Podpisany z anonimem

Podczas ostatnich kilkunastu tygodni miałam okazję uczestniczyć w kilku internetowych dyskusjach pod artykułami i wywiadami. Za każdym razem (z wyboru) występowałam tam podpisana imieniem i nazwiskiem. Dyskutowałam z anonimowymi bywalcami lokalnych portali o wdzięcznych nickach lub z anonimami bez ksywy. Mimo iż czasem nerwy mnie zawodziły (zdarzyło mi się nawet napisać bzdury z niemocy i złości), jednocześnie starałam się obserwować tę dyskusję jakby z boku i wyciągać wnioski. Starałam się także dyskutować merytorycznie i jak najgrzeczniej się da.

Wnioski jakie wyniosłam z tych doświadczeń w dużej mierze są oczywistą oczywistością ale teraz mam konkretny materiał. Anonimowość pozwala na popuszczenie hamulców społecznych. Bez większych problemów używa się zwrotów obraźliwych, stereotypowych. Mam szczerą nadzieję na spotkanie twarzą w twarz z jednym z najbardziej aktywnych komentatorów. Jestem bardzo ciekawa czy na żywo mój anonimowy rozmówca mógłby tak jak w sieci powiedzieć kobiecie, że macica rzuca jej się na mózg. Co prawda to akurat nie było skierowane do mnie, ale w mojej obecności. Grrrr. Jak już wcześniej napisałam spotkałam się w sieci z tak zmasowanym atakiem na konkretną osobę, na jej działalność, na znane mi miejsca pracy i działalności społecznej, że nie mogłam w to uwierzyć, I z jednej strony rozumiem kampanię wyborczą i jej brudne prawa – chęć zdobycia władzy za wszelką cenę, z drugiej jednak sprawa wychodziła poza zwykłą politykę. Fundacja „Być Razem” i jej prezes zostali zasypani zarzutami o niesprawiedliwe traktowanie na rynku pracy (pożyczki dla Fundacji ze strony miasta). Fora internetowe zaroiły się oskarżeniami o naciąganie budżetu miasta. Dowiedziałam się z nich, że to niepotrzebna i szkodliwa działalność. Lokalni biznesmeni okazywali dużo złości, że przedsiębiorstwo społeczne otrzymuje wsparcie w postaci pożyczki. Wystarczy posłać towarzystwo do pracy na normalnych warunkach i tyle, a nie wspierać w jakikolwiek sposób miejsce gdzie zatrudniani są ludzie, którzy mieliby problemy na „normalnym rynku pracy”: osoby długotrwale bezdomne, doświadczające długotrwale krzywd we własnym itp. Dla mnie sytuacja jest oczywista: takie osoby potrzebują ułatwienia w powrocie na rynek pracy, a ich zatrudnianie odciąża budżet miasta, bo nie trzeba już im wypłacać zasiłków z pomocy społecznej (nieraz latami). Zainteresowanych odsyłam do mojej notki o Fundacji żeby wyrobić sobie zdanie o jej działalności. Oto notka: „Ryba zamiast wędki„.

Zarzuty wyborcze to jedno, obraźliwe stwierdzenia to drugie. Zauważyłam jednak i inne ciekawe sprawy. Z duża dozą prawdopodobieństwa (nieraz graniczącego z pewnością) obserwowałam dyskusję jednej osoby ze sobą samą pod różnymi nickami. Zabieg mający na celu zastraszenie dyskutanta siłą liczebną. Kolejna ciekawostka: powracanie pod dowolnym artykułem do tego samego tematu np. obrażania jednego z kandydatów na burmistrza. O ile miało to sens przed pierwsza turą, o tyle teraz świadczy tylko o zacietrzewieniu i ślepej nienawiści. Specyfiką dyskusji były także różnego rodzaju ataki personalne, nieraz wulgarne, choć nie prokuratorskie. I zobaczyłam jak na dłoni jeszcze jedną sprawę, która będzie treścią kolejnej notki: nikt nie jest prorokiem we własnym miejscu. Ktoś kto w Polsce (i na świecie) jest dostrzegany i nagradzany – w lokalnej społeczności często budzi raczej nienawiść, zawiść i inne tego rodzaju przeżycia. Smutne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s