Oswoić wroga

Dziś eksperymentowałam na sobie i nawet zaobserwowałam zaplanowany skutek. 

Istnieje coś takiego jak dysonans poznawczy (pojęcie z psychologii społecznej). W skrócie i po ludzku chodzi o to, że jeśli w człowieku ścierają się dwa sprzeczne elementy poznawcze (czyli myśli, sądy, przekonania) to człowiek przeżywa nieprzyjemne napięcie i chce się go pozbyć. Redukcja dysonansu polega na odrzuceniu jednego z tych elementów i zracjonalizowaniu sytuacji.

Dziś rano doszłam do wniosku (pewnie przede mną inni też do niego dochodzili), że mogę wykorzystać tę teorię do uzyskania konkretnego skutku. Postanowiłam zredukować swoją awersję do pewnego przedstawiciela gatunku ludzkiego za pomocą prostego triku. 

Otóż jest pewien kierowca komunikacji miejskiej, za którym delikatnie mówiąc, nie przepadam. Jest niebyt uprzejmy, nerwowy i jakoś nie wzbudzał mojego entuzjazmu. A stosunek do niego pogorszył mi się gdy z premedytacją zwiał mi sprzed nosa (w dzień wolny, następny kurs był grubo za ponad godzinę, a ja byłam na jednej ze swoich porannych wycieczek bardzo daleko od domu). Nie przełamał tym lodów…

No i o poranku jechałam sobie do pracy i zastanawiałam się nad etiologię mojej niechęci. Obserwowałam też jak ten kierowca miota się dziko, albowiem wszystkie szyby w kabinie były zaparowane, a po przetarciu w bardzo krótkim czasie stawały się na powrót matowe i szare. Miotał się bo faktycznie niewiele widział. Po drugie otwierały mu się jakieś tajemnicze drzwiczki z boku autobusu. Najpierw myślałam, że mam zwidy, bo coś mi mignęło. Ale pęd powietrza musiał je zamknąć, wiec było OK. Na krótko. Za chwilę znowu się otworzyły, ale na szczęście nikogo nie trafiły i na przystanku jakiś nastolatek je mocno domknął. Gdy znowu ruszyliśmy otworzyły się ponownie. Już widziałam czyjąś urwaną głowę więc przemogłam swój stosunek do pana i pomknęłam go powiadomić o tej pułapce. Zamknął to coś na kluczyk. A ja wpadłam na pomysł eksperymentu: założyłam, że jeśli pomogłabym mu w czymkolwiek to powinnam poczuć bardziej ludzkie uczucia. Dysonans pojawi się tu między stwierdzeniem „nie lubię tego faceta” a „pomogłam mu”. A więc przed przystankiem wytarłam mu boczne drzwi z tej pary wodnej od wewnątrz, a po wyjściu – od zewnątrz (znalazłam w polarze zapomniane rękawiczki :)) Nawet nie wiem czy zauważył. Ale poczułam się znacznie lepiej (nie ma to jak zaczynać dzień od dobrego uczynku) a co ciekawsze eksperyment się powiódł. Już mnie ten pan nie irytuje. I zadziałało mimo, iż wiedziałam na czym polega trik. 

Na marginesie: mgła bywa piękna (ale nie na szybach poruszającego się pojazdu):


 

 

***

Tak więc moje przydługie nudzenie da się spuentować: jeśli chcesz wyzbyć się wrogości do kogoś wyświadcz mu przysługę. Skoro to wróg to twoje działanie wyda ci się tak idiotyczne, że poszukasz powodów swojego gestu i bardzo możliwe, iż uznasz, że to jednak nie wróg. Wrogowi byś przecież nie pomagał. 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s