Po co nam prawo?

Takie pytanie zadałam sobie już dwa razy w ciągu niedługiego czasu. Dostrzegłam bowiem, że wielu z nas uważa, że generalnie prawa przestrzega, ale są takie idiotyczne przepisy, których nie przestrzega i przestrzegać nie będzie.

Pierwszy raz zadałam sobie to pytanie gdy poczytałam o zatrzymaniu aktorki Joanny L. za prowadzenie pod wpływem 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Zastanówmy się na marginesie jaki sens ma pisanie Joanna L. i zamieszczanie zdjęć z czarnym prostokątem na oczach, skoro nie utrudnia to w żaden sposób jej identyfikacji. Co więcej uważam, że informacja o prowadzeniu pod wpływem alkoholu powinna być ogólnie dostępna. Ale przepisy prawa stanowią inaczej. Wracając do meritum notki – choć uważam, że pisanie aktorka L. jest idiotyczne przestrzegam prawa, bo uważam, że nie jestem od decydowania, który przepis jest właściwy i godny przestrzegania, a który nie. Okazuje się, że niektórzy uważają niektóre przepisy za niepotrzebne lub usprawiedliwiają ich naruszanie faktem, że „tak robią wszyscy”. Ze zgrozą wyczytałam bowiem, że prawie każdemu z nas zdarzyło się prowadzić pod wpływem alkoholu. Tak broniła koleżanki Katarzyna Skrzynecka. Śpieszę zawiadomić, że jestem w mniejszości, bo nie dość, że nie mam prawa jazdy, to jeszcze jak żyję nie prowadziłam niczego pod wpływem alkoholu. Poza tym 1,2 promila o 9 rano nie może być wskazaniem po wypiciu niewielkiej ilości wina wieczorem. Alkoholowe liczydełko ze strony www.parpa.pl podpowiada mi, że Joanna L. wypiła co najmniej litr wina o mocy 16% kończąc rozrywkę około północy z zawartością 2,7 promila we krwi. Linia obrony Katarzyny Skrzyneckiej  jest skazana na porażkę, wykazywała ona bowiem, że koleżanka wypiła mało i nie była świadoma, iż jest pod wpływem.

Ponownie pytanie o sens przestrzegania prawa pojawiło się we mnie gdy poczytałam o zatrzymaniu aktora Marka B. za posiadanie ponad 7g marihuany. Jego kolega Łukasz Płoszajski bronił kolegi, twierdząc, że po trawce nikt nikogo nie zabił, a po alkoholu tak! Tu pojawia się we mnie stare powiedzenie (nielogiczne) „co ma piernik do wiatraka”. Łukasz Płoszajski chciał wpisem na Facebooku zasugerować, że ten przepis jest głupi, bo trawka nikomu niczym złym nie grozi…

No właśnie abstrahując już od tego przepisu zastanawiam się jakby wyglądał nasz świat gdyby każdy postępował wedle własnego uznania uważając, że niektóre przepisy prawa go ograniczają i nie będę przestrzegane. Dla Pana Płoszajskiego może to być przepis o zakazie posiadania narkotyków, a dla psychopatycznego sadysty zakaz podnoszenia ręki na drugiego człowieka czy zwierzę.

Jeśli prawo jest dziwne lub głupawe należy lobbować za jego zmianą, ale prawa należy przestrzegać, aby nie zapanował chaos. To moje zdanie :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s