O odkrytej studzience

To będzie tekst prozaiczny o studzience kanalizacyjnej choć mam silne przeczucie, że powinien być o zbrodni, karze, dylematach moralno-politycznych a może nawet o protestach. Miałam nawet pewne przemyślenia i wspomnienia sprzed 33 lat o jadących kolumnach wozów opancerzonych. Miałam także szerszą refleksję czy rzeczywiście wszystkim żyło się lepiej, bezpieczniej i radośniej niż dziś. Ale dam sobie spokój. Przyjdzie na to czas w innym dniu, gdy jeszcze bardziej przemyślę problem. Bez poczucia konieczności.

Za to dziś będzie temat współczesny, na dodatek zahaczający o problem istnienia Straży Miejskiej. Piszę to z premedytacją jako prowokację do przemyśleń i motywację do działania.

Kilka dni temu szłam sobie ulicą (dużą i znaczącą). W pewnym momencie minęłam studzienkę kanalizacyjną (a może właz do kanału – bo spore) odsłoniętą, z pokrywą odsuniętą na bok. Innymi słowy minęłam okrągłą, ziejąca czernią dziurę tkwiącą w chodniku. Pomału zapadał zmrok. Minęłam myśląc: „O nie – znowu! Nie chce mi się reagować! Chodzi tu sporo ludzi, niech oni coś zrobią. Nie tym razem”. Poszłam dalej, ale dziura nie dawała mi spokoju. A jak ktoś tu złamie nogę, wpadnie dziecko, albo pies? A jak każdy zlekceważy tak jak ja? No i w końcu zadzwoniłam do Straży Miejskiej, no bo nie wiedziałabym gdzie. Dyżurny zgłoszenie przyjął. O żadnym wypadku później nie słyszałam. Zatem dziura została przykryta. Rozumiem zatem, że to nie łatwo reagować, że czasem czasu szkoda, innym razem nastrój pod psem, wstyd człowieka zżera albo inne sensacje odwodzą od reakcji. Ale z drugiej strony natychmiastowa reakcja może zapobiec tragedii lub uratować komuś życie. Kilka dni temu pisałam o pierwszej pomocy. Nawet nie wiedziałam wtedy, że kilka dni wcześniej spektakularnie pokazała o co mi chodzi młoda i dzielna kierowca autobusów MPK w Rzeszowie. Pani Joanna Mendrala reanimowała pasażera ponad 15 minut do przyjazdu karetki. I uratowała temu człowiekowi życie. Zareagowała bezbłędnie i błyskawicznie. Więcej można przeczytać o tym zdarzeniu TU. Reagujmy w takich przypadkach, bo warto! (I trzeba!). 

Wrócę jeszcze do problemu Straży Miejskiej. Nie policzę już ile razy słyszałam, że zlikwidować darmozjadów. I nie koniecznie było to powiedziane w tak eleganckiej formie. Osobiście jeszcze nie spotkałam się ze złym potraktowaniem przez tę służbę. Każde moje wezwanie było traktowane poważnie, patrol przyjeżdżał błyskawicznie i załatwiał sprawę w sposób właściwy. A wzywałam zarówno do zagrożonych zwierząt np. do jeża (można poczytać TU) jak i do zagrożonych ludzi (nawet za granicą – notka TU), do pijanych zagrożonych przejechaniem lub zamarznięciem a także do dziur w chodniku. I nigdy się nie zawiodłam. Widać mam szczęście 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s