Bazie

Nie, nie będzie to tekst przyrodniczy. Będzie o nauczycielach, nauczaniu i byciu rodzicem…

Trudno mi zacząć. Boję się, bo to trudny temat. Nie chcę nikogo skrzywdzić ani obrazić. A o to łatwo by było. Zacznę może tak: ostatnio spotkałam się z dwoma tekstami o nauczycielach (jednym ogólnym artykułem i jednym listem nauczycielki opublikowanym w internecie). Jak to ostatnio w Polsce bywa te teksty podzieliły komentatorów na dwa obozy: nauczycieli i ludzi, którzy mają do czynienia z nauczycielami  np. członków rodziny (albo bliskich przyjaciół) i na resztę, która na różne sposoby wyliczała dlaczego nauczyciele to darmozjady, za mało pracują, nie są kreatywni, mają zbyt dużo płatnych wolnych dni, nie radzą sobie z dziećmi itp.

Chciałabym tu przytoczyć swoje spostrzeżenia i przemyślenia. Jak to zazwyczaj piszę będę znajdowała się gdzieś między skrajną krytyką a osobami, które uważają, że wszystko wina systemu, rodziców itp. Choć bliżej mi w tym sporze jednak do nauczycieli. Dlaczego?

1. Sporadycznie prowadzę zajęcia w szkole (na szczęście gimnazjach i w szkołach ponadgimnazjalnych). Z ręką na sercu: za żadne pieniądze, za żadne wolne długie weekendy, wakacje i ferie nie chciałabym pracować w szkole podstawowej czy gimnazjum. Poziom hałasu, napięcia, stresu jest taki, że nie dałabym rady wytrzymać kilku godzin dziennie w takich warunkach. A tu jeszcze trzeba myśleć koncepcyjnie, być sprawiedliwym, uważnym, interesująco opowiadać o swoim przedmiocie, zaszczepić w dzieciach chęci do pogłębiania wiedzy…

2. Jestem rodzicem ucznia, jestem członkiem Rady Rodziców i w związku z tym częściowo żyję także życiem szkoły. Widzę jakie formalności (papierologię) trzeba codziennie uprawiać, aby zadowolone były: władze szkoły, władze miasta (lub powiatu) i kuratorium. Sama kilkanaście lat temu zrezygnowałam świadomie z mojego ukochanego zawodu pracownika socjalnego (pracującego w jednostce samorządowej), gdyż poziom biurokracji sięgnął takiego poziomu, iż dalsza praca straciła dla mnie sens. Chylę czoła przed koleżankami i kolegami pracownikami socjalnymi, którzy nie poddają się i mimo wszystko starają się pomagać w tych warunkach. Mnie tzw „duży wywiad” przerósł. Zabrakło czasu na pełną troski i uwagi rozmowę diagnozującą mapę problemów rodziny. Najważniejsze stały się te papiery. Nauczyciele też mają takie cudności do wypełnienia. Krytycy mówią: „złota praca: 18 godzin w tygodniu do tego wakacje, ferie”. To nie do końca tak wygląda. Jeśli nauczyciel wykonuje swoje obowiązki idealnie to czterdziestu godzin, które ma w etacie zabraknie aby przygotować się do lekcji, przygotować materiały, sprawdzać klasówki itp. Dopóki ma chęci i siłę. Wydaje mi się, że jest to zwód, w którym szybko się człowiek wypala. Gdy tak się stanie być może czasu ma dość, ale traci poczucie misji i nie jest to już powołanie tylko zwykła manufaktura. Od dzwonka do dzwonka.

3. Jestem psychoterapeutą pracującym z nastolatkami i obserwującym młodych ludzi. Widzę jak bardzo im się nie chce: uczyć, podejmować wysiłków, w końcu nawet żyć. Pewnie, że nie cała młodzież jest taka, ale wystarczy kilka takich delikwentów, aby naruszyć równowagę w klasie. Do tego dochodzą rozrabiający, trudni, nadruchliwi. No i z poważnymi problemami wychowawczymi, uzależnieniami, zaburzeniami… Jako psychoterapeuta spotykam się dość często z postawą rodziców: „proszę coś z nim / nią zrobić”. A sugestie, że aby dziecko się zmieniało musi zmienić się cały system rodzinny są przy takiej postawie odrzucane. Nauczyciele też się z tym spotykają. Niestety obserwuję nasilającą się tendencję do klientyzmu i roszczeniowości. Z przykrością stwierdzam, że moje pokolenie ma trudność z nauczeniem swoich dzieci szacunku do starszych (zaczynając od nas samych czyli rodziców). Szacunku do nauczycieli uczą już tylko nieliczni. Wychodzimy teraz bowiem z założenia, że szacunek nie należy się siwej głowie tylko konkretnej osobie za konkretne zasługi. I dotyczy to także nauczycieli. Zmienia się więc na niekorzyść sposób odzywania się do pracowników szkoły i do dorosłych w ogóle. Przytoczę tylko przykład z życia wzięty kiedy to dziewięciolatek wykrzykuje w szatni do dziadka „spóźniłeś się debilu!”.

4. Nauczyciele nie biorą się z przestrzeni kosmicznej tylko wyrastają spośród nas. To jak funkcjonuje pokolenie młodych dorosłych ma odbicie także w funkcjonowaniu młodych nauczycieli. I nawet jeśli chcemy usilnie wierzyć, że do tego zawodu garną się jedynie jednostki specjalne, z talentami, misją i powołaniem, to niestety nie zawsze tak jest. Artystów jest mało w każdym zawodzie, najczęściej mamy rzemieślników (nie obrażając nikogo, bo i jedni i drudzy są potrzebni)

Na koniec tytułowe bazie. Dlaczego są w tytule? Jest jeszcze temat, który zostawiłam na koniec, bo jest delikatny. Nauczyciele mają za zadanie realizować program. W tym programie bardzo często jest dokładnie ujęte rozwiązanie zadania. Jeśli dziecko myśli nieszablonowo szybko jest oduczane inwencji. Nie zawsze nauczyciel ma czas i chęci zastanawiać się nad odpowiedziami, które wychodzą poza szablony. Czasem po prostu nie ma też wiedzy, bo nie można wiedzieć wszystkiego o wszystkim. I tu zbliżam się do bazi. Mój Zajączek podczas sprawdzianu na zadane pytanie „rosną na drzewach kotki, które nie miauczą” (wymyślam teraz z pamięci więc nie jest to dokładne) napisał „magnolia”. Dlatego, że o wiele częściej miział futerkowe pączki magnolii (zanim zakwitła) niż bazie z wierzby. I to było źle. Chodziło o bazie. Ale do dziś się zastanawiam czy w takim zadaniu musi być tylko jedno rozwiązanie. I żeby nie było, ze narzekam. Niesłychanie cenię nauczycieli mojego Zajączka. To nie o to chodzi. Zastanawiam się jak w natłoku spraw nie dostrzegać i promować oryginalność.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s