Rodzice dzieci niepełnosprawnych

Znacie to uczucie kiedy myślicie, że macie ciężką sytuację, a ktoś uświadamia Wam, że mimo ciężkiego położenia jest w tej sytuacji dużo pozytywów? U mnie wczoraj pojawiło się zawstydzenie, ulga i współczucie dla osób, którym jest ciężej.

Bo wczoraj moja dobra koleżanka uświadomiła mi, że mam się jak pączek w maśle. I ma rację! Cały czas narzekałam na moje umowy zlecenia, które wykluczają zwolnienie lekarskie, opiekę nad chorym dzieckiem i urlop. Dodatkowo narzekałam na późne godziny pracy. A przecież dzięki temu mogę załatwiać sprawy urzędowe, zająć się dziećmi gdy są chore na zakładkę z mężem i chodzić z Zajączkiem na rehabilitację. Bez tego musiałabym zrezygnować z pracy zawodowej jak tysiące rodziców niepełnosprawnych dzieci. Koleżanka uświadomiła mi jak to wygląda u rodzica, który chce dalej pracować zawodowo (chce lub jest zmuszony sytuacją finansową) na etacie. Każda wizyta w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, w NFZ, przychodni itp. wiąże się z braniem urlopu. Urzędy pracują w takich godzinach, że pracujący rodzic ma problem się do niego dostać po swojej pracy. Zwłaszcza gdy jest urzędnikiem i pracuje dokładnie w takich samych godzinach jak np. PCPR. Nie wiem czy Czytelnicy zdają sobie sprawę ile zachodu kosztuje choćby zdobywanie pieluch dla osoby leżącej. Wizyty u lekarza, NFZ, sklepie medycznym powtarzane cyklicznie i bez sensu… A wszystko w godzinach pracy.

Rodzicowi dziecka niepełnosprawnego nie przysługują żadne dni wolne, dodatkowe urlopy, ulgi czy zwolnienia. Jest to dziwne z ekonomicznego punktu widzenia. Albowiem jeśli rodzic zrezygnuje z pracy będzie dostawał z budżetu państwa świadczenie pielęgnacyjne w wysokości: 620 zł (istnieje plan aby rozpiętość świadczenia wynosiła od 620 do 900 zł i zależała od stopnia konieczności sprawowania bezpośredniej opieki nad niepełnosprawną osobą). Moja logika podpowiada, że w warto w takim razie wspierać rodzica żeby jednak siedział w pracy i utrzymywał się sam (o ile jest to w ogóle możliwe ze względu na stan zdrowia dziecka czy innego niepełnosprawnego członka rodziny). Takiego wsparcia jednak nie ma. Co więcej  pracujący rodzic budzi zdziwienie. Ludzie raczej są nastawieni na to, że zrezygnuje z pracy. I za te 620 zł utrzymał siebie i chore dziecko. Taki samotny rodzic dostanie 620 zł świadczenia, 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego (podobno ma wzrosnąć do 200 zł) oraz zasiłek rodzinny w wysokości 77 zł do 5 lat. Daje to zawrotną sumę 850 zł. Do tego alimenty np. w wysokości 350 zł i high life.

Ja naprawdę jestem szczęściarą!

***

Za namową zainteresowanych spieszę poinformować, że w chwili obecnej „Okiem obserwatora” jest na 13 pozycji w kategorii „Polityka, publicystyka i społeczeństwo”. Jeśli ktoś chce to zmienić może zagłosować wysyłając sms’a o treści E00010 na numer 7122.

Blog Maliny na 15 miejscu w kategorii „Zainteresowania i pasje”. Głosować na jej blog można wysyłając sms’a o treści F00003 także na numer 7122. Dochód z sms’ów zasili Fundację Gajusz, która chce zbudować hospicjum dla osieroconych dzieci. Głosowanie ma więc sens niezależnie od tego na kogo głos jest oddany :)) I jaki będzie tego finał 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s