Bezradność

Od jakiegoś czasu borykam się z poczuciem bezradności w pracy zawodowej. Pamiętacie historię spotkania z tajemniczym nieznajomym opisywanym w kilku notkach? Otóż w Niedzielę Wielkanocną zobaczyłam go po raz trzeci. Znowu znak? Jeśli nawet to mało optymistyczny. Tajemniczy nieznajomy znalazł się kilkanaście metrów od mojego domu. Niby znak. Może mnie szuka? Niby wie w jakim rejonie miasta mieszkam. Ale tym razem wydaje mi się, że to przypadek. Nie zauważył mnie gdy przejeżdżałam obok niego. Wygląda coraz gorzej. A ja nic nie mogę zrobić. Tak jak tysiące członków rodziny osób uzależnionych od alkoholu. I tak jak w przypadku młodych „pacjentów” z przymusu, którzy na moich oczach brną dalej w swoje kłopoty. A ja nic nie mogę. Do nich nie dociera, że już się pogrążają. Patrzą jak na wroga. Kilka dni temu jeden oświadczył, że żeby nie wiem co to już do mnie nie przyjdzie. Nie chce już słuchać pie..nia… On nie ma problemu, jego to nie dotyczy. Fajny chłopak, fajna rodzina, choć nie bez problemów. I co? I nic…


Na szczęście na pocieszenie mam kilka refleksji z dzisiejszej podróży do Bielska Białej do specjalisty z Zajączkiem. Po pierwsze unikniemy operacji (przynajmniej na razie). Po drugie gdy oglądałam mijane krajobrazy bardzo mocno odczułam jakim pięknym krajem jest Polska. Gdybym mogła to zatrzymywałabym się bez końca aby robić zdjęcia sielskich widoczków. Ale nie mogłam się zatrzymać więc tylko symboliczny obrazek piękna naszej ziemi. 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s