Hobby

Gdy pracuję z osobami uzależnionymi (i mam tu na myśli raczej osoby dojrzałe wiekiem) od alkoholu lub nikotyny zawsze staram się aby zrozumieli, że potrzebują znaleźć sobie nowe lub odgrzebać dawne pasje i zainteresowania. U palaczy ważne jest zajęcie się czymś absorbującym, bo to pomaga przetrwać odstawienie nikotyny, u alkoholików niezbędne jest uatrakcyjnienie życia tak aby zastąpić „przyjemność” wywołaną piciem. Oraz zaangażować się w coś absorbującego co pozwoli zapomnieć o konieczności picia.

Pacjenci często się dziwnie na mnie patrzą. A przecież życie po odstawieniu substancji psychoaktywnej musi być ciekawe i atrakcyjne, bo inaczej długo się nie wytrzyma.

Najlepsze są zainteresowania związane ze sportem i w ogóle ruchem (bo i zapobiegają przytyciu i przy okazji ruchu wydzielają się endorfiny), ze sztuką (bardzo szeroko rozumianą: malowanie, pisanie, w tym np. blogowanie, tworzenie przedmiotów i ich ozdabianie, grafika komputerowa, zdjęcia, muzyka – słuchanie ewentualnie komponowanie itp. itd.), ze zbieractwem, związane w kontaktem z przyrodą (rycie w ogródku, piesze wycieczki, bezkrwawe łowy z aparatem itp) oraz z nauką (studia jakiejś dziedziny, związane z tym wycieczki, eksperymenty naukowe).

Oczywiście we wszystkim musi być umiar. Bo łatwo wpaść w przesadę i uzależnić się od czegoś innego. Nawet uzależnienie od szachów może zrujnować życie.

Pacjenci często twierdzą, ze oni nie mogą realizować pasji i hobby bo to kosztuje. No mało jest rzeczy, które nie kosztują, ale takie np. bieganie po lesie, zbieranie grzybów (o ile oczywiście za mocno się nie kojarzy z trunkami), jazda na rowerze (jeśli się go nie przepiło), oglądanie zabytków, robienie pompek w domu, czytanie książek wypożyczonych z biblioteki i wiele innych nic nie kosztują.

Moje hobby (choć należałoby raczej powiedzieć lekki obłęd) kosztuje niewiele. Raz w roku kilkadziesiąt złotych (rozłożone na kilka miesięcy więc nie obciąża zbyt radykalnie). Moje hobby to hodowla i rozmnażanie roślin doniczkowych (o blogu nie wspominam bo internet trochę kosztuje miesięcznie). Materiał na sadzonki bezczelnie kradnę (bo takie rośną najlepiej) lub eksperymentuję z moimi roślinkami. Jedną kupiłam na Allegro za 10 zł.

W chwili obecnej mam w domu:

1) Hipeastrum (zwartnicę) sztuk 4 oraz 30 nasion

2) Geranium 2 sztuki za to jedna ma ponad 1,20 m

3) Draceny 3 sztuki

4) Aloes drzewiasty i zwyczajny

5) Cissusy 2 sztuki

6) Hibiskusy aktualnie 2 sztuki, ale regularnie rozmnażam podczas przycinania i rozdaję chętnym

7) Szeflerę, która już wystąpiła na blogu

8) Hoję woskownicę 2 sztuki (jedna ma ponad 20 lat)

9) Różę 2 sztuki (jedna na balkonie parkowa)

10) Plumerię

11) Fikus beniaminek 2 sztuki

12) Strorczyk

13) Kalateę

14) Jukę

15) Filodendron pnący

16) Pelargonie na balkonie

17) 3 dęby wyhodowane z żołędzi 

18) Kasztanowiec wyhodowany z kasztana

19) Grubosz (drzewko szczęścia)

20) Wilczomlecz trójżebrowy 2 sztuki

21) Paproć

Większość roślinek jest zgromadzona w jednym pomieszczeniu ponieważ mój kot z upodobaniem tępi moją manię zjadając okazy. To czego nie lubi jest w innych pomieszczeniach.

A tu portret szkodnika:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s