Czasem nie trzeba wiele

Wyobraźcie sobie Kochani Czytelnicy, że jesteście rodzicem dziecka poważnie chorego, ale nie na tyle aby komisja orzekająca o stopniu niepełnosprawności przyszła do domu. Na wezwaniu na komisję napisano, że trzeba przybyć na 10 minut przed wyznaczoną godziną X. Przybywacie. Dziecko z upośledzeniem umysłowy, poważnymi schorzeniami neurologicznymi, ADHD czy innymi cudnościami zaczyna się niecierpliwić. A wy czekacie 10 minut, 20… 50… wchodzicie po godzinie z hakiem. O ile jeszcze żyjecie. W gabinecie okazuje się, że lekarz ma dwa biegi: wolny i ganc wolny. Wszystko trwa jak w narkotycznym śnie: rozciągnięte w czasie…

A wystarczyłoby realnie ocenić te godziny przyjęć i tak przygotować wezwania, aby dzieci nie musiały czekać w nieskończoność.

Albo wyobraźcie sobie, że chcecie załatwić sprawę urzędową. Chcecie wejść do pokoju i nagle natykacie się na oburzony okrzyk „proszę czekać”. Okrzyk wydała młoda urzędniczka robiąca coś dziwnego ze swoim kozakiem. Czekacie na korytarzu, mija kilka dobrych minut. W końcu pani wychodzi już z kozakiem na nodze i idzie do toalety rzucając bardzo chłodno przez ramię „można wejść”. W pokoju siedzą jeszcze dwie nieobciążone pracą panie.

A wystarczyło pójść z tym butem do łazienki wcześniej i tam go sobie poprawiać tudzież pastować i pozwolić klientom załatwiać swoje sprawy.

Najczęściej dużo nie trzeba: szczypta wyobraźni i dobrej woli…

Nie muszę dalej podawać przykładów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s