Portrety – czyli dalsze losy opisanych nastolatków

Specjalnie dla Spokojnego dalsze losy opisanych tu kiedyś nastolatków.

Oczywiście pierwszy będzie Kamil, bo Spokojny przejął się specjalnie jego sytuacją życiową. (Linki do notek o konkretnych dzieciakach pod ich imionami).

Kamil

Kamil spotykał się jeszcze ze mną długo (około 9 miesięcy od napisania notki). Przestał palić trawę, nie przestał palić tytoniu. Alkohol potraktował ostrożnie i z rozwagą. Nadal ma ciężkie warunki życia, ale poradzi sobie. Niedawno spotkałam jego mamę na mieście i powiedziała mi, że wszystko jest w najlepszym porządku (z wyjątkiem tych papierosów i zbytniej impulsywności Kamila). Ze swoim byłym przyjacielem spotkali się kilka razy. Relacja jest poprawna i bardzo na dystans. Z tego już nie będzie bliskich kontaktów. Choć Kamil był jednym z najbardziej zamkniętych „pacjentów” to chyba najwięcej zrozumiał i przyjął do siebie. Kurator po kilku miesiącach sam poprosił sąd o zniesienie dozoru. Nie było się do czego przyczepić i nadal tak jest. W szkole jest znośnie – radzi sobie. Nie wchodzi w konflikty z prawem. Nawet nie wiecie jakim komplementem dla mnie było pytanie o radę w sprawie dziewczyny i to, że Kamil przyszedł się ze mną pożegnać. Wtedy, gdy już nie musiał. To świetny chłopak i życzę mu jak najlepiej.

 

Karol

Jednak pomyliłam się myśląc, że rodzice Karola będą konsekwentni i zrobią co trzeba aby był zdrowy. Woleli swoje zachować status quo, nie zgodzili się kontynuować terapii rodzinnej. Pożegnali się ze mną gdy zachowanie Karola zrobiło się poprawne. Wiem jednak, że już po kilku dniach zachował się skrajnie agresywnie wobec mamy. Alkoholu nadużywa dalej i pewnie kiedyś spotkamy się już na innej terapii. Albo i nie, bo Karol w dalszym ciągu jest chory, choć już pełnoletni… Szkoda

 

Kordian

Kordian to jest jedna z moich największych porażek zawodowych. Właściwie nie on, tylko relacja z nim, a właściwie jej brak. Jeśli przeczytacie tamtą notkę to wiedzcie, że prawdziwe w niej były tylko fakty dotyczące przeszłości tego człowieka. Przez cały czas naszych spotkań kłamał. O używkach, bo o reszcie milczał. Gdy go przyłapywałam na czymś zaprzeczał patrząc spokojnie w oczy. Nigdy się nie złamał żeby powiedzieć prawdę. Przez cały czas trwania jego „terapii” palił marihuanę często, pod koniec niemal codziennie. Jest silnie uzależniony. Ma kłopoty ze szkołą. Wszystkie moje obawy urzeczywistniają się z każdym dniem coraz bardziej. Jest twardy i zamknięty w sobie. Dorosłych nienawidzi. Wobec swoich rówieśników jest poetą. Nie mam tu ani grama optymizmu…

 

Marek

Marek poszedł swoją drogą, palił dalej, oszukiwał rodziców. Nie wiem co dzieje się z nim teraz. Nasze spotkania skończyły się gdyż pewnego dnia przestał mi ufać i cokolwiek mówić. Siedział i patrzył jak „krowa na pociąg”. Przestał współpracować. Co się stało  – nie wiem. Był moment kiedy wierzyłam, że wszystko skończy się dobrze, ale skończyło się. Szkoda!

 

Natalia

Natalia usiłowała popełnić samobójstwo i prawie jej to wyszło. Była bardzo długo w szpitalu. Wyszła odmieniona. Już nie walczy z mamą i siostrą, zmieniał całkowicie styl bycia, ubierania się, malowania. Ma już postawioną diagnozę, uczęszcza regularnie na psychoterapię. Ja już niedługo się z nią pożegnam, bo nie jestem jej już do niczego potrzebna. Ta stabilna relacja musi się skończyć. Dała coś nam obu, choć wydarzyła się nie wiem czemu. Natalia nigdy nie potrzebowała terapeuty uzależnień. Ale ciesze się, że miałyśmy kontakt ze sobą. Teraz już się o nią nie boję. Dobrze, że żyje i wszystko idzie ku lepszemu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s