jestem tak naiwna, jak uważają niektórzy nowo napływający Czytelnicy. Jeśli piszę o jakimś negatywnym zjawisku, które jest powszechnie znane to nie dlatego, że właśnie je odkryłam, tylko aby pobudzić siebie i innych do refleksji i dyskusji. Wiem, że czasem te notki przynoszą wymierny efekt w postaci zwalczenia jakiegoś stereotypu, nabrania odwagi do działania itp. O to właśnie mi chodzi, sukcesem jest zmotywowanie kogoś do rozważenia zmiany. Skoro udało się na tym blogu doprowadzić do kulturalnej i sensownej wymiany zdań to to jest sukces. Mimo iż naiwnym jest wierzyć w możliwość spokojnej dyskusji osób o skrajnych opiniach to tu się to udało. Koniec dygresji.

Zastanawiam się dlaczego tak jest, że wiele środowisk nie potrafi wykorzystać potencjału w nich tkwiącego. Nie potrafi, nie z braku kompetencji tylko z powodu zawiści.  Może zresztą ja to źle oceniam. Namawiam do dyskusji.

W Cieszynie mamy troje olimpijczyków uprawiających snowboard: dwukrotną brązową medalistkę Paulinę Ligocką i jej dwóch kuzynów: Michała i Mateusza Ligockich. Michał Ligocki 11 listopada został mistrzem świata na polu w Durbanie, biorąc udział w światowym finale cyklu World Golfers Championship w RPA. Kuzynostwo Ligoccy mieszkają w Cieszynie. Ich potencjał jako ambasadorów miasta w Polsce i na świecie jest zupełnie nie wykorzystany. Krótka notka o tym zwycięstwie na stronie http://www.cieszyn.pl pojawiła się dopiero 19 listopada. Nie zauważyłam szczególnego szaleństwa w prasie i na portalach internetowych (lokalnych). Wisła jest dumna z Adama Małysza, Kasina Wielka – z Justyny Kowalczyk, a Cieszyn?

Mamy w Cieszynie Janusza Rokickiego, dwukrotnego wicemistrza paraolimpijskiego, kulomiota, który również ma na swym koncie mistrzostwo Europy. Do czasu wyborów nie zauważyłam aby jego osoba i nazwisko było szczególnie wykorzystane do promocji naszego pięknego miasta. Bardzo szkoda!

Mamy w Cieszynie także Marię Juroszek, która jest wicemistrzynią świata osób niepełnosprawnych w armwrestlingu. Pani Maria musiała uzbierać środki na udział w zawodach na własną rękę, prosząc o wsparcie i sponsoring znajomych. Udało jej się pojechać na zawody jednak została z ogromnymi (jak dla niej) długami. W ostatnim czasie jednak Stowarzyszenie SCI z Cieszyna wsparło naszą sportsmenkę. Publikacja relacji o tym zbiegła się z ostatnim dniem kampanii wyborczej, ale i tak się cieszę. Pani Marii życzę dalszych sukcesów. A Cieszynowi wykorzystanie kolejnego mocnego nazwiska do promocji miasta. Liczę na to.

Aby nie zamykać się w kręgu sportu dodam jeszcze jedno nazwisko, które według mnie nie zostało wykorzystane aby przybliżyć Cieszyn np. młodym ludziom. Marcin Wieczorek był jeszcze nie tak dawno wokalistą zespołu folkmetalowego: Radogost (pisałam o zespole na blogu). Obecnie zaczął nowy projekt pod nazwą River of Time, jak rozumiem trwa właśnie przygotowywanie pierwszego albumu. Uczciwie powiem, że nie zauważyłam szczególnego szaleństwa wokół Radgosta (i Marcina), a przecież zespół nie jest anonimowy, ma rzeszę fanów, z powodzeniem mógł być marką eksportową w Polsce i Europie. Teraz to samo dotyczy River of Time, mamy swój zespół, którym można się pochwalić. Czy wykorzystamy to?

