Instynkt macierzyński

Dziś prywatnie i z głębi serca. Ostatnio widziałam taką scenkę: sklep osiedlowy, przed sklepem dziadek (na oko dziadek i na oko miłośnik trunków wysokoprocentowych), za dziadkiem w mleczach malutki chłopczyk (około 2 lata) w olbrzymich okularach na ślicznej buzi. Nagle maluszek zerwał się do biegu. Byłam w autobusie i widziałam to przez szybę. Zdenerwowałam się bo wyobraziłam sobie, że on pobiegnie i nie zatrzyma się przed tym autobusem. Ale dramat pojawił się wcześniej. Potknął się o krawężnik i z całej siły uderzył czołem, nosem i tymi okularami w beton. Zaczął rozpaczliwie szlochać i wtedy odwrócony dziadek zareagował wzął go na ręce i zaczął uspakajać. Było widać krew, ale czy z nosa, czy pękły okulary tego nie wiem – autobus przejechał. Poczułam w środku niewyobrażalną potrzebę podbiegnięcia do tego dziecka, uspokojenia go i sprawdzenia co się stało. Potem dopiero poczułam jak sztywne mam wszystkie mięśnie. A cierpienie i frustrację, że nie mogłam tego zrobić odczuwam do dziś.

Na studiach UW byłam uczona przez naukowe feministki, że nie istnieje instynkt macierzyński, że to wyuczone itp. I nawet kiedyś w to wierzyłam. Ale tego co opanowało mnie po ślubie inaczej nie umiem nazwać. Tak potężnej potrzeby posiadania dziecka nawet sobie nie wyobrażałam. Teraz zaś opisane powyżej odruchy stawiaja kropkę nad „i”. Być może instynkt macierzyński nie występuje u wszystkich, ale u mnie z pewnością. Czyli istnieje…

W ogóle to raczej zgadzam się, że taki instynkt może milczeć dopóki nie spotka się odpowiedniego człowieka. Będąc młodą kobietą miałam zdecydowane poglądy na moje feministyczne życie. Żadnych garów (do tej pory pluję sobie w brodę, że nie nauczyłam się wielu potraw od mojej babci) bo do wyższych celów jestem stworzona. Żadnych dzieci hehehe. Do dziś pamiętam chwilę kiedy zdecydowałam się rozstać z moim chłopakiem, bo oczekiwał, że będę gotować. To było nie do przyjęcia. Taki wyzysk! Taki neandertalczyk gwałcący równouprawnienie :)) Na szczęście bardzo go kochałam i jesteśmy ponad 10 lat razem. Najzabawniejsze jest to, że kocham gotować i mogłabym to robić cały dzień :)) I dzieci mogłabym mieć zdecydowanie więcej gdyby nie proste dodawanie i odejmowanie.

W każdym razie wszystkim czytelnikom wolnym i zajętym życzę dużo miłości i takiego partnera jak mój 🙂 o ile chcą być z kimś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s