Bo pójdziesz do pani psycholog…

Na początek muszę się wytłumaczyć ze swojego milczenia. Po świętach miałam na tyle dużo pracy normalnym rytmem, prac dodatkowych, załatwiania orzeczenia o kształceniu specjalnym dla Zajączka, własnych lekarzy i innych niespodzianek, że nie miałam czasu absolutnie na nic więcej. Zdjęcia robiłam przy okazji chodzenie czy jeżdżenia w różne miejsca. No i zaczęłam zmieniać perspektywę. Bo któregoś dnia jeden z moich Zajączków powiedział: „tata jest lepszy bo ciebie ciągle nie ma, a on jest”. Wobec powyższego zaczęłam tak zmieniać godziny i dni pracy aby jak najwięcej spędzać z Zajączkami i mężem.

***

Przy okazji załatwiania różnych badań, orzeczeń itp. dowiedziałam się od dwóch pań psycholog, z którymi mam do czynienia, że bardzo często spotykają się z sytuacją gdy rodzice straszą dzieci wizytą u psychologa. Mówią: jak będziesz niegrzeczny pójdziesz do pani Kasi/Zosi/Małgosi albo po prostu do pani psycholog. Praca terapeutyczna z takim dzieckiem wydaje się w tym momencie skazana na porażkę, a przynajmniej jest trudna. A myślałam już, że nastawienie ludzi się zmienia, że pomoc psychologa jest traktowana jako dobro a nie kara. Osobiście stosuję odwrotność (choć nie do końca to dobre) i mówię Zajączkowi, że jak będzie niegrzeczny to nie pójdzie do pani psycholog :)) Robi to na nim piorunujące wrażenie, bo lubi tam chodzić i lubi panią psycholog, która z nim pracuje. Przekonałam się, że to jednak większa rzadkość niż myślałam, a nastawienie dziecka wynika wprost z nastawienia rodziców i tego co mówią w domu przy dziecku. Pamiętam jak w naszym przedszkolu pani dyrektor mówiła mi, że nawet jeśli delikatnie zwraca uwagę rodzica na celowość zasięgnięcia porady specjalistów większość rodziców reaguje gniewem i stwierdzeniem, że nigdzie nie pójdą, bo ich dziecko jest normalne. Mija kilka lat i nagle dziecko trafia do kogoś takiego jak ja. Bo jeśli na poziomie 4, 5 czy 6 lat pewne deficyty można łatwo (lub ciężką pracą) ale zniwelować, to później jest coraz ciężej. A dziecko łatwo może odkryć w starszym wieku czym można „leczyć swoje trudności”. Problemy z nadruchliwością, trudności z koncentracją, stresy z życia rodzinnego można bowiem „rozwiązywać” pijąc alkohol lub paląc marihuanę. Dość często bowiem (choć nie zawsze) zachowanie dziecka wynika z tego co dzieje się w domu. Najpowszechniejszą przyczyną nadruchliwości, agresji albo odwrotnie wycofania i lęków jest nadużywanie alkoholu w domu rodzinnym dziecka (nie zapominajmy, że dobrze ponad 3,5 miliona Polaków ma z tym problem. Innymi przyczynami mogą być: przemoc domowa jako taka, nerwowa atmosfera w domu z powodu konfliktów małżeńskich, kłopoty finansowe itp. Po dziecku to widać. I może właśnie dlatego część osób unika przyznania, że w moim domu nie dzieje się najlepiej. Może ktoś będzie chciał w to wnikać. Ale unikanie przynajmniej diagnozy nie jest dobrym rozwiązaniem… Zawsze to może być pierwszy krok do uzyskania pomocy dla całej rodziny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s