W Cieszynie istnieją także organizacje pozarządowe, które były prekursorami ekonomii społecznej w Polsce. Do tej pory do Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości Społecznej „Być Razem” przyjeżdżają niezliczone grupy osób, z całej Polski (i czasem z innych krajów ), aby zapoznać się ze sposobem funkcjonowania i poznać metody działania tego miejsca. Główny inicjator i twórca tego miejsca za swoją działalność otrzymał m. in nagrodę Polskiej Rady Biznesu im. Jana Wejcherta w kategorii „Działalność społeczna” za umiejętność łączenia działalności społecznie użytecznej z komercyjną. Gala była transmitowana na całą Polskę. Był kolejny powód do dumy z naszego miasta. Ale wiele środowisk udawało i nadal udaje, że tego nie ma. Dyskredytuje się osiągnięcia Mariusza Andrukiewicza (Polska Rada Biznesu chyba nie przyznałaby tej nagrody bez solidnego namysłu i podstaw) zamiast się nimi chwalić. To kolejna zmarnowana promocja. Osobiście gdyby nielubiany przeze mnie cieszyniak zdobył taką prestiżową nagrodę pisałabym o tym na blogu do bólu. Bo to powód do chwały miasta, szansa na „zwabienie” inwestorów i turystów. W tym kontekście wspomnę także nie do końca zaprezentowane wyniki sportowe obecnego radnego Czesława Banota, który zdobył do 2004 roku 55 medali na mistrzostwa Polski osób niepełnosprawnych w pływaniu. Pan Radny nie jest z mojej bajki, ale trudno jest wyszukać informacje o jego triumfach sprzed lat.

Działalność promująca miasto często jest utrącana albo ignorowana na zasadzie: „bo to nie moje” albo „bo to nieodpowiednia osoba”. No i jest ryzyko, że osoba wykonująca tę działalność będzie miała jakiś zysk z promocji. Myślę, że trochę na tej zasadzie rok temu został lekko zignorowany mój blog podczas konkursu „Blog Roku 2013”. Grupa osób kluczowych w mieście wiedziała o konkursie i możliwości wypromowania Cieszyna także tym kanałem. Z jakichś powodów i ta szansa nie została wykorzystana.

Mogłabym tak z nieskończoność (jest jeszcze Ireneusz Jeleń, Jan Błachowicz), ale po co?  Nie wiem też czy  w niektórych przypadkach pozostawanie w cieniu nie jest zamiarem wymienionych tu osób, ale ja to widzę jako zmarnowane szanse. Przykładów już wystarczy. A ja zapraszam do dyskusji: czemu tak się dzieje?

P.S. Otrzymuję właśnie nazwiska na priva: Krzysztofa Neściora, Władysława Hołdysa itp. Obiecuję napisać cykl o sławnych cieszyniakach :))

Blog Day 2014

Pierwotna idea tego dnia to wyszukanie w sieci nowych blogów wartych propagowania. Przyznam uczciwie, że nie przeszukuję sieci ostatnio w poszukiwaniu nowej lektury.

Ale chcę polecić 5 blogów, które mi towarzyszą i są warte propagowania wśród czytelników szukających dla siebie dobrych miejsc. Tylko 5 dlatego, że tak mówi tradycja – jednak w bocznej szpalcie znajdziecie znacznie więcej ciekawych miejsc, do których warto zaglądać. I wszystkie je polecam!

A teraz nominowana 5:

1) Co mi się nawinęło przed obiektyw – absolutnie cudowne zdjęcia (głównie macro)

2) Jeszcze nieraz zatańczę – słowo, muzyka i obraz – wszystko z najwyższej półki.

3) Blog leśniczego – cudowne wpisy o przyrodzie i wspaniałej pracy ludzi lasu

4) Talka pisze – po prostu warto poczytać. Mądre, z sensem, do przemyślenia

5) Marchevka – przygoda, podróże, przyroda. Wszystko najwyższej jakości!

Wszystkim blogerom składam życzenia sukcesów, spełnienia, wielu czytelników i weny twórczej :)) Dziękuję za wszystko!

