Granica

Wczorajszy komentarz Almetyny wywołał we mnie lawinę skojarzeń i przemyśleń. Dziś hasając ponownie wzdłuż Olzy musiałam sobie to nieco poukładać. Uświadomiłam sobie, że faktycznie to pierwsze spotkanie opisane w notce „Znak (spotkanie)” nadaje się na scenariusz filmu pełnego symboli. Do wczoraj nie dotarło do mnie, że zobaczyliśmy się będą przegrodzeni granicą państwa (nic to, że po Schengen już tylko symboliczną).

I tajemniczy nieznajomy, aby do mnie podejść musiał tę granicę sforsować. Zrobił symboliczny pierwszy krok przechodząc na moją stronę. Drugi symbol jaki do mnie dotarł, to fakt, że za drugim razem spotkaliśmy się już po tej samej stronie granicy. Moje myśli poszybowały do granic między ludźmi. Gdybym na jego widok zapiszczała „idź sobie brudny pijaku” nie dowiedziałabym się wielu ciekawych rzeczy, nie powstałoby (bardzo na razie kruche i tymczasowe) porozumienie. A prozaiczniej nie dowiedziałabym się, że mam przed sobą ciekawą, mądrą i uzdolnioną osobę. I jeszcze coś mi się przypomniało:

„Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” Antoine de Saint-Exupéry 

Nieprawdaż? Kocham Małego Księcia a ten tekst jest dla mnie jednym z najważniejszych.

Warto wychodzić poza nasze granice. Może nie zawsze, ale jednak.

I kolejne sprawa. Uświadomiłam sobie, że kiedyś bałabym się powiedzieć większości z tego co do niego powiedziałam obawiając się dwuznacznego zrozumienia i tego co sobie pomyśli. Ale ja już nie jestem nastolatką. Nie martwię się co ludzie sobie pomyślą, gdy mówię im coś prawdziwego czy miłego. Ostatnio byłam świadkiem jak kierowca autobusu, wysłany w związku z awarią poprzedniego, zbiera cięgi od ludzi, którzy czekali na przystanku pół godziny w zimnym deszczu. Wysiadając życzyłam mu spokojnego popołudnia po niewątpliwych atrakcjach jakich zażył rano. Był wdzięczny za ludzkie słowo. Dawno temu nie wykrztusiłabym z siebie czegoś takiego bojąc się, że pomyśli, iż go uwodzę albo co… Teraz opinia ludzi (taka powierzchowna) jest mi zupełnie obojętna. Podobnie było gdy siedziałam pod pomnikiem w towarzystwie „menela”, a matki z wózkami przyglądały mi się krytycznie.

Wrócę do wątku, który tu się przewijał już wiele razy. Warto być (w rozsądnych granicach) otwartym na drugiego człowieka. Warto przekraczać umowne granice, warto też być miłym dla innych. I co z tego, że inni nie są mili dla mnie? Kropla spada do wody i tworzy kręgi, które oddalają się aż do brzegu. A potem fala odbija się i wraca do nas…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s