Czyja trauma większa?

Miałam nie poruszać tego tematu zwłaszcza, że Starszy już napisał dobry tekst na ten temat (tracback wysłany), ale ja z innej beczki. Dziś poczułam, że jednak nie wytrzymam i napiszę. Tekst będzie raczej emocjonalny i jako opinia osoby pozostającej częściowo z boku (ustawy, pakiety, kontrakty), ale jednocześnie będącej pacjentem.

Wzburzyłam się lekko czytając o groźbie strajku generalnego lekarzy oraz słowa pana Bukiela, który twierdzi, że lekarze POZ przeżywają właśnie największą traumę swojego życia. Hmmmmm. 

Największą traumę swojego życia to chyba przeżywają ciężko chorzy ludzie, którzy nie mogą się dostać do swojego lekarza a także wydobyć kartoteki z przychodni.

O co w tym wszystkim chodzi? Wyczytałam już, że nie ma co świecić lekarzom w oczy „primum non nocere” i całą przysięgą Hipokratesa, bo to właśnie z powodu niechęci do szkodzenia pacjentom kontraktów nie podpisali a Hipokrates żył dawno temu i tekst przysięgi jest nieaktualny. To po co to jest ta przysięga? Dla ozdoby? To po pierwsze. Po drugie: lekarze nie podpisują kontraktu przez pakiet onkologiczny. I jak ja to rozumiem dzieje się tak, gdyż boją się, że ich wskaźnik rozpoznawalności nowotworów będzie za niski i będą musieli iść na szkolenia. Po trzecie słychać oburzone głosy, że diagnostyka i wypełnianie karty onkologicznej za dużo czasu zajmie i istnieje straszliwe ryzyko popełniania błędów przy diagnostyce. No tak. A ja się pytam czemu w takim razie nie wziąć do spółki kolejnego lekarza? To pozwoli rozładować kolejki, będzie więcej czasu dla pacjentów. Zysk trochę mniejszy? No błagam! Chyba ważniejsza jest komfort pracy, bo, że lekarze umrą z głodu gdyby odeszło do nich 300 – 400 pacjentów to nie uwierzę.

Jestem jak najbardziej za tym aby wstępną diagnostykę robił lekarz rodzinny, żeby umiał rozpoznać wczesne objawy nowotworów i ratował w ten prosty sposób życie ludziom. Bo dotychczas osoba z podejrzeniem trafiała do kolejki na onkologię i czekała, czekała, czekała na ciąg dalszy. Mam dziwne przeczucie, że podpisali kontrakty ci lekarze, którzy nie boją się szkoleń i którzy z pacjentem rozmawiają nie na zasadzie „następny”.

Patrząc na sytuację w moim mieście to nie podpisały kontraktów cztery placówki. Jedna z czterema lekarzami, z których dwóch nie cieszy się dobrą opinią (żeby nie powiedzieć  jak najgorszą). Podobnie w drugiej. Dwie pozostałe nie mają złej opinii. Osobiście byłam pacjentką dwóch z tych czterech poradni i w obu przypadkach szybko uciekłam. Teraz mam świetną lekarkę i przychodnię, która kontrakt podpisała. Bo trzy inne poradnie POZ w Cieszynie kontrakty podpisały. I bardzo jestem ciekawa jak bardzo pod przymusem ministerstwa. Tak w ogóle się zastanawiam czy placówka, która oprócz POZ ma specjalistów (prywatnie i na NFZ) i np. aptekę albo rozbudowaną stomatologię tak łatwo da się zaszantażować ministerstwu finansowo. 

Na koniec: zdaję sobie sprawę, że praca lekarza jest ciężka i odpowiedzialna, ale jest też wyjątkowo dobrze wynagradzana. I jeszcze jedno: wydaje mi się, że teraz nadszedł czas na zmianę lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej, który nie jest kompetentny i empatyczny. A utrata list pacjentów pozwala na taką zmianę bez czekania na przepisowe pół roku (czy co ile tam wolno zmieniać pacjenta). Myślę, że w moim mieście ludzie, którzy czuli się źle traktowani, lekarz nie miał dla nich czasu lub wypisywał skierowanie do szpitala żeby diagnostykę robiła szpitalna izba przyjęć (pukając się chyłkiem w czoło), rejestratorki i pielęgniarki nie patrzyły nawet w ich kierunku – bez żalu i szybko wybiorą inne przychodnie. Co robić? Wolny rynek mamy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s