Samotność w sieci

Gdy piszę to mam w głowie wyobrażenie jakiejś abstrakcyjnej grupy osób, które po drugiej stronie monitora czytają moje teksty. Komentarz to potwierdzenie, że ktoś notkę przeczytał. Inne dowody są dla mnie mało przekonujące np. liczba mówiąca o ilości odwiedzin w danym dniu. Mogli wejść przecież przez pomyłkę.

Gdy spada ilość komentarzy (i wejść na dodatek) człowiek zaczyna się zastanawiać czy wszystko robi dobrze. Choć jedną z głównych przyczyn jest powiedzenie „co z oczu to i z serca”. Piszę coraz rzadziej, bo nie mam kiedy. Oprócz zajmowania się Zajączkami, domem (praniem, sprzątaniem, gotowaniem), pracą zawodową dochodzą takie zabawne obowiązki jak walka z systemem. Wieczorem nie mam już siły, w ciągu dnia – możliwości. Brak czasu to jedno. Okresowo pojawiające się przekonanie o braku sensu to drugie. Ileż to już osób opuściło to miejsce obrażone na mnie. W wielu przypadkach nie wiem o co, w innych mój sposób dyskusji został uznany za blokujący porozumienie, niektórzy odpadli w sposób naturalny gdy zniknęłam z liiil.

Wiecie jak brzmiałoby moje hasło wyborcze, gdybym miała startować w wyborach na prezydenta? Brzmiałoby: „Nie jestem miła, jestem skuteczna”. I nie wygrałabym albowiem ludzie wolą miłych. Ja miła nie jestem, ale od lat robię swoje. Często nie jest to akceptowane.

Roztrwoniłam to co miałam. Na własne życzenie! Miałam tętniący życiem blog z liczną rzeszą komentatorów, ale urażona do żywego usunęłam go. Tamtych wpisów nie żałuję, ale atmosfery już tak. Ona nie wróci. Błędem logistyczno – strategicznym było startowanie w konkursie na blog roku. Choć też nie żałuję, bo była fajna zabawa i ogromne wsparcie. Ale uczestnictwo w konkursie okazało się początkiem końca (w wielu płaszczyznach). Kolejnym krokiem w samotność było odejście z liiil. Następnym krokiem w nicość było napisanie dwóch notek broniących mojego stanowiska w bardzo dzielącej ludzi sprawie. Za to pogniewali się ludzie z dwóch stron tzw. barykady.

To miejsce zostanie już niszowe i mało atrakcyjne komercyjnie. Kończy się. Bo bloga nie tworzy wcale autor a czytelnicy. Gdy mi czas pozwoli to zawsze coś napiszę (jeśli ktoś chce to na zamówienie o danym problemie społecznym czy detalu związanym z uzależnieniami). Ten blog jest częścią mojego życia i nim pozostanie. Bo tu poznałam przyjaciół, dostałam lekcje (pokory i inne cenny nauczki).

Pozdrawiam ciepło, dobranoc 😀

Missjonash – 4. urodziny

Dziś mija 4 lata od napisania pierwszej notki na „Okiem obserwatora”. Nie możecie jej przeczytać bo dwa lata temu usunęłam całego bloga. Trochę żałuję, a trochę się cieszę, że tak się stało. Jednak po dwóch miesiącach zaczęłam pisać na nowo. Obiecałam też uroczyście, że niczego już nie usunę (czego z małymi wyjątkami udało mi się dotrzymać).

Wiele się zmieniało od początku blogowania. Z początku był to blog typowo polityczny i komentowałam bieżące wydarzenia polityczne. Po powrocie przekształcił się w blog o kwestiach społecznych, głównie o mojej pracy zawodowej oraz o ukochanym mieście  – Cieszynie. Przewijały się także moje zdjęcia.

Wątkiem przewodnim od początku było nawoływanie do zgody i zakończenia podziałów pogłębiających się w naszym narodzie. Udało mi się (chwilami) doprowadzić do tego, że dawno antagoniści zaczęli ze sobą rozmawiać, niektórzy spotkali się nawet osobiście 🙂 To mój sukces.

