Same straty

Pisząc notkę o meandrach biurokracji zahaczyłam o temat alimentów, funduszu alimentacyjnego oraz dłużnika alimentacyjnego. Zaczęłam się też zastanawiać nad tym problemem głębiej.

Osoba, która uporczywie nie łoży na swoje dzieci prędzej czy później może spodziewać się kłopotów z prawem. Drugi rodzic najczęściej stara się wtedy o świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. A dług rośnie na koncie niepłacącego rodzica. Jeśli ma dochód to komornik ściąga zadłużenie (wraz z odsetkami i swoim wynagrodzeniem) bezpośrednio z pensji, renty, emerytury itp. A jeśli nie ma dochodu (pracuje na czarno aby uniknąć spłaty zadłużenia) dług rośnie i się kumuluje. Jeśli zadłużenie jest uporczywe a żadne kwoty nie wpływają na poczet zadłużenia sprawa może zakończyć się w sądzie wyrokiem skazującym na pozbawienie wolności np. na rok. A jeśli już raz się karę odbędzie, to ponowna sprawa sądowa dotycząca alimentów jest już skazywaniem recydywisty. I ponownie raczej trafia się do więzienia. Można tak kilka razy w życiu. W tej chwili wyroki za uchylanie się łożenia na dzieci odsiaduje w Polsce nieznana mi ilość ludzi (tacy z pewnością istnieją) ale trudno znaleźć jakieś sensowne statystyki. W latach 1985 – 1988 było to około 16 tysięcy ludzi w każdym roku. Jedyne co można znaleźć w statystykach to informację, że wyrok z art 209 KK jest jednym z częściej zasądzanych (z tym, że tam jest szerszy wybór kar niż tylko osadzenie w ZK). 

Niezależnie od tego ile osób odsiaduje wyroki ja znam kilka, które już odsiedziały takie po kilka razy. I moje pytanie brzmi: jaki jest sens zasądzania takiej kary? Straty ponosi budżet państwa czyli my, bo za każdy miesiąc pobytu delikwenta w ZK idzie na jego utrzymanie ponad 2400 zł. Dług alimentacyjny nie znika, bo zdecydowana większość więźniów nie pracuje. Dzieci też nic na tym nie zyskują: nie mają ani pieniędzy ani rodzica (niektórzy mimo niepłacenia utrzymują kontakt z rodziną). Oczywiście odpowiedzialność musi być. Kara też. Skoro już ktoś sam się nie poczuwa do utrzymywania swoich dzieci to jakoś należy to wyegzekwować. Ale nie wysyłając człowieka na darmowe wczasy (do których i tak w dużej liczbie przypadków jest przyzwyczajony). Niech już ktoś miał cokolwiek z tego. Czyli prace społeczne albo coś w tym stylu. Aż trudno uwierzyć jak dużo pieniędzy marnujemy. A podobno jest tak trudno z planowaniem budżetu. Za mało środków za dużo wydatków. Jasne. Zwłaszcza jeśli duża część tych wydatków nie ma sensu

Od dwóch lat mówi się o tym, że „alimenciarze” znikną z zakładów karnych. Ale nie zniknęli.

Na poprawienie nastroju: wiosna :))

043a24215

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s