My ze strefy bliżej środka

Nie wiem gdzie mamy się podziać. My ludzie ze środka, ludzie, którzy nie są ani za aborcją na życzenie, ani za całkowitym jej zakazem. Ludzie, którzy dostrzegają wszystkie nieczyste zagrania w ramach KOD, dla których Mateusz Kijowski jest raczej antybohaterem niż przywódcą barykad. Ludzie, którzy przy całej złości na „nową zmianę” nie zamierzają nazywać każdego pracownika ministerstwa czy dziennikarza TVP „reżimową ku.wą”. I nadal w swej głupocie i naiwności wierzą w to, że nie każdy po stronie przeciwnej barykady jest obłąkanym psycholem i wrogiem na śmierć i życie.

Tak, z wielu przyczyn uznaję, że jestem po jednej ze stron barykady. Jest mi bliżej do KODersów choć nikt mi ryja nie wytargał z koryta, nie jestem działaczem partii, nie miałam bogactwa i zaszczytów za rządów PO. Żyło mi się ciężko i nadal mi się tak żyje. Gdybym miała czas i środki finansowe pojechałabym na wczorajszy marsz nie dowieziona jak bydło przez tajemnicze siły, tylko dlatego, że czuję sprzeciw. Sprzeciw codziennie mocniejszy wobec „dobrej zmiany”.

Przeraża mnie wizja zmiany ustawy dotyczącej aborcji, przeraża mnie zaprzestanie koordynacji profilaktycznych badań przesiewowych dotyczących nowotworów szyjki macicy i piersi, ewentualne odejście od edukacji włączającej dla dzieci niepełnosprawnych. Codziennie coś. Nie zawsze ostre wskazanie „tego, a tego już nie będzie” albo „to, a to wprowadzimy”, ale takie wrzutki, sygnalizowanie, potwierdzanie, że prywatnie ma się taką właśnie opinię (opinia pani premier o ustawie zakazującej aborcji czy pani wiceminister edukacji wypowiadającej się o przeniesieniu dzieci niepełnosprawnych do osobnych klas czy szkół). 

Z drugiej strony bardzo mnie poruszył tekst przeczytany niedawno: „Dokąd KOD maszeruje? … Czyli spowiedź leminga” Wojciecha Łazarowicza. Nie zapomniałam przecież, że poprzedniej władzy daleko było do ideału (pod koniec drugiej kadencji zwłaszcza). Arogancja, kolesiostwo, oderwanie od potrzeb i opinii zwykłych ludzi doprowadziło do katastrofy. Byłam pełna obrzydzenia dla posunięć władzy, ośmiorniczek itp. Doskonale widziałam to o czym pisze autor wspomnianego tekstu, że Konstytucja to tylko takie piękne słowa, bo ani dostęp do edukacji, ani do służby zdrowia nie jest równy, a moje prawa nie są respektowane. Nie spodziewałam się, że tak prędko zatęsknię za PO… Ale tylko dlatego, że następcy są o wiele bardziej nienasyceni w powyżej wspomnianych praktykach. Nepotyzm, kolesiostwo (a na dodatek paranoje) w mojej opinii szybko sięgnęły zenitu. Ale czy to zwalnia poprzednich polityków z odpowiedzialności?

Czy uderzyli się w piersi? Czy wracają do korzeni, chcą słuchać ludu i zaspakajać potrzeby? Częstokroć słyszę, że raczej chcą powiedzieć z wyżyn trybun, że wiedzą lepiej. Że nam wytłumaczą, nauczą nas! Przepraszam, ale ja już jestem wyedukowana. Ja rozumiem. I nie mam już cienia zaufania do polityków. Jestem gdzieś w strefie środka, w gronie ludzi, którzy chcą rozmawiać ze sobą bez obelg, z szacunkiem a przynajmniej bez wrogości. Którzy nie chcą być dzieleni na dwie osobne Polski. Którzy chcą prawdziwego poszanowania prawa. Chcą wypełniać swoje obowiązki, ale mieć także prawa. Prawdziwe równe jak poseł czy celebryta.

Chciałabym aby opozycja wzięła to sobie do serca…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s