Nie udało się nawiązać kontaktu z wieloma osobami. Okazało się, że nie potrafię jasno i precyzyjnie wyrażać myśli. Wiele osób uznało, że celowo ich obrażam – odeszli z bloga. U niektórych chęć do podziałów się tylko pogłębiła. To moja porażka. Porażką było i to, ze przeczytałam na blogu, że nienawidzę ludzi. Zaraz potem skasowałam wszystko. Nigdy tak o sobie nie myślałam. Zawsze wiedziałam, że nie jestem miłą osobą – raczej skuteczną, ale żeby zaraz nienawidzić?

Jeszcze jedno się zmieniło. Bardzo długo dodawałam notki na stronę liiil i miałam grono czytelników napływających z tej strony. Ale odeszłam i już tam nie publikuję. Zniknęło wiele osób. Może nawet połowa wszystkich czytelników.

Nie piszę tak często jakbym chciała. Może to też jest jeden z powodów, że kolejni czytelnicy odeszli. Została grupa wiernych czytelników i komentatorów.

Dziękuję wszystkim z całego serca za Wasza obecność. Wiele tu dostałam, dużo się nauczyłam. Dzięki Wam się zmieniłam. Ściskam wszystkich razem i każdego z osobna.


Blog Roku 2013 – podziękowania

Dziś o 12.00 głosowanie dobiegnie końca. Jest jeszcze szansa, że utrzymamy się w pierwszej 20-tce (po podliczeniu północnym blog jest na miejscu 17.) w swojej kategorii. To olbrzymi sukces! Nigdy nie spodziewałam się, że od obcych osób otrzymam tak wiele dowodów uznania, sympatii i poparcia. Hmmm właściwie nie ja a blog :))

Szczególne podziękowania należą się Kneziowi i Kneziowisku, przyjaciołom z Mdagaskaru, Malinie, portalowi http://www.HaloCieszyn.pl i wszystkim tym którzy zażarcie reklamowali, linkowali i nakłaniali do głosowania. Ale najbardziej głównym aktorom czyli głosującym.

Bardzo Wam wszystkim dziękuję.

Dziękuję: Kneziowi, Malince, Marchevce, Talce, Jo, Dudiemu, Wachmistrzowi, Miśce, Tetrykowi, Piotrowi i Leszkowi, Tatulowi za linki i reklamy umieszczone na swoich blogach.

Dziękuję Jaskółce, Tani, Jongleur’owi, Spokojnemu, Cheronei, Bryzie, Elizie, Mżawce, Wiedźmie, Yuce, Majce, Vulpianowi, Bezetce, Time, Madagaskarczykom, Kocicy, Mani i wszystkim tym, którzy głosowali, ale nie ujawnili się :))

Dziękuję moim przyjaciołom, którzy zaangażowali się w promowanie bloga – szczególnie Kasi.

Dziękuję także Marzateli, Bagiennemu i Vitoos’owi za całokształt :))

Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam. Jeśli tak się stało to pamiętajcie, że ja naprawdę dziękuję każdemu z całego serca.

Jeśli w mojej notce nie widać odpowiedniego żaru to dlatego, że wczoraj otrzymałam dwie dramatyczne informacje, które bardzo mnie zraniły (chodzi o tragiczną śmierć i poważną chorobę moich pacjentów).

Ale niezależnie do tego, że jestem po prostu smutna, jestem też przepełniona wdzięcznością za tyle dobra, które mnie spotkało. Dziękuję, że tyle osób uznało blog za warty propagowania i wydania pieniędzy na sms.

Dla mnie Konkurs Blog Roku zakończył się ogromnym sukcesem. Otrzymałam więcej niż 51 głosów, przeczytałam, że blog jest potrzebny, wiele osób uznało, że jest wart promowania. Mam nadzieję, że sukces zostanie z nami i nowi goście będą jeszcze napływać i zostawać z nami żeby dyskutować o trudnych problemach społecznych a także żeby zachwycać się moim Cieszynem.

Dziękuję!!!

P.S. Po finale: miejsce 18 i 81 sms’ów. Bardzo, bardzo wszystkim dziękuję!

