Efekt szatana

To miał być tekst napisany przed przerwą. Ale stało się inaczej. Piszę go teraz gdy emocje sięgają zenitu. Miałam napisać tekst o tym jak bardzo doceniam zachowania naszych lokalnych dziennikarzy (z gazet i portali internetowych), którzy zdecydowali się nie nagłaśniać samobójstw w okolicy, zwłaszcza ludzi bardzo młodych. Na naszym terenie było już sporo samobójstw nastolatków. Co więcej często jedno pociągało za sobą drugie. Psychologowie społeczni dawno już opisali efekt Wertera czyli znaczący wzrost liczby samobójstw po nagłośnieniu samobójczej śmierci kogoś znanego. W badaniach wyszło, że najwięcej naśladowców jest bardzo podobnych do pierwszego samobójcy i często wybierają taki sam sposób śmierci. Wynika z tego, że osoby, które miały jeszcze nie sprecyzowane plany samobójcze dostają ostatni impuls, coś jakby zastrzyk odwagi żeby zakończyć swoje życie, kiedy czytają czy widzą na szklanym ekranie (na plazmie) informację, że ktoś znany się zabił. Dlatego jestem bardzo dumna z naszych dziennikarzy, że nie nagłaśniają takich historii i wiem, że przynajmniej niektóre media nie robią tego z pełną świadomością. Jestem przekonana, że podejmując taką decyzję uratowali wiele istnień ludzkich.

Po wczorajszym ataku w Monachium mam cały czas w głowie frazę: efekt szatana. Tak mi się to jakoś nazwało. Pewnie się mylę, bo i nie znam motywów działania zamachowcy z Monachium, ale cały czas tłucze mi się po głowie, że to dopiero początek. Że cała masa fanatyków z nie do końca sprecyzowanymi planami, dostaje właśnie zastrzyk zachęty żeby odejść do Allaha zabijając przy okazji jak najwięcej niewiernych. Mam takie odczucie, że atak w pociągu w Wuerzburgu to taki sygnał do ataku samotnych wilków, którzy knuli coś wewnątrz siebie, a teraz dostali zachętę. Obym się myliła. A może nie? Policja w Monachium cały czas prosi aby nie publikować filmów z ataku i działań policyjnych. Może mają na myśli (obok nie zdradzania sposobów działania policji) także to samo co ja?

Efekt szatana, bo ataki są samym złem, giną w nich ludzie, inni tracą najbliższych, jeszcze inni doznają szoku, a cała społeczności są szachowane przez lęk i podważane jest elementarne zaufanie do drugiego człowieka… 

Boję się. Boję się coraz bardziej. Mam znajomych w Niemczech, poza tym to stanowczo zbyt blisko naszych granic. Żal mi ofiar, żal mi członków ich rodzin. Mam wrażenie, że ISIS osiągnęła swój cel, strach zatacza coraz szersze kręgi. Ludzie celowo lub nie, sami potęgują te lęki opowiadając historie doprowadzające na skraj paniki. U nas krąży historia o znalezionym w Krakowie portfelu z bardzo dużą gotówką i dokumentami. Należał do mężczyzny z pewnego kraju arabskiego, a kiedy znalazca oddał go właścicielowi usłyszał, że z wdzięczności zdradzi mu tajemnicę: pod żadnym pozorem podczas ŚDM ma nie zbliżać się nawet do Krakowa. Strach narasta. Mam rodzinę w Krakowie…

Trudno się dziwić, że boimy się obcych. Nie znam żadnej recepty na opanowanie lęków i racjonalizację myślenia. Efekt szatana się roznosi…

***

Niezauważalnie przeminęła 6 rocznica blogowania. Zaczęłam pisać 12 lipca 2010. Potem usunęłam początkowe wpisy. Przez 6 lat poznałam wielu niesamowitych blogerów i komentatorów. Często żałuję, ze nie mam już tyle czasu i sił żeby pisać codziennie jak kiedyś. I nie ma ochoty na rocznicowe fajerwerki. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s