Największa jest miłość

Nie macie wrażenia jakby rozpylono jakiś toksyczny gaz wywołujący nienawiść i wrogość? Może to w tym smogu zawarta jest trucizna wywołująca agresję. Zabójstwo niepełnosprawnego studenta, pobicie i próba zabójstwa starszej pani na wózku inwalidzkim, zamieszki w Ełku… Mogę wymieniać dalej newsy tylko z ostatnich dni czy godzin tylko po co?

I kontrastowo: wczorajszy pogrzeb Marysi i słowa księdza na pogrzebie: żebyśmy zastanowili się ile jest w nas miłości. Patrząc na życie tak dobrej osoby wypada się zatrzymać i zapytać: a ja? Ile jest we mnie miłości? Zgadzam się z tym, bo kogo się zapamięta? Kogoś takiego jak Marysia, która cały czas żyła dla innych ludzi, tych najbardziej dotkniętych przez los czy ludzi bogatych, sławnych, bywających na znanych salonach, ale pozbawionych empatii i miłości? Myślę, że zapamiętuje się (i kultywuje tę pamięć) ludzi, którzy są dobrzy i dali z siebie coś innym (dobre uczynki lub piękno).

Hymn o miłości (1 List do Koryntian)

 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

2 Gdybym też miał dar prorokowania

i znał wszystkie tajemnice,

i posiadał wszelką wiedzę,

i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.

a miłości bym nie miał,

byłbym niczym.

3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,

a ciało wystawił na spalenie,

lecz miłości bym nie miał,

nic bym nie zyskał.

4 Miłość cierpliwa jest,

łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości,

nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą;

5 nie dopuszcza się bezwstydu,

nie szuka swego,

nie unosi się gniewem,

nie pamięta złego;

6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

7 Wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

8 Miłość nigdy nie ustaje,

[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,

albo jak dar języków, który zniknie,

lub jak wiedza, której zabraknie.

9 Po części bowiem tylko poznajemy,

po części prorokujemy.

10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,

zniknie to, co jest tylko częściowe.

11 Gdy byłem dzieckiem,

mówiłem jak dziecko,

czułem jak dziecko,

myślałem jak dziecko.

Kiedy zaś stałem się mężem,

wyzbyłem się tego, co dziecięce.

12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;

wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:

Teraz poznaję po części,

wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:

z nich zaś największa jest miłość.

Ten tekst jest uniwersalny również dla osób niewierzących. Nie do końca zgadzam się ze wszystkimi szczegółami, ale idea przewodnia jest mi bliska. Najważniejsza jest miłość do drugiego człowieka. Każdego drugiego człowieka jako takiego. Niekoniecznie do jego czynów, ale do samej osoby. Jeśli się kogoś prawdziwie kocha, to drobiazgi nie są powodem do małostkowych kłótni. Jeśli się kogoś prawdziwie kocha to nie szuka się w nim wad, a docenia zalety. Umie się konstruktywnie krytykować zamiast wdeptywać w błoto. Patrzy się z wyrozumiałością i nie szuka ukrytych złych podtekstów. Wydobywa się to co dobre z drugiego człowieka i z siebie w relacji z nim… Tylko tyle potrzeba do życia w raju na ziemi. A ponieważ nie jestem naiwna żeby wierzyć, że wszyscy nagle pokochają bliźniego (ot choćby dlatego, że nie kochają siebie) to chciałam napisać o tym do Was. Bo żeby oczyścić nasze powietrze z tych dziwnych oparów nienawiści i szaleństwa potrzeba dużo dawek szczepionki: naszych uśmiechów i dobrych uczynków. I to bez tego osławionego: niech oni zaczną… Zacznijmy od siebie. Ja w każdym razie mam zamiar.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s