Zapytaj mnie o alkohol

Lekarze bardzo często nie pytają o spożycie alkoholu zanim nie dokończą stawiania diagnozy i nie wdrożą odpowiedniego leczenia. Bardzo rzadko  pytają o to ginekolodzy, gdy zgłasza się do nich młoda lub stosunkowo za młoda kobieta z objawami zatrzymania cyklu. Uznają z góry, że to rzadki przypadek bardzo wczesnego przekwitania i przepisują zastępcza kurację hormonalną. Amen. Okazuje się, że u kobiet wcale nie najrzadziej zdarza się takie powikłanie w uzależnieniu od alkoholu. Jeśli akurat układ hormonalny jest stosunkowo słaby to jego praca zostaje zaburzona przez nadmierne spożywanie alkoholu. Może nastąpić całkowite zatrzymanie miesiączki, cykle różnej długości, może pojawić się maskulinizacja związana z zakłóceniem pracy jajników (przez co obecny w organizmie testosteron produkowany przez korę nadnerczy nie jest równoważony estrogenami i progesteronem) co wywołuje stopniowe zmiany wysokości głosu (obniżenie), nadmierne owłosienie, typ tycia charakterystyczny dla mężczyzn itp. Przy takich zaburzeniach naprawdę bardzo rzadko ginekolog w ogóle myśli o alkoholizmie (no chyba, że widać na oko problem).

Na podstawie rozmów z pacjentami dochodzę do wniosku, że równie rzadko wpadają na prosty powód schorzenia (alkoholizm) i inni lekarze: pierwszego kontaktu, interniści, kardiolodzy itp. Zwłaszcza gdy pacjent jest młody i / lub nie wygląda na osobę z problemem alkoholowym. Ostatnio dało mi do myślenia kilka rozmów z alkoholikami w wieku około 30 lat (i poniżej), którzy mają nadciśnienie tętnicze. Nie było pytania o poziom spożycia alkoholu i nie było za bardzo ostrzeżenia przed piciem w dalszym ciągu. Ja zawsze tego żałuję, bo to co powie lekarz to dość często jest święte i traktowane jak przykazanie (choć oczywiście nie jest to normą). 

Zła robotę robią też lekarze, którzy w rozmowie z pacjentem lekceważą czynnik nadmiernego picia. Zdarza się tak przy różnych schorzeniach, ale w mojej praktyce najczęściej przy dnie moczanowej czy schorzeniach, które w sposób pośredni są powiązane z nałogowym piciem (poważna anemia itp.). Gdy w rozmowie z pacjentem w ogóle nie padnie pytania o alkohol ani informacja jaki wpływ miało nałogowe używanie tej substancji pacjent z podkarmionym mechanizmem iluzji i zaprzeczania skanduje wręcz, że szkody zdrowotne to nie z picia. Hmmm. Nie?

Nałogowe picie może zrujnować prawie każdy układ i narząd. Bezpośrednio (np. wątroba, trzustka, serce) lub pośrednio (gruźlica, anemia itp.). Lista powikłań i zaburzeń wywołanych nadmiernym czy nałogowym piciem jest bardzo długa. Od powikłań psychiatrycznych, porażeń nerwów, zapaleń poszczególnych nerwów (oka, trójdzielnego itp.), odkorowania mózgu, przez uszkodzenia narządów wewnętrznych serca  nerek, wątroby, trzustki, jelit, żołądka, aż do różnego rodzaju nowotworów, zaburzeń hormonalnych u obu płci, problemów z rozmnażaniem. Nawet nie staram się tu wymieć wszystkich. 

Stosunkowo często psychiatrzy, którzy nie są akurat zbyt biegli w uzależnieniach, leczą latami delikwenta na depresję nie dopytując zbyt skwapliwie czy pacjent pije nadmiernie czy nie. A depresja (stany z obniżonym nastrojem) jest chyba najpowszechniejszym powikłaniem w uzależnieniu od alkoholu. I tak naprawdę dopiero po około pół roku całkowitej abstynencji można powiedzieć czy to współistniejące dwie choroby (dość często) czy tylko zaburzenia nastroju całkowicie wywołane uzależnieniem. Opisany tu na blogu kiedyś Kazik właśnie tak sobie funkcjonował jako osoba z depresją, aż się zapił na śmierć.

***

Panie doktorze / Pani doktor! Na następnej wizycie zapytaj mnie o alkohol (do tej pory chyba nikt mnie nie pytał czy piję).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s