Deklaracja wiary

Staram się nie angażować w dyskusje i polemiki w sprawach wiary. Nawet dość dobrze mi to idzie od dłuższego czasu. Ale „Deklaracja wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej” wprowadziła mnie w stan osłupienia. Niby jest zaznaczone, że sprawa dotyczy płciowości ludzkiej, ale podpisali ją alergolodzy, chirurdzy (w tym stomatologiczni), anestezjolodzy itp. itd. W deklaracji pojawia się takie oto stwierdzenie:

„Uznaję, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne:

– ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca,

– moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga.Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę.”

Zastanawiam się po co podpisywali tę deklarację lekarze innych specjalizacji. Jako manifest religijny? Dotychczas nigdy nie zastanawiałam się nad wyznaniem lekarza, który mnie leczy. Było mi obojętne i miałam nadzieję, że i moje przekonania religijne nie mają dla mojego lekarza znaczenia. Po przeczytaniu tej deklaracji (mimo iż w treści nic o tym nie ma) czuję się na cenzurowanym. I uczciwie powiem, że wolałabym do tych lekarzy nie trafić. Dlaczego? Bo mimo iż uznaję ich prawo do głoszenia wszem i wobec swoich poglądów, ja już czułabym się w kontakcie z takim lekarzem obca, nadająca na innych falach. Osobiście nigdy nie przyszło by mi do głowy zapoznawać z moimi poglądami swoich pacjentów i wymagać od nich aby postępowali zgodnie z nimi. To pacjent jest aktorem i to jego system wartości jest istotny.

Dotychczas myślałam, że lekarz jest zobowiązany do działania zgodnie z najlepszą wiedzą medyczną, niezależnie od wyznawanych poglądów. Myliłam się.

Druga rzecz: po co to nagłośnienie? Mało już mamy podziałów? Facebook i inne fora aż wrzą od zaciekłych poparć i protestów. Powstały wydarzenia typu „podpisuję się za” i „jestem przeciw”. No żesz… Od tylu lat staram się walczyć o pojednania (te małe i te duże) ale jak grochem o ścianę.

Nie potrzebujemy pojednania i tolerowania się w przestrzeni publicznej? No widać nie… Potrzebujemy zaciekłej walki i wyraźnych wrogich obozów.

Wypisuję się się z tego… Mam dość!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s