W stronę światła

I nie będzie to wpis o śmierci klinicznej 🙂

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie wczorajsza bardzo osobista rozmowa z bliską mi osobą. 

Znacie to przysłowie, że jeśli jedna osoba mówi ci, że jesteś pijany zlekceważ, jeśli dwie –  zastanów się, a jeśli trzy – idź się położyć? Albo, że jeśli kilka osób mówi ci, że masz z tyłu ogon to się pomacaj pod końcem kręgosłupa? Osobiście na sobie sprawdziłam prawdziwość tych tekstów. Choć człowiekowi bardzo trudno przyjąć, że to on się myli, czasem trzeba zatrzymać się i zastanowić na komunikatami z zewnątrz. Jeśli człowiek np. w terapii |(dowolnego problemu psychologicznego) cały czas tkwi w tym samym miejscu i w dalszym ciągu tak samo cierpi, zmienia tylko terapeutów i psychiatrów to oznacza, że nie pracuje nad sobą. Kropka. Podkreślam, że nie oceniam tego faktu, nie piszę, że to jego wina. Z jakichś przyczyn atrakcyjność (sic!) stanu w którym się znajduje przeważa nad chęcią zmiany. Bo wierzę, że każdy chce przestać cierpieć. Powiem to na przykładzie anoreksji nie zagłębiając się w dokładne mechanizmy choroby. Tylko tak prosto po żołniersku: często mimo cierpienia i zagrożenia życia, o wiele bardziej atrakcyjne jest kontrolowanie jakiejś dziedziny życia (jedzenia) lub / i ucieczka od kobiecości. Bo np. ta kobiecość grozi ponownym atakiem ze strony jakiejś osoby, która wcześniej wykorzystywała tę dziewczynę / kobietę. A o niebywałej atrakcyjności iluzji, że kontrolujemy swoje życie nawet chyba nie muszę wspominać. Większość z nas czerpie dumę i poczucie sensu wszechświata z tego, (iż łudzi się,) że wszystko ma pod kontrolą. Czemu iluzja? Ano przypomnijcie sobie ostatni moment kiedy zepsuł Wam się samochód lub autobus w chwili gdy byliście umówieni na ważne spotkanie albo zachorowaliście poważnie zupełnie nie w porę. O innych nieoczekiwanych sytuacjach nie wspominając.

Zacznę od siebie. Od zawsze od różnych osób słyszałam jeden i ten sam tekst o tym jak jestem postrzegana. Bardzo mi się nie podobał. Długo mówiłam sobie, że wszyscy się mylą :)) A teraz? Korzystam z wiedzy jaka płynie za tym przekazem. Bo oni wszyscy mieli rację! Tylko trudno jest przyjąć niekorzystną opinię. Na szczęście w tej opinii o moim wizerunku zewnętrznym (i nie chodzi tu o wygląd tylko wrażenie) była jednocześnie informacja jak mogę zmienić to postrzeganie. W sposób łatwy, darmowy i zawsze dostępny. No i robię to teraz świadomie :))

Druga sprawa. Ja rozumiem, że każdy ma czasem takie chwile, że bardzo cierpi i chciałby być pogłaskany, otulony i zaopiekowany. Ludzie po bardzo traumatycznych przejściach mają często zjazdy nastroju. Wydaje im się wtedy, że nikt ich nie rozumie i nie kocha. Skąd wiem? Sama tak miewam. Ale… Na pewnym treningu psychoterapeutycznym dawno, dawno temu pewna mądra trenerka powiedziała mi: „Nie zamykaj oczu”. Gdy zamykamy oczy otacza nas mrok. W chwili takiego dołu i beznadziei najłatwiej jest zamknąć się w tym stanie. I cierpieć w sposób nieskończony. Ale jeśli zadamy sobie trud otworzenia oczu, to czy chcemy, czy nie, (nawet w nocy) wpadnie (za pomocą źrenicy) do nas światło. Nie ma sytuacji beznadziejnych! To światełko można potem w  sobie pielęgnować aż rozświetli mrok. Maleńkimi kroczkami. Nikt nie ma całkiem beznadziejnego życia. Trzeba zadać sobie trud (nieraz olbrzymi) żeby zobaczyć okruchy dobra i piękna. To bardzo trudne gdy się jest w bardzo złej kondycji. Ale niezbędne. I da się zrobić. Co również wiem po sobie. Da się zbudować trwałe szczęście nawet gdy wokoło wali się świat. Bo poczucie szczęścia zależy do naszego nastawienia. A nastawienie możemy ukształtować. Jasne, ze będą i gorsze dni, ale trwałą tendencja będzie jedna: znajdywanie mocnych stron i światła wokoło siebie :))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s