Pajęczyna

Notka o pomocy społecznej poczeka na lepsze czasy. 

Dziś przemyślenia, które mogą się przydać wszystkim uczącym się aby uprawiać zawód „pomagacza”. Psycholog, terapeuta, nauczyciel, lekarz, prawnik, pedagog, pracownik socjalny itd. pracują sobą. Wykorzystując swoją wiedzę i umiejętności pomagając innym ludziom w usprawnieniu swojego funkcjonowania. Dość często mają do czynienia z trudnymi sytuacjami, czasem nawet z interwencja kryzysową w całej krasie. Z różnymi też ludźmi się stykają.

A teraz od drugiego końca. Zawody związane z pomaganiem ludziom wybiera się z różnych powodów. Stosunkowo często zajęcia tego rodzaju wybierają osoby po własnych traumatycznych przejściach (dość często są to DDA – Dorosłe Dzieci Alkoholików). Jeśli mają już poukładane swoje życie i rozwiązane różnego rodzaju konflikty wewnętrzne – własne doświadczenia pomagają rozumieć osobę, której pomagają. Dość często jest jednak tak, że „pomagacz” czuje, że żyje dopiero wtedy, gdy jest komuś potrzebny. Nie żyje dla siebie, tylko dla innych. 

Jeśli np. student kierunku związanego z pomaganiem odkrywa, że być może tak jest i z nim, warto się zastanowić. Czy faktycznie robię to z powołania, czy tylko aby żyć (czuć się niezbędnym, omnipotentnym). Takie rzeczy przepracowuje się we własnej terapii, którą przechodzą wszyscy terapeuci i psychologowie. Bo takie odkrycie nie niweczy możłiwosci pracy z drugim człowiekiem. Pomaga się tylko do tego dobrze przygotować :))

Pomaganie innym jest czymś dobrym, potrafi naładować akumulatory i pozwala cieszyć się życiem. Pod pewnymi warunkami. Ponieważ pracuje się sobą, to i siebie trzeba odpowiednio regenerować. Warto bardzo dbać o zachowanie granic. Niektórzy pacjenci, uczniowie, klienci są szczególnie „uzdolnieni” w wikłaniu innych w swoje życie. Wynika to z charakteru ich zaburzenia. Np. osoby z zaburzeniem histrionicznym osobowości (kiedyś się mówiło histerycy). Albo osoby z zaburzeniem z pogranicza psychozy i nerwicy (Bordeline). Nawet osoba, która ma za sobą solidną pracę nad wzmocnieniem swojego ego, ma często trudność w pracy z takimi chorymi. Potrafią wikłać w swoje sprawy, kochać i nienawidzić jednocześnie, usiłują wejść w życie prywatne terapeuty / nauczyciela / pedagoga itp.

Nie ze złej woli. Taka jest istota ich problemów ze sobą. Oni też nie są zachwyceni swoim życiem i cierpią.  „Pomagacz” musi być szczególnie ostrożny w takiej relacji: pilnować granic i zadbać o superwizję oraz odpoczynek.

I piszę to wszystko również na podstawie własnych doświadczeń. To nie tylko takie sobie teoretyzowanie. Zaniedbanie środków ostrożności grozi demolką życia osobistego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s