Co się z nami stało?

Myślałam, o tym od lat, ale wczoraj sam mi się ułożył tekst do bloga.

Co się z nami stało? Każda najdrobniejsza sprawa potrafi wywołać animozje sięgające niemal wojny. Klika lat temu myślałam, że taką sprawą jest niemal wyłącznie sposób myślenia o katastrofie Smoleńskiej jako o katastrofie właśnie lub jako o zamachu. Potem coraz wyraźniej dochodziły inne tematy: aborcja, „pigułka po”, in vitro. Ostatnio uchodźcy. A teraz nie zostawiliśmy w spokoju nawet choinki na cieszyńskim Rynku. I nie chodzi o to, że każdy musi się zachwycać choinką lub odwrotnie być niezadowolony z tego, że jest sztuczną kompozycją a nie prawdziwym drzewkiem. Chodzi o sposób rozmawiania. To nie jest wymiana myśli tylko nieprzyjemne dowalanie sobie, czasem nawet walka na śmierć i życie. Mam wrażenie, że teraz celowo szukamy takich punktów zapalnych, miejsc z decyzjami „zero-jeden” żeby jako jedynka wyżyć się na zerze (lub odwrotnie). Pamiętam (może niedokładnie ale jednak) atmosferę Stanu Wojennego. Ludzie byli bardziej zjednoczeni. A może to tylko dziecięca wiara w to, że kiedyś było lepiej. Ale nie, jednak kiedyś nie było aż tak, nie było tej wrogości, tej zaciekłości, tego szukania kogoś kto się ze mną nie zgadza… Choinka pozwoliła mi to zobaczyć i nazwać. W tym roku nie mamy już na Rynku prawdziwego drzewka tylko kompozycję dekoracji w kształcie choinki. Gałązki są sztuczne. Moim znajomym (i mnie też) choinka się podoba i została uznana za najładniejszą jaka była do tej pory. Ale są także osoby, które są niezadowolone z takiego rozwiązania. Ok. Mają prawo chocieć prawdziwego drzewka. Zastanowiło mnie jednak, że jest sporo osób, które gdzie tylko mogą wyrażają swoje niezadowolenie. A najbardziej zaskoczyło mnie pojawianie się stwierdzeń: „ta jest paskudna, ale my to mamy 1000 razy lepszą”. 

Jest jeszcze szansa na rozmawianie z szacunkiem, na wymianę poglądów i dyskusję na poziomie? Czy już zawsze będziemy na siebie warczeć coraz bardziej i okopywać się we własnych obozach?

***

I jeszcze jedna sprawa, które mnie nurtuje. Jestem bardzo ciekawa czy są jacyś sympatycy Pana Prezydenta oraz Prawa i Sprawiedliwości, którzy dostrzegają (najdelikatniej rzecz ujmując), że coś nie gra w tych nocnych głosowaniach, coś nie gra w łamaniu Konstytucji. Bo ja będąc wyborcą np. PO widziałam nie tylko to co dobre, ale także wszystkie „błędy i wypaczenia”, a gdy uznałam, że więcej jest już złego niż dobrego odwróciłam się… Czy tak samo jest z sympatykami tych, którzy teraz sprawują władzę? Czy są krytyczni?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s