Po zarazie

Dziś pierwszy dzień przebywałam na powietrzu z własnej i nieprzymuszonej woli po ponad tygodniowej grypie. Skutki odczuwamy nadal i dlatego zaraz idę spać. Od zeszłej soboty właściwie najczęściej śpię (z przerwami na wyjście do pracy, bo tego nie mogłam uniknąć nawet z wysoką gorączką). Zachorowaliśmy kolejno od najmłodszego Zajączka, przez męża a skończywszy na mnie dzień po dniu. Gorączka przez trzy dni około 39,7C, przez kolejne dni brak sił, totalne zmęczenie i inne takie… Ale przeżyliśmy. A starszy Zajączek nawet nie zaraził się zarazą. Gdy wczoraj pierwszy raz tak na poważnie ogarnęłam włości zobaczyłam jaką niespodziankę przyszykowały mi moje Amarylisy (czyli Hippeastrum czyli zwartnice):

Pierwszy raz mam po dwa kwiaty z jednej cebuli (i to w dwóch doniczkach). A dziś wyszłam na spacer i zrobiłam te kilka fotek szalejącej wiosny:

 

 

 

 

Nigdy bym nie uwierzyła, że można się tak fatalnie czuć… Dobranoc wszystkim :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s