Poniżej dna

Uzależnienie od alkoholu jest trudne do leczenia z powodu silnych mechanizmów obronnych chorego. Mechanizmy te nie pozwalają mu na obserwowanie świata takim jaki on jest. Zniekształcenia są poważne i dotyczą zarówno rejestrowania bodźców zmysłami ale także myślenia. Wielokrotnie pisałam już o tych mechanizmach (nałogowego regulowania emocji, iluzji i zaprzeczania oraz dumy i kontroli). To przez ich działanie dany delikwent nie chce się leczyć i uparcie twierdzi, że nic złego się nie dzieje. Oddziaływanie tych mechanizmów obronnych nie jest taka samo intensywne w każdej chwili życia. Okresowo słabnie i wtedy do człowieka dochodzi prawda o jego stanie: zarówno zdrowia jak i aktualnych relacji społecznych. To powoduje wstyd, ból, frustrację – jednym słowem silne cierpienie. A alkoholik zna prawie wyłącznie jeden sposób na zredukowanie tego cierpienia – picie.

Żeby to błędne koło przerwać informacje z otoczenia muszą być tak silne żeby rozwiać „pijane” myślenie. Jednocześnie straty z dalszego picia muszą się jawić jako gorsze niż kontynuowanie picia. To jest to tzw. dno. Każdy ma je inne. Jeden musi przejechać kogoś po pijanemu, inny zostać sam w pustym domu, bez prądu, wody, gazu itp. a jeszcze innemu wystarczy uświadomienie sobie, że z oczu dziecka wyziera wstyd, wstręt i cierpienie. Najczęściej jest to groźba zostania samemu lub / i śmierci w przypadku dalszego picia.

Ale są też takie sytuacje gdy człowiek straci wszystko, wie, że w przypadku dalszego picia koniec jest bliski, ale nie ma już siły i motywacji żeby spróbować jeszcze raz. Instynkt samozachowawczy już dawno nie działa prawidłowo. Człowiek, do którego dociera ogrom strat i zniszczeń widzi je w pewnym momencie w całej rozciągłości ale uważa, że już za późno, że nie da rady. Poddaje się. Koniec jest nieuchronny i bliski… W takiej sytuacji można liczyć już tylko na cud. Cuda się zdarzają! Wiem to z całą pewnością. Opisywałam tu już takie przypadki. Ot choćby w tym wpisie:  Anioł. O takim cudzie mówił mi ostatnio jeden z moich pacjentów, który po kilkunastu próbach, nie pije jakieś dwa lata. Żeby daleko nie szukać można wykorzystać tu także historię Billa W. (założyciela AA), który też nigdy nie zrozumiał do końca co stało się punktem przełomowym. Może to światło w głowie lub sercu to ostatnia próba instynktu samozachowawczego? Wielu ludzi wierzy, ze to głos Boga. Nie wiem! Ale bardzo często w fazie chronicznej bez tego cudu historia chorego kończy się śmiercią.

Pewnie są tu osoby, które śledzą historię mojej tajemniczej znajomości z pewnym bardzo mądrym i uzdolnionym człowiekiem, który jednak nie chce przestać pić. To moje ćwiczenie bezsilności i nieustanne oczekiwanie cudu. Bo to sytuacja spod dna…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s