Wśród nocnej ciszy

Musiałam sobie wszystko poukładać, przemyśleć i stworzyć odpowiedni tekst. W okresie Świąt Bożego Narodzenia usłyszałam dwie historie, które kołaczą mi się po głowie i chcą aby je wypowiedzieć. To nie są historie, których się chętnie słucha, ale trzeba o nich mówić. Trzeba o nich uparcie wspominać aby bohaterowie tych historii (i setki tysięcy podobnych dzieciaków nie musieli się dalej wstydzić). 

***

Kilka dni temu rozmawiałam z pewną nastolatką, która chodzi do Punktu. Nie wdając się w szczegóły, dziewczynka ma problem z uciekaniem od rzeczywistości. A ucieka, bo ma w domu uzależnionego rodzica i notoryczne burze z piorunami. Od jakiegoś czasu zaczynała przejawiać objawy depresyjne i zaczynałam się już poważnie martwić, ale po świętach sama powiedziała, że przemyślała sobie wszystko i wcale nie ma aż tak źle. Zdumiona spytałam co się stało, że doszła do takiej konkluzji, a ona mi na to, że jej przyjaciółka to miała dopiero hardcore i w porównaniu z tym to jej życie jest piękne i spokojne. Opowiedziała mi, że przyjaciółka ma dwoje uzależnionych rodziców, którzy od jakiegoś czasu nawet się trzymali. Zanosiło się na normalną Wigilię. Ale niestety przed 16.00 oboje zaczęli już pić. Wieczerzy nie było. Była za to awantura i pijatyka, a dziewczyna z opowieści spędziła ten szczególny wieczór płacząc w swoim pokoju skulona na łóżku z kłębek. Ta pierwsza ma szansę na odreagowanie emocji, które funduje jej kontakt z uzależnionym rodzicem, bo niejako musi do mnie chodzić. Przez lata nabrała wystarczającego zaufania, że możemy porozmawiać o wszystkim, słucha i zadaje pytania. Ta druga nie powie nikomu za nic co dzieje się w czterech ścianach. Rodzina na pozór normalna, z zewnątrz nie widać cierpienia tego dziecka. Uczy się doskonale, jest obowiązkowa, poukładana (ach ci bohaterzy rodzinni!*). Nikt zatem nie zgadnie co przechodzi. Dobrze, że ma chociaż przyjaciółkę, z którą może pogadać w każdej chwili oraz dwie inne osoby, które ją wspierają. Tu miejsce na moją wyjątkową radość, że jednak niektóre nastolatki i nastolatkowie są cudownymi aniołami opiekuńczymi i nie jest jednak tak źle z pokoleniem Z…

***

Druga historia jest tego samego rodzaju i jeszcze bardziej smutna. Chodzi do mnie od dłuższego czasu pewien młody chłopak. Zastanowiłam się i wyszło mi, że niedługo minie rok od kiedy się poznaliśmy. Wiedziałam tylko o uzależnieniu od alkoholu i narkotyków jego taty, ale wiedziałam też, że nie mieszka z synem i ma z nim sporadyczny kontakt. Ten chłopak notorycznie wpada w idiotyczne lub niebezpieczne sytuacje, wliczając w to również naruszenie prawa (ach te kozły ofiarne!*). Bardzo wycofany, usztywniony i widać po nim, że nie ma zaufania do dorosłych w tym oczywiście do mnie. Ale ostatnio coś się zmieniło. Myślę, że to kwestia zbyt przepełnionego wnętrza emocjami rodem z piekła. Ulało mu się. A jak już trochę pociekło, to tama pękła i dowiedziałam się, że oto ojczym również pije nałogowo (o to są codziennie awantury). Zaczęliśmy o tym rozmawiać… No i fala zwierzeń popłynęła dalej, że mama również zaczęła pić, że nie wykonuje swoich obowiązków, że w domu jest za mało jedzenia, że nie da się z nią już porozmawiać… Gdy go słuchałam włosy mi się jeżyły na głowie i szczerze mówiąc cały czas myślę o tym co to dziecko przeżywa. Dodatkowo dla niego powiedzenie czegokolwiek z tych rzeczy publicznie czy kuratorowi może skończyć się umieszczeniem w placówce. On tego nie chce, ja również nie uważam, że to dobry pomysł. Na szczęście są jeszcze inne możliwości żeby mu pomóc… Ale zmierzam do tego, że setki tysięcy dzieci i nastolatków codziennie ukrywa takie historie ze wstydu, ze strachu (bo rodzic dość często straszy, że jak będziesz gadać co dzieje się w domu to cię zabiorą do placówki) oraz ze źle pojętego poczucia dumy i godności. Tysiące z nich uczą się poniżej możliwości, bo nie są w stanie skupić się na nauce ze stresu czy z braku warunków. Codziennie przeżywają nienawiść, lęk, miłość, wstręt, złość równocześnie lub naprzemiennie. Warto o tym pamiętać, gdy narzekamy na młodzież, bo tego co ukrywa się za zachowaniem poszczególnych dzieci często nie widać…

* – bohater rodzinny czy kozioł ofiarny to nazwy ról jakie przyjmują dzieci alkoholików, aby poradzić sobie z cierpieniem lub zwrócić na siebie uwagę.

P.S. Zmieniłam płeć i inne cechy tych młodych ludzi, aby nawet niechcący nikt ich nie rozpoznał.

P.S. 2 Spóźnione, ale nie mniej serdeczne życzenia wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Niech Wam się darzy! Dużo zdrowia, szczęścia i miłości na co dzień! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s