Straż Miejska w Cieszynie

Parę razy przymierzałam się do tej notki. Wczoraj los pokazał mi, że już czas ją napisać. Może mam wyjątkowe szczęście, ale nie mogę złego słowa powiedzieć o pracy Straży Miejskiej w Cieszynie. Może dlatego, że niczym nie handluję, nie parkuję auta i nie zakłócam porządku publicznego Natomiast notorycznie proszę Strażników o pomoc i interwencję. Nigdy nie zostałam źle potraktowana, za każdym razem akcja, która rozwijała się po moim telefonie była przeprowadzona profesjonalnie i skutecznie. A prosiłam o pomoc nawet w tak dziwnych sprawach jak ratowanie uwięzionego w studzience kanalizacyjnej jeża (zainteresowani mogą poczytać o jeżu TUTAJ) oraz w niezliczonych innych sprawach.

Wczoraj cieszyńscy Strażnicy zdali kolejny egzamin. Byliśmy z Zajączkami na spacerze nad Olzą. Na szczęście miałam przy sobie aparat fotograficzny. Wszystko ułożyło się tak jak miało się ułożyć. Bez aparatu niczego bym nie zobaczyła. Patrząc na drugi brzeg (czeski) w krzakach nad sama rzeką zobaczyłam kształt, który wydawał się być człowiekiem. Dzięki 35 krotnemu zbliżeniu mogłam dokładnie zobaczyć, ze w tych krzakach siedzi człowiek. Siedzi na trawie, jest zbyt lekko ubrany i kiwa się jak dzieci z chorobą sierocą. Widziałam już wielu pijanych i naćpanych ludzi (on też najpewniej był w jednym z tych stanów), ale nigdy nie widziałam takiego napięcia, beznadziei i dramatu w tym geście. Nie potrafiłam się ruszyć. Robiło się już szaro, mimo dodatniej temperatury, nad samą rzeką jest bardzo zimno. Jeszcze trochę i nikt go już tam nie zobaczy. Nie widziałam co zrobić, a nie chciałam żeby tam umarł. Na dodatek właśnie się przewrócił na bok i przestał się ruszać. Ten ktoś był w innym kraju, daleko ode mnie, bez możliwości podejścia i sprawdzenia co z nim. Zadzwoniłam do Straży Miejskiej, która nie dość, że zareagowała w ciągu kilku minut (dyżurny poprosił o poczekanie i pokazanie Strażnikom, gdzie jest ten człowiek) to jeszcze rozwinęła intensywną akcję. Nie czekałam na efekty, tym bardziej, ze Zajączki usiłowały utopić się w Olzie. Poszliśmy dalej. Gdy wracaliśmy było już pusto. Do wieczora myślałam co tam się stało, czy ten człowiek jest bezpieczny? Nie wytrzymałam i o 22 zadzwoniłam do dyżurnego. Strażnik jak zwykle nieskazitelnie uprzejmy powiedział, że pana zabrała czeska policja. Ufff. Wiem, ze jestem egzaltowana i przewrażliwiona, ale miałam cały czas wrażenie jakiegoś wielkiego dramatu.

 

Jestem bardzo wdzięczna pani i panu Strażnikom Miejskim. Byli bardzo uprzejmi i sprawni. Nie dziwili się, nie potraktowali mnie jak dziwaka. Podziękowali za interwencję :))

Wiem, że ludzi mają inne doświadczenia ze Strażą Miejska. Myślę jednak, że bardzo często wynika to z obowiązującego prawa, które nie jest najmądrzej pomyślane. A Strażnicy muszą je egzekwować. Osobiście nie powiem o tej formacji złego słowa.

***

Na koniec parę słów o Konkursie na Blog Roku 2013, w którym ten blog bierze udział. Jesteśmy na półmetku głosowania. Blog znajduje się na 11 pozycji i brakuje niewiele aby dostać się pod ocenę jurora. Mam dwie żółte kulki, co oznacza, że otrzymałam między 6 a 50 głosów. Wszystkim, którzy zagłosowali bardzo dziękuję. Podobnie jak każdemu kto promuje blog w sieci. Przyszło mi do głowy, że może moi czytelnicy zadzwonią po pomoc gdy zobaczą pijanego leżącego na mrozie dzięki takiej notce. Wiem, że jedna z czytelniczek i moja przyjaciółka już interweniowała, choć nie było to jej bardzo na rękę. Jej też dziękuję za to gorąco.

