Gdy czerń zjada kolory

Obiecałam tekst o depresji. To poważny problem i choroba, która odbiera radość oraz zagraża życiu człowieka. Skupię się tu jednak nie tylko na zaburzeniu afektu, ale także na epizodach depresyjnych w ogóle. Co najmniej 18% osób doświadcza przynajmniej jednego takiego epizodu w ciągu życia. To dużo.

Ludzie są w stanie zrozumieć człowieka z nawet poważnie obniżonym nastrojem jeśli właśnie stracił rodzinę, zachorował na poważną chorobę lub przeżył jakąś tragedię. To nam się mieści w głowie. A co jeśli osoba młoda, piękna, bogata, zaradna i bez poważniejszych problemów zaczyna się izolować, widzieć wszystko na czarno, objawiać bardzo niskie poczucie własnej wartości, ma kłopoty z jedzeniem i spaniem? Otoczenie często mówi „co z tobą, weź się w garść”, „A niby dlaczego chcesz umrzeć, przecież masz wszystko”, „Kowalscy to mają kłopoty i nie desperują”. Osoba w depresji słysząca takie komunikaty czuje się jeszcze gorzej. Czuje, że przesadza, szuka dziury w całym, nie zajmuje się tym czym powinna. A przecież nie ma siły, nie ma energii, jest nieszczęśliwa, chciałaby by to się skończyło. Ileż to razy słyszałam historię młodych, atrakcyjnych kobiet, które wyrzucały sobie, że nie mają siły zwlec się z łóżka nawet gdy dziecko płacze. „Co z ciebie za matka” – to potrafi być gwoździem do trumny…

No właśnie od razu przychodzi na myśl depresja poporodowa. Często wyśmiewana przez ludzi nie znających tematu. No przecież kobieta, która właśnie została matką powinna być szczęśliwa  lewitować z tego szczęścia. A tu jak na złość u sporej grupy kobiet zawirowania hormonalne oraz nowa, wymagająca wielkiej odpowiedzialności sytuacja powoduje, że kobieta czuje się skrajnie nieszczęśliwa, zmęczona, sprowadzona do roli przedmiotu. Boi się nowej roli, czuje się winna, ze nie czuje szczęścia bycia mamą, widzi, że nie ze wszystkim sobie radzi. A do tego nie ma kiedy się wyspać, odpocząć. Bardzo trudne położenie. A tu jeszcze do tego bardzo często babcie, teściowe, mamy i koleżanki mówią, ze o co w ogóle chodzi, tyle kobiet ma małe dzieci i sobie radzą. Poczucie winy i bycia nieudacznikiem pięknie wtedy narasta. 

Objawy depresji już podałam, ale powtórzę: 

Pacjent chorujący na depresję ma obniżony nastrój, cierpi na utratę zainteresowań i zdolności do cieszenia się oraz jest bardzo męczliwy i pozbawiony energii. Do najczęstszych objawów spotykanych w tej chorobie zaliczamy:

– osłabienie koncentracji i uwagi,

– niską samoocenę i małą wiarę w siebie;

– poczucie winy i małej wartości;

– pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości;

– myśli i czyny samobójcze;

– zaburzenia snu;

– zmniejszony apetyt (za Klasyfinkcją zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania w ICD – 10).

Przyczyny depresji są natury psychologicznej (określony typ osobowości, wychowanie dziecka w szczególnych warunkach (np. zawstydzanie jako metoda wychowawcza) i inne tego typu oraz biologiczne, które wynikają z nieprawidłowego funkcjonowania Ośrodkowego Układu Nerwowego. Nie wykryto genu depresji, ale wiadomo, że istnieje zwiększone ryzyko występowania tej choroby w obrębie rodziny. Pewnie zarówno dlatego, że dziedziczymy sposób funkcjonowania OUN ale także dlatego, ze w obrębie rodziny często stosuje się dalej te same metody wychowawcze.

Wspomniałam tu o depresji poporodowej. Także w innych momentach życia ryzyko wystąpienia objawów depresji się zwiększa. Dzieje się tak gdy chorujemy na cukrzycę, choroby nowotworowe, niewydolność krążenia, i inne poważne choroby somatyczne, w starszym wieku, podczas menopauzy, andropauzy. Mężczyźni też nie są wolni od tego problemu. A im nawet trudniej szukać pomocy. To przecież takie nie męski 😦 Więcej o depresji w sposób profesjonalny pisze pani doktor Danuta Byczyńska na swojej stronie internetowej. Polecam! 


Co może pomóc? Z pewnością należy udać się do psychiatry. On nie gryzie i nie zakuwa od razu w kajdany czy nie wiąże w kaftan. Jednak to lekarz musi stwierdzić czy mamy do czynienia akurat z tą chorobą. I to on decyduje czy potrzebna jest farmakoterapia i jaka oraz proponuje psychoterapię. Wielu ludzi gdy słyszy o tabletkach czuje się kimś gorszym. No bo jak to? Nie umiem poradzić sobie sam? Gdy łamiemy nogę też ktoś inny pakuje nam ją w gips. Po prostu czasem tak jest, że trzeba skorzystać z pomocy innego człowieka czy leków. To nie upokarza. Małemu dziecko też jesteśmy niezbędni, bo ono bez nas nie przeżyje. My duzi też czasem do przeżycia potrzebujemy innych. Żeby pomogli nam pomalować świat z powrotem… Bo świat jest piękny, tylko czasem tego nie widzimy…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s