Apel do pracodawców

Może wyda się dziwny, ale na pewno jest bardzo ważny.

Drodzy pracodawcy: szefowie i właściciele! Możecie zrobić wiele dobrego, gdyż macie w ręku potężne narzędzie ułatwiające osobom uzależnionym podjęcie terapii. Co za tym idzie możecie uratować wiele żyć ludzkich oraz szczęście wielu rodzin. Wcale nie przesadzam.

Oosby, które zetknęły się z problematyką uzależnień stykają się też często z pojęciem interwencji kryzysowej. Specyficznej interwencji kryzysowej. Chodzi o to, aby osobie uzależnionej uświadomić ogrom ich problemów, jednocześnie nie wpychając  ich w zbyt duże poczucie porażki i winy (bo polecą pić, brać, ćpać…). Taką interwencję kryzysową może wykonać dobrze przygotowana rodzina, która opracuje listę konkretnych zdarzeń świadczących o problemie uzależnionego i przekaże to osobie uzależnionej bez ocen, ozdobników. Fakty takie jakie są  przemawiają najsilniej. Rodzina ma szansę na swój „występ” pod warunkiem, że osobie uzależnionej jezcze na tej rodzinie zależy. Wtedy po przedstawieniu faktów należy zaprezentować  możliwości leczenia i stanowczo nalegać na podjęcie terapii. To się udaje…

Natomiast pracodawca ma w ręku coś na czym prawie na pewno zależy każdemu: pracę i dostęp do wypłaty. Jeśłi pracodawca odkryje, że pracownik z podejrzeniem problemu  przyszedł skacowany do pracy, albo, że wręcz pił na teranie zakładu pracy ma możliwość (zanim wywali delikwenta na twarz z artykułem 52 KP) postawić mu ultimatum: podejmujesz terapię i zostajesz w pracy albo nie podejmujesz i wylatujesz. Jedna szansa. Jedna. Bez możłiwości zmiany zdania. I bez zamieniania zwolnienia na „porozumienie stron” jeśli uzależniony nie podejmie terapii. To działa jak kubeł zimnej wody i trzy interwencje kryzysowe razem wzięte. I wiem, że się sprawdza. Przy ultimatum dobrze jest  też operować tylko faktami.

Warto to robić, bo można komuś uratować życie. Nie warto natomiast przymykać oczu na szewskie poniedziałki, na odór alkoholu rano. Nie warto kryć pracowników i utrudniać im zmierzenia się z faktem, iż są uzależnieni. Nie jesteśmy samotnymi wyspami. Nie można wzruszyć ramionami i powiedzieć „to jego życie i jego sprawa”. To się zazębia. Jego życie, ale Twój zakład poracy lub odpowiedzialność za to co się w nim dzieje. Warto zadbać o to aby pracownicy byli żwawi i szczęśliwi, aby nie mieli szans spowodować wypadku na kacu lub gdy są po użyciu.

I na koniec: gdy kryjecie osobę uzależnioną robicie jej krzywdę. Nie jesteście dobrymi wujkami, ale katami: dla pracownika (bo większość uzależnień od substancji psychoaktywnych kończy się przedwczesną śmiercią, a wcześniej poważnymi schorzeniami) i dla ich rodzin.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s