Narodowe egzorcyzmy albo psychoterapia

Wstąpił w nas diabeł frustracji, nienawiści i braku kontroli. Od dawna było tylko gorzej i gorzej. Właściwie od kilku lat narastało wrażenie, że można powiedzieć absolutnie wszystko, że nie ma wstydu, zahamowań i oporów. Mieliśmy wystąpienia polityków wołające o pomstę do nieba np.: zdradzieckie mordy. Teraz za to mamy już nawet „kurwy” w debacie publicznej. I nic to, że Janusz Palikot usunął swój wpis z Tweetera. Internet nie zapomina. Z resztą nie tylko w polityce publiczne wypowiedzi są niewiarygodne. Ostatnio głośno jest np. o książce „Za hajs matki baluj” czy jakoś tak. Tam to dopiero są fascynujące teksty. „Nie musisz rozumieć kobiet, wystarczy, że je zaliczysz” czy „Pewna siebie laska nie ma problemu z tym, że supergość traktuje ją przedmiotowo”… 

Od śmierci prezydenta Pawła Adamowicza to wszystko się pogłębiło. Mam wrażenie, że teraz można nie tylko powiedzieć wszystko. Można również już całkiem wszystko zrobić. O tym, że można kogoś uderzyć w twarz i jeszcze się tym chełpić wiedzieliśmy już wcześniej. Teraz zaś wszystkie bariery i granice zostały przekroczone.

Dziś oglądałam filmik o protestach pod TVP i o tym jak potraktowano Magdalenę Ogórek. Nie lubię pani Ogórek, ale patrząc na to co się dzieje zaczęłam się bać. Nikogo nie wolno atakować fizycznie, zastraszać i grozić linczem. Miałam wrażenie, że bardzo mało zabrakło do tego  żeby ktoś chwycił ją za włosy, popchnął. W takich sytuacjach łatwo stracić kontrolę. A gdyby ktoś miał przy sobie nóż… Wpis Palikota jasno pokazuje, że można by łatwo to sobie zracjonalizować: „Ale co zrobić z kur.ą”? Należy jej się: jest twarzą wrogiej zmiany, jest atrakcyjna, wydaje się być infantylna lub interesowna w zależności od tego kto to ocenia. To wystarczające powody do nienawiści. I to nie tylko powodowane polityką. Zazdrość, zawiść i nienawiść kwitną na potęgę.

Powodem do podziału na „my i oni” może być już nawet to, że ktoś wstaje na pierwszy sygnał budzika. Taki  żarcik widuję od dłuższego czasu na FB. „Uważaj na tych którzy wstają na pierwszy sygnał budzika, kto wie do czego jeszcze mogą być zdolni”. Jakoś tak to leciało. Wiem, że to żart, ale mnie osobiście mało ubawił. Jeśli nawet taka głupota może być powodem do wskazania palcem jakiejś grupy ludzi jako gorszych / szurniętych to czemu się dziwić podziałom na szczepionkowców i antyszczepionkowców, ludzi dobrej zmiany i opozycji, osoby wierzące i wojujących ateistów itp. Ba! nawet potrafimy się pokłócić kto lepiej walczy z mową nienawiści.

Coraz mniej ważne i cenne jest bycie razem, współpraca, czynności polegające na tworzeniu, sam proces. Liczy się wynik, wygrana i  niepodważalna prawda. A takiej generalnie nie ma. Gdy siedzimy naprzeciw siebie i widzimy:

9

to ja zobaczę 9, ale Ty zobaczysz 6. Tak to już jest, że miejsce siedzenia i kontekst wiele zmienia.

Każdy z nas ma swoje jasne i ciemne strony tylko nie każdy chce to przyznać. Mam tu na myśli zarówno jednostkę jak i naród. Mam wrażenie, że nie pracujemy nad sobą, hodujemy w sobie sarmatyzm. Nam się należy, nam wolno. To my jesteśmy Mesjaszem Narodów. Nas wszyscy krzywdzą. To niewiarygodne ale nadal tak uważamy. Nie przyznajemy się do ciemnej strony. Jesteśmy narodem – narcyzem, który pozornie wstaje z kolan, ale tak naprawdę głęboko ukrywa ranę narcystyczną. Żeby taką traumę wyleczyć trzeba do niej dotrzeć, poczuć cierpienie, zobaczyć również swój udział w zdarzeniu. Dopiero potem można goić rany… A my co?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s