Trucizna

Od dawna planowałam tekst o tym czy władza, popularność i pieniądze w sposób nieunikniony zmieniają człowieka. Odłożyłam go, bo „Szary”: chodził za mną i domagał się publikacji. Wczoraj zrozumiałam, że to co chcę napisać ma jeszcze jeden aspekt.

Kiedyś przyglądałam się karierze Destiny Hope Cyrus (czyli Miley) i ta myśl wracała do mnie: czy takie (umownie nazwijmy to) zepsucie jest nieuniknione, gdy na nastolatka (który i tak jest już z zamożnej rodziny i ma spełnione wszelkie kaprysy) spada jeszcze międzynarodowa kariera i niesamowita popularność. Zakładając oczywiście, że to wszystko co można zobaczyć w portalach bulwarowych to nie jest tylko i wyłącznie wypracowany wizerunek sceniczny. Ale chyba nie, bo wielu wokalistów po latach opisuje początki kariery jako czas rozpusty i całkowitego wyzbycia się zasad… Kiedyś z naukową ciekawością przyglądałam się także ewolucji Justina Biebera z miłego i delikatnego chłopca w rozszalałego i zepsutego młodego mężczyznę. I nie chodzi mi o prezencję tylko o obraźliwe zachowania względem innych (fanów i ludzi, z którymi przygodnie styka się choćby w hotelach). Czy to jest nieuniknione? Czy każdemu popularność i pozycja bóstwa nastolatek jest w stanie odebrać rozum? 

Czy władza i popularność zawsze deprawują? Pocieszcie mnie, że są ludzie odporni na tę truciznę. Że są tacy, którzy zachowują czystość i niewinność (duszy) mimo prestiżu i dużych wpływów. Że są ludzie pokorni wobec tego co ich spotyka i zdają sobie sprawę z tego, że wszystko jest dane tylko na jakiś czas. Że istnieją ludzie, którzy chcą władzy tylko po to, aby zmienić swoją społeczność na lepszą. Że są ludzie, którzy mając władzę potrafią odrzucić pokusę kręcenia własnych lodów…

Czy są politycy, którzy pamiętają, że władzę sprawuje lud i powierza ją tylko na jakiś czas w określonych celach. Że zostali powołani, aby reprezentować lud i że przyjdzie im się rozliczyć z tego jak władzę sprawowali?

I jeszcze jeden aspekt trucizny. Czy jesteśmy wstanie uodpornić się na wszechogarniającą zawiść. Ludzie nie tylko zazdroszczą innym władzy, wpływów, prestiżu i bogactwa. Coraz częściej dostrzegam, że to już nie jest zwykła zazdrość. Lawinowo narasta chęć skrzywdzenia kogoś kto ma więcej niż ja, kto ma rzeczy lepsze jakościowo, kto może więcej… Nigdy dotąd nie było tyle łatwych możliwości skrzywdzenia (obmowa w sieci, krzywdzące komentarze itp.). Więc z początku myślałam, że po prostu teraz lepiej widać, ale nie… Unosi się w powietrzu jakieś skażenie, jakiś smog dusz. Dziś już pisałam coś w podobnym duchu i przypomniała mi się wtedy książka „Apokalipsa” Dean’a Koontz’a (polecam). Ostatnio jest w nas jakaś diabelska złość jeden na drugiego, coś co przywodzi na myśl koniec, apokalipsę, smutek…

Wszyscy potrzebujemy odtrutki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s