Internet jak my

Wiele się czyta i słyszy opinii socjologów, że anonimowość w sieci sprzyja zachowaniom agresywnym, gdyż zwiększa odwagę w pokazywaniu swoich prawdziwych przekonań. Co prawda to prawda. Anonimowi komentatorzy bardzo często oblewają pomyjami osoby, których nie znają i o których tylko czytają, ot choćby w Pomponikach i Pudelkach. O wiele łatwiej zaatakować nielubianego dziennikarza, blogera, komentatora, gdy nikt (a przynajmniej tak się zdaje delikwentowi za monitorem) nie zna jego tożsamości. Niby to wszystko prawda. Inna potężna grupa internautów to ci, którzy się podrasowują i przedstawiają się jako zdecydowanie bardziej atrakcyjni niż są w rzeczywistości. Poprawiają sobie tym samoocenę i nastrój.

Z drugiej jednak strony znam wiele osób, które nie stroją się w cudze piórka, zachowują się równie autentycznie w realu, co w sieci. Z takimi osobami się przyjaźnię. Z takiej grupy ludzi wyłonił się mój największy przyjaciel i najukochańszy mąż. Dzięki temu, że nie oszukiwaliśmy, nie graliśmy, nie podrasowaliśmy swoich cech i historii życia – jesteśmy teraz razem. 

Dochodzę do wniosku, że choć sieć dodaje odwagi, to zasadniczo nie zmienia człowieka. To tak jak z alkoholem: znosi kontrolę zachowania, ale nie zmienia cech charakterystycznych (zwykłe użycie alkoholu a nie patologiczne). Ktoś kto ma kłopoty w relacjach albo jest tchórzem, albo jest agresywny, albo jest antyspołeczny zostaje takim nadal w sieci. I czuje się w niej jak ryba w wodzie, bo ma znacznie ułatwione zadanie. A ktoś kto jest sobą, jest autentyczny i nie musi podnosić swojej wartości takim zostaje nawet gdy nikt go nie widzi. Kto jest jaki można wyczuć po pewnym czasie obcowania ze sobą w sieci. Nie da się zapamiętać wszystkich kłamstw i nieścisłości. Prędzej czy później widać, że coś się nie zgadza.

Dzięki prowadzeniu tego bloga znalazłam sporo fantastycznych osób, z którymi teraz znam się przynajmniej częściowo w realnym życiu.  A dzięki temu, że te osoby niczego nie grają i nie udają relacja jest żywa i się pogłębia. Cieszę się, że tak jest. Ale jest to możliwe dzięki regularnemu „spotykaniu się ” w sieci. Bo gdy zakładamy, że to tylko jeden komentarz, czasami pozwalamy sobie na daleko idącą swobodę. Ale czy to też nie wynika z naszych cech?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s