Bezstresowe wychowanie

Bardzo często gdy słyszymy o jakiejś makabrycznej zbrodni czy nawet wypadku, wykroczeniu czy przestępstwie, które popełniła osoba młoda, czyta się i słyszy, że to wszystko to bezstresowe wychowanie i gdyby tak gówniarza lać od młodości to by takich rzeczy nie robił. Staram się walczyć jak umiem ze stawianiem znaku równości między wychowaniem bezstresowym a rezygnacją ze stosowania kar cielesnych, które notabene są w tym kraju zabronione prawem i stanowią przestępstwo.

Tradycyjnie wychowanie bezstresowe, jak je rozumieją wspomniani komentatorzy, to rezygnacja z wymagań wobec dziecka, jeśli dziecko odbiera te wymagania jako stresujące/krzywdzące/męczące/obciążające (niepotrzebne skreślić). To co jest rozumiane jako bezstresowe wychowanie jest najbliższe teorii wychowania bez granic czyli braku oczekiwań wobec dziecka i dawania mu bardzo dużej swobody. Termin ten, tak naprawdę, wywodzi się z wielu różnych teorii pedagogicznych opartych na psychologii humanistycznej. Nie czas tu i nie pora na przybliżanie ich, ale w tym nurcie były i opcje pajdokratyczne (dziecko rządzi w rodzinie) i całkiem sensowne postulujące szacunek do dziecka. 

Osobiście jestem bardzo przeciw bezstresowemu wychowaniu czyli pozostawieniu dziecku prawie nieograniczonej wolności i braku oczekiwań wobec niego. Uważam, że takie podejście robi dziecku (i stykającym się z nim ludziom) krzywdę. Jestem przekonana, że dziecko potrzebuje wyraźnych granic, dużo uwagi i stawiania przed nim realistycznych wyzwań i oczekiwań. Bo jakby inaczej miało się czuć szczęśliwe i w pełni się rozwijać i czerpać ze swojego potencjału?

Ale choć jestem pewna, że system kar i nagród jest niezbędny jestem równie mocno przekonana, że nie mogą to być kary fizyczne. Odwoływanie się do ich skuteczności jest wynikiem wspomnień i tradycji rodzinnych wielu z nas. I jest to zrozumiałe ale nie do zaakceptowania. Pomijając oczywisty fakt, że kary fizyczne są przestępstwem i że na krótką metę bywają bardzo skuteczne zastanówmy się czego uczą na dłuższą metę. I to nawet ten klaps, o którego kruszy się kopie nieraz bardzo długo dyskutując o przemocy i polskim systemie prawa. Ano uderzenie (nawet ten klaps) uczy, że silniejszy może wymusić posłuch, nawet jeśli nie ma racji. I na krótką metę często działa. Pytanie czy tego chcemy nauczyć dziecka. A może chcemy żeby rozumiało zagrożenia czy też niewłaściwość swojego zachowania. Wtedy ważny jest odpowiednio dobrany system nagród (tak, one są ważniejsze) i kar. I takie postępowanie wcale nie oznacza bezstresowości wychowania. Wielu ludzi śmieje się z karnego krzesełka, ale zapewniam, że dla małego człowieka to jest i solidna kara i całkiem niemały stres. Tak czy owak najskuteczniejsze jest wyłapywanie i  wzmacnianie dobrych zachowań oraz nagradzanie ich.

A na koniec zgodnie z nową tradycją ozdoby fotograficzne czyli Cieszyn po zmierzchu 🙂

031290115Choinka na Rynku

Park Pokoju

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s