Zdradziliśmy czy dojrzeliśmy?

Nie mam nic osobiście do Roberta Janowskiego – umówmy się, że on będzie tylko symbolem tego co chcę dziś powiedzieć, dobrze?

Oglądaliście kiedyś „Metro*”? Ja obejrzałam chyba z 6 razy… Gdy niechcący natknęłam się na powyższy kawałek, przypomniałam sobie jak to przeżywałam, jak przeżywali to moi rówieśnicy. Zresztą w każdym stuleciu, w każdym pokoleniu młodzi ludzie chcieli idealnego świata i gniewali się na dorosłych za sprzeniewierzenie się ideałom ze swojej młodości. Robert Janowski i ten powyższy fragment utworu obrazuje idealnie o co mi chodzi. Młody Robert Janowski był zapaleńcem podobnym do Janka z musicalu. Gdy popatrzymy dziś na niego, gdy prowadzi „Jaka to melodia” w eleganckim garniturze nie jest już Jankiem, jest kimś kto „nastawia co rano budzik na siódmą, bo musi gdzieś iść”. Bo taka jest kolej rzeczy? Bo tego wymaga dojrzałość? Bo tak się zmieniamy? (Tylko usilnie proszę aby potraktować przykład Pana Roberta jako symbol, a nie ocenę jego samego – tak naprawdę nic o nim nie wiem).

Czy konieczne jest porzucenie ideałów, dziwnych ciuchów, wiary w miłość i dobro? Czy odpowiedzialność musi wiązać się z porzuceniem marzeń? Nie wiem! Ja nigdy nie zmieniłam trzonu poglądów, nie zmieniłam nawet ciuchów (wiecie, że nigdy nie miałam garsonki, która jest dla mnie osobistym postrachem :)) i upodobań muzycznych. Mam tatuaż i noszę plecak. Z pewnych jednak rzeczy musiałam zrezygnować, gdyż tego wymaga odpowiedzialność za rodzinę. Nie mogę żyć z dnia na dzień, biegać całą noc po łące, marzyć cały dzień na jawie. Muszę utrzymać rodzinę. Chcę mieć czas dla dzieci, najczęściej ważniejsze jest ich dobro czy potrzeba niż moja :)) No i parę poglądów jednak porządnie wyewoluowało we mnie. Np. stosunek do aborcji…

Pytanie o to czym jest ta przemiana „Janka” śpiewającego w metrze w celebrytę w garniturze to jedno.

Drugie pytanie, które się z tym wszystkim wiąże to takie: czy obecne nastolatki nadal marzą o idealnym świecie, o prawdzie, szczerości i wzniosłych sprawach? Ja mam do czynienia z młodymi ludźmi, dla których najważniejszą kwestią jest umówienie się na kolejny melanż i napier..lenie się na nim czy to alkoholem czy też marihuaną. Najczęściej po głębokiej analizie i postawieniu diagnozy okazuje się, że faktycznie nie mają aspiracji, są zmęczeni rzeczywistością, a o chęci jej zmiany nie ma w ogóle mowy. Dobra zabawa, możliwie bez żadnego wysiłku to cel sam w sobie. A oprócz tego ważna jest jeszcze jedna z ważnych również dla mnie wartości wypaczona w krzywym zwierciadle: czyli wolność, ale rozumiana jako prawo do zażywania środków psychoaktywnych bez ograniczeń. Proszę wszystkich tych, którzy mają nastoletnie dzieci czy wnuki aby dały mi iskierkę nadziei, że tylko ja mam niefart spotykać taką właśnie młodzież. Powiedzcie mi, że nadal istnieją „Jankowie” i „Anki”… Dużo pytań dziś stawiam, już kończę…

 

 

* Dla tych, którzy „Metra” nie znają (za oficjalna stroną Metra): „Uliczni grajkowie, śpiewacy i tancerze wystawiają na podziemnych peronach metra spektakl dla pasażerów. Jego twórcą i animatorem jest Jan, dla którego metro jest domem, a underground – sposobem na życie. Spektakl budzi sensację, a młodzi artyści otrzymują propozycję pracy w komercyjnym teatrze. To opowieść o marzeniach i rozczarowaniach, o pasji i zdradzie, o młodzieńczych ideałach i władzy pieniądza, a przede wszystkim to historia romantycznej miłości...”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s