Obowiązek

Wczoraj jedna z mam powiedziała frazę, która słyszę dość regularnie od rodziców nastolatków zagrożonych uzależnieniem lub już uzależnionych od substancji psychoaktywnej. Opowiedziała mi historię pewnej kłótni z 14 – letnią córką. M. in na wściekłą ripostę córki: „Ale po co się ładujesz w moje życie, to moja sprawa” (chodziło o pewne zachowania zagrażające zdrowiu i życiu tego dziecka) mama powiedziała: „Ale ja muszę się tym interesować – to mój obowiązek”. Brrr. Zwsze mi się zimno robi gdy rodzice tak rozmawiają ze swoim dzieckiem. A gdzie miłość? „Muszę się tym interesować bo Cię kocham, bo się o Ciebie martwię, bo się boję, że coś Ci się stanie…”. Rodzice, którzy u mnie bywają bardzo rzadko mówią dziecku o miłości. Wychodzą z założenia, że to już nastolatek i nie trzeba albo, że mówienie o miłości zepsuje dziecko. Albo nigdy tego nie mówili, bo nie potrafią, bo ich nie nauczono we własnej rodzinie, bo to wstyd. Celują w tym męzczyźni, ale i kobiety bywają skąpe w słowa „Kocham Cię”. Pewien tata (kocha swoje dziecko) powiedział mi ze zdumieniem „Muszę spróbować, ale nigdy tego nie robiłem…”.

Jak inaczej brzmi: „Nie chcę żeby Ci się coś stało, bo Cię kocham” od „Do 18 – tki jesteś na moim utrzymaniu i ponoszę za Ciebie odpowiedzialność prawną”. Dzieci są wyczulone na obowiązek. Bardzo często mówią „on/ona to robi z obowiązklu, ale nie czuję miłości i troski”. To czasem przesadnia, ale tak się to odczuwa. Zakazy i nakazy wydawane w imię obowiązku wyzwalają większą agresję i bunt.

Rodzice z zapałem organizują dziecku życie, często nie potrafią zrezygnować z nadmiernej kontroli i pozwolić na popełnianie własnych błędów. I często nie skupiają się na tym co najważniejsze tylko na czymś zastpczym. Najważniejsze jest okazywanie troski i miłości oraz konsekwencja i wyznaczanie granic. Ale poza ramami tych granic powinien znaleźć się obszar wolności. Bardzo często obszar jest wąski albo nie ma go wcale. Ja jestem jakaś dziwna ale nie pojmuję czemu mają służyć kategoryczne zakazy obejmujące: zakładanie kolczyków na ucho (np. przez chłopca albo 2,3 pary przez dziewczynę), farbowanie włosów lub noszenie określonej fryzury (długie włosy u chłopaka, fryzura scene emo* u dziewczyny, czy irokez, włosy na zapałkę u dowolnej płci), noszenie kolczyka lub klipsa w nosie, brodzie czy pępku, robienie sobie tatuażu, malowanie się, noszenie określonych strojów (styl militarny, modne kreacje, noszenie dresu) itp. Jeśli istnieją względy bezpieczeństwa lub zakazy wynikające np. z regulaminu szkoły to rozumiem, inne należałoby mi wytłumaczyć. Może ktoś z czytelników będzie umiał. Pisałam już o tym: w rodzinach gdzie istnieją kategoryczne zakazy noszenia długich włosów i kolczyków (u chłopaka) oraz np. zakaz spożywania posiłków poza kuchnią, jednocześnie wolno mu pić piwo z ojcem (16 lat). Takich kwiatków jest dużo.

Na koniec apel: mam prośbę do moich czytelników: mówcie ważnym ludziom, że ich kochacie czy lubicie. Jeśli nie umiecie uczcie się krok po kroku. Bo świat istnieje tylko dla miłości, i tylko miłość wprawia go w ruch. Jakże inaczej człowiek czuje się gdy usłyszy te słowa od ukochanego lub członka rodziny, gdy dostanie sms’a „Kocham Cię”, gdy znajdzie taki liścik na poduszce czy pod kanapką do szkoły (pracy).

 

*scene styl – styl ubierania się malowania, noszenia fryzur wywodzący się od muzyki emo. Dziewczynki i chłopcy mają wystrzępione, postawione fryzury, najchętniej w hebanowej czerni z nielicznymi blond pasemkami, mocny czarny makijaż, czarne ubrania lub dodatki, w niektórych odmianach dominuje róż. Generalnie wyglądają jak z japońskich kreskówek.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s