Spotkania w terenie

Kneź chciał aby napisać co ludzie mówią, gdy spotykam się z nimi jako z potencjalnymi wyborcami. Reakcje są bardzo różne i można je pogrupować następująco:

1. zaskoczenie i zadowolenie, że kandydat chodzi od domu do domu i stara się ludzi wysłuchać i z nimi porozmawiać;

2. niedowierzanie ze strony tych, którzy sparzyli się 4 lata temu na kandydacie, który ówcześnie odwiedził kilka budynków w ‚moim” okręgu;

3. zaciekawienie i otwartość;

4. niechęć do polityki i polityków w ogóle: „mnie to nie interesuje”;

5. niechęć do mnie personalnie jako do kontrkandydatki kogoś na kogo chce się głosować;

6. Zadowolenie, że nie jestem członkiem żadnej partii (bardzo często pada to pytanie zaraz na początku rozmowy).

Odwiedziłam już około 450 mieszkań. Z tego 348 kontaktów zakończyło się sukcesem w postaci dłuższej lub krótszej rozmowy. Takie spotkania trwają od kilku minut do 1,5 godziny. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, że część osób zaprasza mnie do domu. Takie rozmowy są bardzo konstruktywne, bo ludzie mają wiele bardzo mądrych pomysłów. I tak to sobie wyobrażam: to nie władza ma wiedzieć co dla ludzi jest dobre. Władza ma zbierać informacje o potrzebach ludzi i zaspakajać je zgodnie z możliwościami. 

Efekt moich wizyt jest taki, że pół osiedla mi się kłania (robię to pierwsza jeśli kojarzę człowieka, ale zdarza się, ze w tej liczbie kilkuset odwiedzonych jakaś twarz mi umyka). Zdarza się także, że gdy wsiadam do autobusu to najwłaściwiej byłoby dygnąć wszystkim, bo większość już rozpoznaję 🙂 Kłaniają mi się nawet ludzie, którzy mnie pogonili. Zdarza mi się także coraz częściej kontynuować rozmowy z domów w autobusie czy na ulicy. I tak to powinno według mnie wyglądać przez 4 lata.

A co ludzie mówią? Mówią, że ich dzieci są w Wielkiej Brytanii albo Krakowie (bo nie znalazły pracy na miejscu). Mówią, że zawiedli się na zbyt wielkiej liczbie kolejnych polityków i do wyborów już nie pójdą bo nikomu nie ufają. Mówią, że ktoś kto się dostaje do polityki zmienia optykę a wielu się zeświniło. Mówią, że im nie starcza do pierwszego. I mówią, że Cieszyn jest piękny (choć rozkopany z powodu wymiany kanalizacji), ale że nie ma tu pracy, perspektyw, dworca PKS, połączeń kolejowych… Że kochają to miasto, ale ono umiera…

Też kocham to miasto i będę na jego rzecz działać dalej. A w jakim charakterze to się okaże za kilkanaście dni 🙂

Rotunda Św. Mikołaja 

 ul. Ludwika Kluckiego

 Widok na Most Przyjaźni

Widok na Krytykę Polityczną i Most Przyjaźni 

Kościół Jezusowy 

Sarkofag Johanna Demla von Elswehr na Cmentarzu Komunalnym 

 

Piękne miasto… Znalazłam swoje miejsce i nie chcę się już z niego nigdy na dłużej ruszać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s