Terapeuta

Już kiedyś pisałam podobny tekst i nawet w podobnych okolicznościach, ale co tam. Powtórzę się. 

Dawno, dawno temu gdy Zygmunt Freud kładł podwaliny pod psychoanalizę powstało założenie, że psychoterapeuta ma być neutralny emocjonalnie wobec swojego pacjenta. Potem pojawiały się kolejne nurty i każdy kolejny już  neutralności nie postulował. Dziś nawet psychoanalitycy wiedzą, że neutralność jest możliwa tylko wtedy gdy terapię prowadzi robot. Człowiek nie jest w stanie być blisko z drugim człowiekiem pozostając neutralny.

Terapeuta nie ma być osobą neutralną, może sobie być dowolnie emocjonalny, pod warunkiem, że:

1) zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń i emocjonalności;

2) nie załatwia swoich spraw w kontakcie z pacjentem;

3) nie krzywdzi go

4) i omawia swoją pracę z superwizorem, który pomaga odplątać poplątane emocje (jeśli takie wystąpią) dotyczące zarówno pacjenta, jak i swoich własnych spraw.

Kolejne sprawa: pracując z pewnymi grupami pacjentów elementarna sympatia do człowieka jako takiego jest niezbędna. Oraz umiejętność oddzielenia człowieka od jego czynów. Ja pracuję z osobami uzależnionymi i ich rodzinami. Pracuję z osobami, które kradły, były sprawcami przemocy, oszukiwały, prowadziły pod wpływem alkoholu (i czasem powodowały wypadki). O tym, że biły swojego partnera, dziecko lub rodzica mówią zresztą nie tylko osoby uzależnione, ale także członkowie ich rodzin. Pracuję z osobami, które zasikane i zasrane leżały na rynku lub w rowie, jadły ze śmietnika i uprawiały prostytucję. Gdybym miała oceniać tych ludzi tylko przez pryzmat ich czynów, nie dałabym rady rozmawiać z nimi nie tylko uprzejmie, ale pewnie i w ogóle. Muszę widzieć w nich tytułowego człowieka z poprzedniej notki. A co mają powiedzieć terapeuci w zakładach karnych?

Aby nawiązać więź terapeutyczną trzeba choć trochę lubić tych ludzi. A bez nawiązania więzi nie da się pracować, bo przecież w terapii mówi się bardzo trudne i przykre rzeczy. Konfrontuje się pacjenta z jego zachowaniami egoistycznymi i okrutnymi. Czy ktokolwiek wysłuchałby tego od kogoś kto jest całkowicie obojętny? Nie sądzę. 

I na koniec: terapeuta to też człowiek ze swoimi cechami i zachowaniami. Nie wszystkim dzieli się z pacjentami. A nawet należałoby podkreślić, że większością się nie dzieli, bo w terapii to pacjent jest ważny i jego życie. Na blogu i w domu dzielę się czym chcę, swoją filozofią, przemyśleniami i emocjami. Przy pacjentach tego nie robię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s