Pić czy nie pić?

Ostatnio brałam udział w ciekawej dyskusji, która zmobilizowała mnie do napisania tego tekstu. W kilku słowach nie da się wytłumaczyć dobrze bardzo skomplikowanej sprawy.

Wyobraźmy sobie, że rodzinie, która modliła się o leczenie „swojego” alkoholika udaje się i delikwent zaczyna się leczyć. Przestaje pić i rozpoczyna terapię. Na początku wszyscy są zachwyceni. Potem pojawiają się bardzo różne problemy i napięcia. Dziś skupię się na jednym z nich. Wielu członków rodzin alkoholików (głównie żony i partnerki) pytają mnie: „pić alkohol czy nie”? Na początku pojawia się często silny strach, że jeśli osoba uzależniona wyczuje alkohol to od razu poleci pić. Wiele więc osób reaguje z picia całkowicie, czasem odcina się do tego stopnia od alkoholu, że piętnuje picie jako takie, oburza się na pijących ludzi (zdrowych) i jest pełna wstrętu, nienawiści i obaw. Inne osoby zaczynają się irytować na alkoholika, że nie chcą rezygnować z picia, że właśnie będą pić alkohol do obiadu, bo im wolno i będą trzymać w barku ulubione wino czy nalewkę. A co!

Na pytanie czy pić czy nie odpowiadam zawsze; postępuj tak aby nie gwałcić własnych potrzeb, tak jak ci dyktuje sumienie, tak aby nie ponieść szkody i w końcu tak jak to wynika z sytuacji twojej rodziny/ twojego zwiazku. Bo przecież ja nie żyję w tej rodzinie, nie jestem w tym związku. To członek rodziny osoby uzależnionej wie najlepiej jak to u niego jest. Jak bardzo jest związany emocjonalnie (przesadnie czy nie) ze swoim alkoholikiem, czy chce mu pomóc czy raczej ma ochotę się odegrać za wszystkie krzywdy jakich doświadczył. To może być dobry początek pracy terapeutycznej z daną osobą nad jej własnymi problemami, krzywdami, stosunkiem do związku, współuzależnieniem itp. 

Jedno trzeba sobie powiedzieć jasno. Osoba będąca w terapii zwłaszcza na jej początku dostaje zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików a w nich m.in. aby unikać alkoholu, nie trzymać go w domu, nie kupować, nie dawać w prezencie, nie wchodzić do miejsc gdzie podawany jest alkohol, pozbyć się gadżetów kojarzących się z piciem itp. Jasne jest, że osoba uzależniona nie ma prawa narzucać swojej wizji porządku w domu. Może prosić o wsparcie i udzielenie mu pomocy, ale nie może wprowadzić terroru. Jeśli rodzina się nie zgadza pojawia się napięcie. Bo te zalecenia nie są stworzone po to aby po raz kolejny alkoholik mógł tresować swoją rodzinę i stawiać na swoim. One wynikają z charakteru choroby i jej objawów. Osoba uzależniona nigdy do końca nie może być pewna, że pozbyła się objawów głodu. Na początku zaś trzeźwienia odczuwa je bardzo silnie i często. Na dodatek już definitywnie pozbyła się możliwości kontrolowania picia. Ona tego już nie potrafi. Stykając się z piciem innych zawsze będzie reagować stresem i podniesionym napięciem (choćby nie wiem co opowiadała jak to jej nic nie robi siedzenie w barze i picie soku). 

Każdy członek rodziny osoby uzależnionej pewnego dnia stanie przed problemem: chcę pić normalnie dalej w swoim domu czy też rezygnuję z tego. Pijąc z towarzystwie alkoholika ryzykuje częstszymi jego nawrotami i ewentualnym zapiciem uzależnionego. To też się nie kalkuluje. Kolejne pytanie jakie się pojawia to takie; czy tak bardzo zależy mi na piciu alkoholu we własnym domu bez ograniczeń? Czasami odpowiedź pozytywna: „tak, bardzo mi zależy” jest podyktowana własnym problemem (związek dwóch osób uzależnionych nie należy do dużej rzadkości). W innym przypadku silne pragnienie utrzymania zasady picia w domu może wynikać z nieuświadomionej niechęci (nienawiści) do alkoholika za wszystkie krzywdy. Wtedy warto zapytać siebie: czy w ogóle chcę być dalej w tym związku? Bo to picie/ nie picie pokazuje, że życie tak czy inaczej właśnie zaczyna się zmieniać. Czy ta zmiana mi odpowiada? Czy dam radę wybaczyć i zbudować związek z tym człowiekiem, który właśnie zaczyna się zmieniać? Czy ta zmiana w ogóle mi odpowiada? Najczęściej aby odpowiedzieć na te pytania potrzeba czasu i należy sobie go dać. I jak w każdym innym przypadku warto wypracować rozwiązania dobre dla wszystkich. To jest możliwe. Żeby i wilk był trzeźwy i owca na rauszu :))

Z życzeniami aby sprawy te nie były zbyt trudne do rozwikłania:

216a1942015

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s