Ofiara czy sprawca

Dziś po raz kolejny wraca do mnie pytanie co jest ważniejsze: dobro ofiary czy ukaranie sprawcy. A może o to jak zrobić aby był wilk syty i owca cała.

Czytałam dziś opis książki Samanthy Geimer, kobiety, którą jako dziecko zgwałcił Roman Polański. Miała wtedy 13 lat, została odurzona i doprowadzona do stosunku seksualnego mimo, że protestowała (była zbyt młoda i nafaszerowana substancją psychoaktywną aby się obronić – Polański to była gwiazda Hollywood, ktoś dorosły wpływowy a więc „po co walczyć?”). Na marginesie komentarze internautów są mniej więcej takie: „sama chciała”, „a gdzie byli rodzice”, „pewnie go prowokowała” itp. Nikomu do głowy nie przyjdzie, że to dziecko (i jej rodzice) uwierzyli wielkiemu artyście, że faktycznie będzie pozować do zdjęć. I pozowała. To było 40 lat temu. Dziś pewnie żadnemu z rodziców nie przyszłoby do głowy, aby ich dziecko zostało sama na sam z bardzo dorosłymi celebrytami. Ale wracając do tematu. Komentarze internautów świadczą o tym, że traktują tę ówcześnie dziewczynkę jak seksualnego wampa, niemal winnego tego co się wydarzyło. Nie lepiej było 40 lat temu z opinią publiczną USA. Paparazzi nie dawali rodzinie spokoju, analizowano i komentowano to co się wydarzyło, nie bacząc na doznania Samanthy i jej rodziny. Została publicznie i medialnie zgwałcona setki razy. I jak sama pisze we wspomnieniach, gdyby wiedziała co się wydarzy nigdy w życiu nikomu by o tym nie opowiedziała. 

Czy wymiarowi sprawiedliwości na pewno zależy na tym aby ofiara doszła do siebie i aby jej krzywda została naprawiona? Czy tylko na sukcesie i skazaniu? To co wydarzyło się w przypadku Romana Polańskiego świadczy o tym, że wielu ludziom (z prokuratury, sędziemu, dziennikarzom itp.) zależało na głowie reżysera (i własnym sukcesie) a nie na ochronieniu tej dziewczynki. To taka delikatna sprawa, a nagłośniono to na cały świat. Zniszczono jej wiele lat z życia. Właściwie do dziś żyje w świetle tego co się wydarzyło. Wszyscy interesowali się jak to było, gdzie to było, po co tam szła, czy robili to w jacuzzi czy na drągu, a może w przeciągu.

Pytanie co jest ważniejsze? Sprawiedliwość czy ochrona niewinnego, który już został skrzywdzony. Pisałam już o rewiktymizacji. Osoby skrzywdzone przez przestępcę często przechodzą drogę przez mękę podczas obdukcji, przesłuchań, na sali rozpraw. Nie raz przychodzi im do głowy, że popełniły największy błąd w życiu mówiąc komukolwiek o gwałcie czy akcie przemocy.

Raz w życiu o mało nie poniosłam konsekwencji prawnych działania według swoich przekonań. Miałam do czynienia z molestowaniem seksualnym dzieci. Nie zgłosiłam tego na policję natychmiast. Najpierw otoczyłam te dzieci opieką psychologa i uzyskałam ich zgodę na piekło jakie miało nastąpić. Dopiero wtedy były gotowe udźwignąć to co będzie się działo, ujawniłam przestępstwo. I o mało sama nie wylądowałam w sądzie. Pani prokurator była zdegustowana i pokrzykiwała, że trzeba było zgłosić natychmiast i zastanawia się co ze mną zrobić. Zrobiłabym to jeszcze raz i jeszcze raz. Bo te dzieci były dla mnie ważniejsze. Tak! Trzeba było ukarać i odizolować sprawcę, ale najpierw zapewnić pomoc dzieciom. Również pomoc w wytrzymaniu zeznań, omawiania zachowań seksualnych wobec słuchających dorosłych. 

O Samanthę nikt nie zadbał – zrobiono wokół niej wielki medialny cyrk…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s