Piramida potrzeb człowieka

Dawno temu uczyłam się o piramidzie potrzeb człowieka stworzonej przez Abrahama Maslova (amerykańskiego psychologa znanego głównie dzięki stworzeniu teorii hierarchii potrzeb, jednego z prekursorów mojej ulubionej psychologii – humanistycznej). Teoria włączania się kolejnych potrzeb dopiero po zaspokojeniu tych bardziej podstawowych zawsze działała na moją wyobraźnię. Tu mamy wizualizację tej teorii:

Maslovźródło: Motywowanie pracowników

Abraham Maslov stwierdził, że dopiero po zaspokojeniu podstawowych potrzeb biologicznych (jedzenie, picie, sen, seks) człowiek będzie w stanie skupić się na innych sygnałach z ciała i duszy, że czegoś mu brakuje. Te najbardziej podstawowe potrzeby muszą być zaspokojone, aby żyć (z wyjątkiem seksu, ale bez seksu co to za życie – frustracja w większości przypadków murowana, a w dłuższej perspektywie też się nie da żyć, bo nie będzie następnych pokoleń). Kolejne piętro potrzeb to potrzeba poczucia bezpieczeństwa: finansowego, życiowego, mieszkaniowego itp. Jeśli człowiek cały czas patrzy przez ramię kto mu nóż wpakuje w plecy, martwi się o byt dla rodziny, nie wie czy nie straci dachu nad głową to raczej nie skupia się na kolejnych pragnieniach. Kiedy już czuje się syty i bezpieczny to okazuje się, że do szczęścia potrzebuje bliskości, miłości, przytulania, należenia do grup społecznych itp. Niezaspokojenie tych dwóch pięter potrzeb też może skutkować w skrajnych przypadkach śmiercią (brak poczucia bezpieczeństwa może zrujnować zdrowie, a co najmniej psychikę, a brak miłości niekiedy prowadzi do śmierci. Opisane są w literaturze przypadki śmierci dzieci zupełnie zdrowych i zadbanych, ale pozbawionych miłości i czułości. Wracając do piramidy potrzeb: kiedy już jesteśmy syci, bezpieczni, mamy ukochane osoby wokół siebie okazuje się, że to jeszcze nie koniec. Wtedy zaczynamy pożądać szacunku, sukcesów, doceniania, prestiżu, bycia ważnym, zauważonym (Prawda koleżanki i koledzy blogerzy?). I tu kończą się potrzeby wynikające z redukowania braków. Jak już mamy to wszystko łącznie z sukcesem to pojawia się grupa potrzeb realizacji siebie, rozwoju: talentów, duchowego, artystycznego. Oprócz sporadycznych wypadków mało kto zajmie się sztuką gdy jest głodny i spragniony (aczkolwiek znamy takie wyjątki – myślę jednak, że dla artystów sztuka jest niezbędna do życia jak jedzenie czy powietrze).

W teorii wiedziałam, że tak jest, ale ostatnio zetknęłam się  z przykładem wziętym prosto z życia, że tak to faktycznie działa. Opowiem Wam, chcecie? 

Od kilku lat znam pewnego człowieka (płeć i wiek są nieistotne), który stracił w życiu wszystko. Osoba ta była na dnie, a upadek miała spektakularny. Kiedy zaczęła zmienia swoje życie  potrzebowała najpierw najeść się, ogrzać, znaleźć dach nad głową. Gdy to się pojawiło była bardzo szczęśliwa. Człowiek ten stopniowo zadbał o swoje życie, zdrowie, higienę… Poczuł się bezpiecznie i pewnie. Znalazł pracę zawodową pozwalającą żyć na przyzwoitym poziomie. Przez jakiś czas było dobrze, ale wkrótce poczuł samotność. Minęło trochę czasu i osoba ta weszła w związek, poczuła się kochana, doceniona. Miała czułość i seks. Zaczęła także uczestniczyć w życiu społeczności, przynależeć do grup. I znowu poczuła się usatysfakcjonowana. Ale ostatnio usłyszałam, że czegoś jej w życiu brakuje, że osoba ta czuję się gorsza, chciała by być podziwiana, doceniona, osiągnąć coś… Rozmawialiśmy o coraz silniejszej potrzebie uzupełnienia edukacji, podniesienia kwalifikacji… Znalazłoby się sporo ludzi, którzy powiedzieliby: „dać kurze grzędę”… niech się cieszy tym co ma. Ale ja to rozumiem. Niemal każdy z nas chce mieć szacunek do siebie, prawie każdemu doskwiera potrzeba bycia docenionym, zauważonym. Na koniec gdy mamy już zaspokojone te wszystkie potrzeby – chcemy rozwinąć skrzydła, uczyć, tworzyć, obcować z filozofią lub religią :)) A zresztą czyż trzeźwienie (rozumiane nie tylko jako pozbywanie się nałogów) nie jest właśnie nieustannym rozwojem? Tak jak ja to rozumiem – trzeźwienie musi się wiązać z wyszukiwaniem i rozwijaniem mocnych stron oraz z aktywnym wygaszaniem wad. Tak więc logiczne jest, że na którymś etapie zdrowienia osoba uzależniona poczuje potrzeby wyższego rzędu.

***

Na koniec obiecałam sobie, że po każdym wpisie będę wstawiać zdjęcia Cieszyna żeby odczarować złe wrażenie z publikacji ogólnopolskich:))

ul. Zamkowa

037a612016

ul. 3-go Maja

207a1612016

 ul. Głęboka

118a612016

Rynek

286a1612016

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s