Wracając do Konkursu. Jeśli chcecie oddać głos i skierować bloga do oceny jurora wyślijcie sms o treści E00010 na numer 7122. Wpływy z sms’ów zostaną przekazane Fundacji Gajusz, która organizuje hospicjum dla umierających, osieroconych dzieci, którymi nie ma się kto zająć. Przyznam, że gdy poczytałam o Fundacji zaczęłam szaleć i głosować na ulubione blogi (nawet na konkurencję) żeby wesprzeć Fundację.

Namawiam też w dalszym ciągu do głosowania na blog Maliny.Można to zrobić wysyłając sms’a o treści F00003 na numer 7122.

Blog roku 2013 – głosowanie

Nadszedł dzień kiedy ponownie wracam do konkursu na Blog Roku 2013. Dziś do godziny 12.00 można było zgłaszać blogi w 10 kategoriach. Mój startuje w kategorii „Polityka, publicystyka i społeczeństwo”. Będzie rywalizował z 75 innymi blogami o znalezienie się w 10 blogów, na które oddano najwięcej głosów w mojej kategorii. Z tych 10 blogów Jarosław Kuźniar wybierze blog, który zwycięży w kategorii „Polityka, publicystyka i społeczeństwo” oraz trzy, które zostaną nominowane do otrzymania tytułu Blog Roku 2013. Spośród 30 blogów, kapituła konkursu wybierze jeden, który wygra.

Oprócz tego w badaniach ankietowych i narzędzi analitycznych zostanie wyłonionych 20 blogów, które cieszą się największa popularnością w sieci, mają najwięcej wzmianek na polskojęzycznych stronach, najwięcej polubień w portalach społecznościowych itp. Z pośród nich kapituła konkursu wybierze Bloga Blogerów.

Dla mnie najważniejszym celem do osiągnięcia jest rozpropagowanie problematyki społecznej szeroko w sieci. Mam wrażenie, że przyczynić się do tego może zajęcie jak najwyższej pozycji w rankingach czytanego przez Was właśnie bloga.

Aby dostać się do grupy blogów ocenionych przez jurora trzeba zdobyć jak najwięcej głosów w głosowaniu sms’owym. To tak jakbyście zapłacili jednorazowo za możliwość czytania „Okiem obserwatora” kwotę 1,23 zł (z VAT). Jeśli uważacie, że warto zapraszam do głosowania. W tym celu należy wysłać sms’a o treści: E00010 na numer 7122 (na początku jest duża litera E jak Ewa). Głosować można z Polski i zagranicy jednak tylko z polskich sieci komórkowych czyli Orange, Plus, T-Mobile, Play, Sferia i Cyfrowy Polsat. W treści sms’a musi znajdować się tylko kod bloga bez dodatkowych znaków. Dochód z sms’ów zostanie przekazany Fundacji Gajusz, która pomaga osieroconym dzieciom.

Jeśli ktoś nie chce lub nie może zagłosować, ale uważa, że warto promować tematykę bloga w sieci, bardzo pomoże przekazując informację o istnieniu bloga dalej w świat. To samo dotyczy mieszkańców Cieszyna i okolic – to doskonała okazja żeby wypromować nasz region. A jest co promować – mam nadzieję, że choć trochę pokazałam to w notkach o Cieszynie. Bo Cieszyn to niezwykłe, urokliwe i magiczne miasto.

Dziękuję wszystkim za dotychczasowe wsparcie i każde słowo w komentarzu 🙂 Ze swojej strony dodam, że będę głosowała na blog Maliny „W malinach„, która wystartowała w kategorii „Pasje i zainteresowania”. Jej kod TO: F00003. O jej blogu napiszę osobną notkę wkrótce. Poza tym chętnych zachęcam do pobuszowania w blogach zgłoszonych do konkursu. Można tam znaleźć niezwykłe perełki :)) Zapraszam na stronę konkursu Blog Roku 2013