Inny świat

I nie będzie o łagrach, a o Polsce i Polakach. Dawno, dawno temu zdarzały mi się chwile kiedy czułam się lepszym człowiekiem niż tzw. menel. Oto ja, pani magister, taka mądra i cudowna z pewnością jestem do wyższych celów stworzona. I wiecie co? Bardzo szybko zostałam z tego wyleczona. Okazało się, że osoby, których nigdy bym o to nie podejrzewała potrafiły mnie poczęstować takim kawałkiem filozofii, że szczęka mi opadła. Zrozumiałam dobitnie, że to nie wykształcenie (i nie inne przymioty) decydują o tym jakim się jest człowiekiem. Dużo pokory nauczyło mnie też zostanie wolontariuszem pomagającym nosicielom wirusa HIV i chorym na AIDS. I nie tylko pokory. Nauczyło mnie to, że moim problemem nie była mania wielkości tylko nieznajomość tych „innych” i lęk. Tam przestałam wartościować ludzi i bać się zakażenia. Potem już w pracy w Ośrodku Pomocy Społecznej nie myłam długopisów (lęk miałam już za sobą). Wróciłam myślami do mojej podstawówki w centrum stolicy. Połowa szkoły to dzieci elit, druga połowa to zwykłe dzieci i dzieci z dna patologii. Pisałam kiedyś o moim ulubionym koledze, który miał mamę prostytutkę (uzależnioną od alkoholu), nieznanego ojca, stada wujków codziennie i tragiczne warunki lokalowe. Ja tego świata nie rozumiałam. Moi koledzy to byli moi koledzy, ale tamten świat dorosłych był taki inny, oddalony od mojego. Niektóre rodziny postrzegałam jako dziecko może nawet bardziej jak zwierzęce niż ludzkie. Wtedy w ogóle nie rozumiałam wielu rzeczy. Dziś rozumiem zabawy mojej przyjaciółki: jeśli nie była wykorzystywana seksualnie to z pewnością dokładnie oglądała ekscesy pijanej matki i jej facetów.

Z czasem człowiek się uczy, że w tym innym świecie to też są ludzie, ze swoimi marzeniami, troskami, nadziejami. Fakt: mówią innym językiem, mają inny kod gestów, ale nie różnią się aż tak bardzo.

Ostatnio pewna młodziutka dziewczyna wykrzyczała mi, że jest z innego świata. Pochodzi z takiej skrajnie patologicznej rodziny, że trudno to opisać. Pali nałogowo papierosy od 10 roku życia. Poniewierała się po domach dziecka, a potem po placówkach wychowawczych. W jej rodzinie nie było ani jednej osoby wolnej od nałogów (alkohol, narkotyki albo łącznie). Wspomnienia sam dramat. Została zabrana z domu podczas interwencji i pamięta z tego tylko tyle, że była nieopisanie głodna. Jest śliczna, ma dwoje fajnych dzieciaków, stara się ułożyć sobie życie w „naszym” świecie. Ale czasem ma kryzysy i tak jak ostatnio mówi, że się nie da bo ona jest z patologii i z innego świata. Nie zna książek, które czytywali rodzice swoim dzieciom, nie zna zapachu swetra mamy, gdy człowiek się wtuli w jej ramiona, nie zna bezpieczeństwa, „kulturalnego języka”, nie zna przyjemności z zabawy z tatą na podwórku. Ale czy to stanowi o tym, że jest z kosmosu? I czy to wystarczy do popatrzenia na nią z góry i powiedzenia sobie „z taką to ja się nie zadaję”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s