Samotność w sieci

Gdy piszę to mam w głowie wyobrażenie jakiejś abstrakcyjnej grupy osób, które po drugiej stronie monitora czytają moje teksty. Komentarz to potwierdzenie, że ktoś notkę przeczytał. Inne dowody są dla mnie mało przekonujące np. liczba mówiąca o ilości odwiedzin w danym dniu. Mogli wejść przecież przez pomyłkę.

Gdy spada ilość komentarzy (i wejść na dodatek) człowiek zaczyna się zastanawiać czy wszystko robi dobrze. Choć jedną z głównych przyczyn jest powiedzenie „co z oczu to i z serca”. Piszę coraz rzadziej, bo nie mam kiedy. Oprócz zajmowania się Zajączkami, domem (praniem, sprzątaniem, gotowaniem), pracą zawodową dochodzą takie zabawne obowiązki jak walka z systemem. Wieczorem nie mam już siły, w ciągu dnia – możliwości. Brak czasu to jedno. Okresowo pojawiające się przekonanie o braku sensu to drugie. Ileż to już osób opuściło to miejsce obrażone na mnie. W wielu przypadkach nie wiem o co, w innych mój sposób dyskusji został uznany za blokujący porozumienie, niektórzy odpadli w sposób naturalny gdy zniknęłam z liiil.

Wiecie jak brzmiałoby moje hasło wyborcze, gdybym miała startować w wyborach na prezydenta? Brzmiałoby: „Nie jestem miła, jestem skuteczna”. I nie wygrałabym albowiem ludzie wolą miłych. Ja miła nie jestem, ale od lat robię swoje. Często nie jest to akceptowane.

Roztrwoniłam to co miałam. Na własne życzenie! Miałam tętniący życiem blog z liczną rzeszą komentatorów, ale urażona do żywego usunęłam go. Tamtych wpisów nie żałuję, ale atmosfery już tak. Ona nie wróci. Błędem logistyczno – strategicznym było startowanie w konkursie na blog roku. Choć też nie żałuję, bo była fajna zabawa i ogromne wsparcie. Ale uczestnictwo w konkursie okazało się początkiem końca (w wielu płaszczyznach). Kolejnym krokiem w samotność było odejście z liiil. Następnym krokiem w nicość było napisanie dwóch notek broniących mojego stanowiska w bardzo dzielącej ludzi sprawie. Za to pogniewali się ludzie z dwóch stron tzw. barykady.

To miejsce zostanie już niszowe i mało atrakcyjne komercyjnie. Kończy się. Bo bloga nie tworzy wcale autor a czytelnicy. Gdy mi czas pozwoli to zawsze coś napiszę (jeśli ktoś chce to na zamówienie o danym problemie społecznym czy detalu związanym z uzależnieniami). Ten blog jest częścią mojego życia i nim pozostanie. Bo tu poznałam przyjaciół, dostałam lekcje (pokory i inne cenny nauczki).

Pozdrawiam ciepło, dobranoc 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s