Porażka

Podobno porażki motywują do działania, wzmagają sportową (czy inną) złość potrzebną do jeszcze intensywniejszego treningu czy realizacji celów pośrednich… Wszystko zależy też od wrodzonych predyspozycji psychicznych i cech jednostki oraz przeszłych doświadczeń, zwłaszcza w dzieciństwie. Wiele zależy od tego co mówili nam rodzice i inni najbliżsi. gdy ponosiliśmy klęskę. Czy dawali nam do zrozumienia, że do niczego się nie nadajemy czy wzmacniali w nas cierpliwość i chęć do dalszej realizacji naszych marzeń mimo przeciwności. Warto o tym pamiętać, gdy samemu się jest rodzicem. 

Jeden po porażce długo leczy rany i w efekcie boi się następnych wyzwań, woli zrezygnować całkiem albo utrudnić sobie bardzo zadanie żeby tylko mieć wytłumaczenie dla ewentualnego braku sukcesu. Inny podnosi się za każdym razem jak Feniks z popiołów i dąży, dąży, dąży uparcie do celu. Pytanie czy da się tak podnosić z kolan i otrzepywać z kurzu przegranych w nieskończoność. Może takie długie pasmo klęsk świadczy o tym, że człowiek nie nadaje się faktycznie do tego co jest jego marzeniem i w czym pragnie odnieść sukces. Może jest jednak dużo gorszy niż zakładał i powinien zrezygnować z tych marzeń?

Wszystko zależy też od rodzaju porażki. Są takie po których nawet największy optymista podnosi się długo, a rana goi się wolno i opornie. Może dlatego, że komuś zależało nad życie? Może dlatego, że dotknęło najgłębszego jądra samooceny i bardzo nią zachwiało. 

Są wreszcie tacy, którym udaje się niemal wszystko i jedna porażka potrafi wtrącić ich w otchłań rozpaczy i zwątpienia. Przecież do tej pory czego się nie tknęli – zamieniało się w złoto… A tu nagle: nie udało się? Jak to? Najgorzej znoszą to ludzie o skłonności do narcyzmu i samouwielbienia, ale nie tylko. Długie pasmo sukcesu potrafi osłabić odporność na przegraną… Ciężko wtedy przypomnieć sobie, że trzeba wstać i zacząć od nowa.

Przed chwilą zrobiłam sobie jeden z tych inteligentnych testów osobowości żeby sprawdzić jak to jest ze mną. Wyszło, że źle znoszę porażkę. Kiedyś tak nie było, kiedyś uparcie wstawałam i zaczynałam od początku. Teraz coraz częściej mam ochotę uciec, zrezygnować, Kolejne wyzwania podejmowane są z coraz większym trudem, a następna porażka jeszcze bardziej utrudnia rozpoczęcie od nowa. Możliwe też, że źle lokuję marzenia i przeceniam swoje talenty i możliwości. Zapominam, że najczęściej ścigających się jest wielu, a nagroda jedna dla najlepszego. A kto powiedział, że to ja jestem najlepsza? A więc rezygnacja?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s